Perykles
Użytkownicy-
Postów
41 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Perykles
-
Życie jest tak kruche! Wyrzeczenia są tak głupie! Pragnienia ludzkie są duże Ujmować struny to głos potrzasku Wibrować Gdy niebiański pożar zgasł To wiem To marnuje się we wrzasku To się snuje jak kulejąca galareta Tylko nie bój się brzasku Tu Owijam się w pożary Mam głośne zabawki Pełne i narcystyczne Zęby wilgotne Łagodne opary Mgły Kroki dostojne ku wynalazkom Tryby pierwotne jak żeglująca pieśń więźnia I na końcu jednak Niesmak
-
3
-
Zmęczone stare tory Pod cieniem drzew samotny Uschły chodnik Pod blokiem trwa Chcę się skończyć Skoczyć w przepaść Co ratuje to nadzieja Węzły sensu Młode i stare drzewa Piękny widok wieczorny Odgłos stali od strony ulicy Klimat wieczności Ja patrzę w górę Wyginam ciało Wdycham zieleń Liczę puls Czuję ciało Liczę puls Wdycham zieleń Oddalam się od przepaści Chłonę czas ten szary Na skwerze Zofii i Zdzisława Żelaznych Upływ czasu? Przemijanie? Przecież czas był wieczny wtedy Działy się też fajne rzeczy Jakiś Saturn nadszedł srogi, ponury Władca Karmy Ja to czuję w brzuchu Jest to w ustach i przełyku Wola odnowy Lecz jest już późno Papieros sam się nie skręci...
-
Kto tu wyszedł i się stworzył Kto tu obronił się marzeniami Za dwóch Za dwóch zawsze jest życie Tylko Pałające ognie zeszytów Stare spodnie pod konarem rymów I to wielkie hasło "Odnajdź się!" W końcu Przybyli Ale ja nie wiem czy to nie będzie się powtarzało Pewnie będzie Pętla Jasne - poniewieraj się Wiarą się wierzyć chce Żartem żałować życia Kaśka odnalazła swój sens i cel A mówili że jest płytka Zawitał do niej mocny ogień Zdarzenia, przebycia Niska fala Mimochodem To powszechna klinika Czytała grozę Wolniej stawaj się Czytała Przerwa na myślenie Sobie przyjmij dar Samotność Zrzuć balast Przybyło "Pochłonę Cię"
-
1
-
Pamiętam ogień na obrzeżach wiosny Dający się odczuć jako owoc Brzemię pięknych krzaków Krzyk oddalającego się obrazu Traktowanie Ziemi niczym postać żebra Wywołuję efekt całokształtu Niosę z oddali sen zimy Stracone smaki śliny W straconych smakach lśnimy Czasem tylko przesiadując na obrazach W wolności wyginamy ciało W przedłużeniu czujemy lęk Konkret w naszym jeziorze dni pijemy Także strach zamienia nas w kwiaty Neony oblicz religijnie umartwione Tutaj przedłużone są tylko hasła Wir wokół niesionych starć W ręce trzymam w ręce blask mam Dla innych to często tylko żart Ten teologiczny wymiar prawd Nachodzi mnie gdy śpię Filozofia to nagły zryw i śpiew Jak masz coś cennego to to pokaż Nieumiejętności mówimy nie Widmo-woal uczynków raczej nieomylne Tak przecież zaciemniona oczywistość Snu nie pokonasz sen się w Boga Przemienia niczym pies Wieloryb lodu uśmiecha się lis Także koty, płoty uzdrawiają spragniony las
-
Pełnia oskarżonego ciała gwałci o bunt Przysłowiem nie chcieć miała Stałych misji tu Uwiązana Stracona Nieważna W niedopełnieniu uważna Kolosalnie brzmi jej rytm W oddechu serca ponaglana była Starym tatuażem Zazdrosnym o inne ozdoby Pierwiosnki Zaczytany byłem wtedy Doskwierał mi ból wątroby Podświadomości Wokół mnie Bóg Zmian Astrologiczne wzory Radości To co mnie boli to zdrada To co czuję to zazdrość Kiedyś w lęk przeistoczona Podejrzenie o tym że Ci ludzie Tak naprawdę mnie nie lubią Idioci Mogę liczyć tylko na muzykę i książki Bo to są moje obowiązki wobec siebie Wtedy jestem odpowiedzialny gdy dbam o swój Dobry Czas Wolność Rezygnując z myśli relacyjnych Lub po nich następując Jak szaman głęboko ujmuję Jeszcze głębiej zostawiam Zamykające się oczy już nie chcą widzieć świata Ot taka istota chemicznej pułapki Czystości Ja przy tym rozdarty Rozpadam się w wątpliwościach Jestem zły na kogoś Zrozumieć złość to niemożliwa sprawa Tak się relację zostawia Tak się relacyjność gmatwa dwuznaczna Co jest prawdą? Pewnie i to i to We mnie tkwi problem na pewno Ale te całe pozostałe - niewyjaśnioności, tajemnice... Zażyłości Dlaczego takie a nie inne zdarzenie? Dlaczego gdy intuicja krzyczy ja tym bardziej zamykam uszy? Czy traktuję siebie dobrze? Starając się o ludzi W naiwności Czy zatem wypełnianiam swój archetyp - wzorzec? Ranić się wątpliwościami, roztrząsaniem Bez konfrontacji bezpośredniej Bez zadawania ciosów Tylko " proszę tato, nie bij " Miłości
-
2
-
Zostaw poezję Zostaw śpiewanie Czytaj książki Pracuj Słuchaj muzyki Pij kawę Pal papierosy Zostaw poezję Zostaw śpiewanie To nie jest pogrążanie się Zostawiasz to co nie działa Nie działa Jesteś ok To wszystko Zmieniasz się Zostawiasz Idź na studia Pracuj Urzeczywistnij się Czytaj książki o tym świecie Nie o paraświecie Zostaw astrologię Chodź do kościoła Nie pamiętasz? Fajnie było Zjadłeś komunię Może to dlatego Księża widzą niewidzialne Wiedzą Ty nie Ty jesteś owieczką Potrzebujesz ochrony Przecież że się gubisz Przystań uciekać Przestań się gubić Czytaj książki wydawnictw takich jak Media Rodzina Staraj się być lepszym Gdzie jesteś teraz? W staraniu Wróć do ciała poprzez Ciało
-
Zarzeknę pozdrawia Marvell
-
Prawo, które nie pozwala się wyzwolić
Perykles opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Halo, Fantazja? Tu Ja, zacząłem powoli o Tobie zapominać.... Dla mnie byłaś najważniejsza Potem zacząłem się zastanawiać Jak to się stało że Cię straciłem? Znowu sobie o Tobie przypominam Kiedy piszę ten poetycki tekst Daleki od żelaznych faktów W nich stajesz się szara Ponura Twoja rówieśniczka Nuda Zaczyna przyprawiać o depresję I tak sobie myślę ... Jak wykrzesać z siebie sny? Jak żyć magicznie? Wątpliwości przypominają mi o trzeźwości Przynajmniej ktoś to przeczyta Może ta iluzja pasuje do Twojej realności? Szukam swojej realności... Znalazłem ją, Ruchomą Mgłę na szklanych wzorach Nieprawdopodobny obraz! Prawo, które nie pozwala się wyzwolić-
1
-
Jestem zmęczony i piszę wiersz Wczoraj w nocy bolały mnie oczy Dziś zadziwia mnie chaos ludzkich poczynań na forach duchowych Wyjaśnię, że taki mam algorytm Też mam swoje talenty, umiejętności i pragnienie pomocy Ale sama wizja przepychania się przez miliony ludzi którzy chcą pomagać, oświecać, uzdrawiać mnie zniechęca Chciałbym coś dawać ludziom bliskiego mojemu sercu Natomiast nie chce mi się przepychać Dlatego daję coś przyjaciołom i wspólnocie Dla mnie każda chwila poza pracą jest pracą, procesem, doświadczeniem Działanie z dokumentami, chodzenie po urzędach to były główne moje działania ostatnio Co ma począć człowiek głodny Boga? Widziałem ludzi głodnych Boga Ich Bogiem była grudka kryształu, który skruszony wciągali do nosa Katolicy spożywają komunię świętą Co ma spożywać materialnego człowiek głodny Boga jeśli wykluczyć kryształ i komunię? Poczuj spokój i wiedz, że ja Bóg Bóg jest miłością Pozwól aby grzech w Tobie umarł "Dobra jadę, bo to jest dobry klient" "Hej, co robisz? Walisz?" ( nie konia, tylko kryształ ) "Jakimi wartościami się kierujecie w życiu?" Popękane usta to objaw zatrucia Tak samo jak wcześniej ohydny zapach potu, smród Opieka nad starszymi ludźmi to chyba najpiękniejsza praktyka duchowa jaką mogę sobie wyobrazić Jestem w stanie analizować portret astrologiczny ale czy jestem w stanie podcierać starszego Pana? Oto jest pytanie Chciałbym poznać poetkę Ciekawe czy jest strona na FB dla samotnych poetów Widziałem, że jest dla samotnych katolików Ciekawe co pozostanie jeśli odetnę absolutnie wszystkie " chciałbym " i zaczaruję poetycko moje " tak jest "? Siedzę na moim ulubionym komforcie W raju za 800 zł, konkretnie jest to budynek Mieszka ze mną Marek, super senior, który się mnie zapytał na początku - jesteś dobrym człowiekiem? To był wstęp do tego pokoju Wstep do mieszkania z byłym kustoszem Ptak przeleciał obok gałęzi lekko poruszanych wiatrem Mama ma mi dać odpowiedź w czwartek Kiedy wysiadałem z tramwaju pojawił się żal że od razu.... Nie zagadałem Całkiem przeciw mojej Wenus w Baranie Na biurku zawsze zostaje jakaś łyżeczka ale jako że nie ma cukru to nikt nie zamiesza Na podłodze leżą uschłe kwiaty Podobne do mojej inspiracji
-
Opuszczenie Ukochanego Człowieka
Perykles opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Moją równowagą jest smutek Moją powagą jest smutek Moją prostotą jest smutek Taki niski Kiedyś w złych sytuacjach bardzo chciałem być radosny Są antydepresanty Ale nie ma tabletek na wywoływanie płaczu Nie rozumiem tego a to dużo mówi Ta złość która żyje we mnie musi odejść Ta frustracja Ta niezgoda Ostatnio smutek nawiedził mnie w romantycznym okresie mojego życia młodości Byłem outsiderem Teraz smutek przychodzi do nienawiści, jakby przywołany przez nienawiść Jest, mam wrażenie tyle nieodkrytych sfer w moim odczuwaniu Po kolei, było tak: nienawiść potem bunt i złość, potem użalanie się nad sobą i bycie ofiarą Potem destrukcja, potem znowu złość i cierpienie Teraz poddanie się i smutek. Najpiękniejszy, najdelikatniejszy on nie stwarza fałszu, on mi pokazuje prawdę taką jaką jest , wybacza zamiast karać. A gdzie jest teraz sumienie i wewnętrzny krytyk? Niewiem jak to osiągnąłem, pozwoliłem sobie na uczucie miłości i wdzięczności w relacji przyjacielskiej Dla mnie smutek jest wolnością Jest powrotem zakochanego Teraz to widzę - upadek nastał kiedy niegdyś zacząłem szukać pocieszenia Czy możliwe że..... skoro teraz mam wiek Chrystusowy to można to interpretować tak, że zaczyna się dobre życie a ten smutek jest związany z nadchodzącym opuszczeniem ukochanego Człowieka, Bliźniego? I.... może momentem samowiedzy, iż śmierć nie jest dla mnie końcem, przejściem ani nowym początkiem Jest opuszczeniem ukochanego Człowieka.-
1
-
Tak jest Wszystko co widziałem Co widzę Jest Ale tym razem w spokoju Rozpisuje się na chwile Oddycham refleksją zanurzoną w oddechu Wolny od napięcia Przeżywam trudne zaistnienia Istniejące by uczyć Dlatego cieszę się z trwania Moich przemyśleń też Wszystko wokół skąpane w kolorach Chwila wzniesienia Jakby w nagrodę za porażkę Więc o co chodzi? Pewnie o łaskę... Inaczej jest w samotności Odseparowany od ludzi W pokoju W obecności Jakoś łatwiej I to jest to nowe olśnienie Nadal uwielbiam interakcje Nadal słodycz przynosi rozmowa W końcu wnoszę w nie siebie samego Z tą różnicą że już nie nosi mnie na zasadzie pędu Pęd zwolnił Wzrost jest także wolny Łatwiej dostrzec więc I odróżnić tematy chwil Głowa wolna od obsesyjnego myślenia i rozważania Odpoczywa wraz z ciałem Teraz mogłyby się pojawić rozważania Lecz wszystkie rzeczy są skąpane w kolorach Ożywiane przez światło To niebo i chmury na nim całują moje oczy Po prostu jest mi dobrze Sumienie i trud psychiczny Zakończyły swoją pracę wczoraj Jestem w narodzinach Poprzez odyseję przeszłych zdarzeń Jestem teraz Próbując przekazać swoistość istnienia Dziękuję za uczestnictwo w uniwersalnych prawdach Dziękuję za lekcje i ich dostrzeganie I to jak żyje wobec barier i konsekwencji Przynoszących złość i smutek Ale także akceptację Tak się żyje w post manii Ze stabilizatorami Z książkami
-
Porosty znaczeń W dłoni charakteru Wyswobadzają się Na rytm Na piękno Wiercą Przez anty rytm i anty piękno Wargami przegryza los Niosąc Nigdy do tematu nie nawiązując W bańce szeptów Chłodno i chłonnie Dotrwali do zębów Wargami żując szmaty Szczelnie zamknięty cios Rozżarzony głos Brak mu ciała Wyrywa się z małych idiotycznych fragmentów Pali się cały Grabię siano i jest na nowo Grzmiący granat Do istnienia trzeba zabrać Tyle ciekawych stron Żywota Że aż ciepłota ciała zaczyna się wzmagać Egzystencjalnie Prosi smutek o hałas Chowa się Niech będzie wyraźny Stoi stoi Zabrać nogi chcę By tak stać A to tylko wielkość Wchłania złość Tylko ciepło
-
3
-
I To co myślisz Jest puste Wysil się, wysil się, wysil Liczby też są puste Tak jak miara siły... Zdobywają coś pyszni Łatwo żyć im Ci pokorni jak zwykle Ukryci Ale dla nich skarb zdobyty Trud - duży Upadek? Zyski? Wyrywają się wszyscy do wyścigu Ja patrzyłem na to z boku Od chwili Do chwili Nigdy nie mów nigdy - mówili No właśnie Jednak zacząłem pisać rymy Gryźć je z aromatem wanilii A czasem ochota nachodzi się wyżyć Że to poniewczasie zaklęty w strumieniu znak odwilży ! Między słowami - wróg mnie myli Oczy mi mydli bo wciąż myśli, myśli, myśli Szczerze? Tęsknię za wygnaniem z bryły Wkładaniem rąk w wyrwy Teraz albo nigdy - nowe dzieła powstają Tematyką różną lecz wciąż jednostajną Emocje buntu oryginalności eksperymentu bólu.... Stanowiły część przeszłego ciała pokaźną Lecz teraz wyraźne się staje Zrozumienie i przeżycie Na poziomie pierwszym Elementarnym - zjechałem z góry by zobaczyć Że żyję jak inni Czuję jak inni Widzę krajobrazy Holistycznie i uniwersalnie Normalnie Ból mnie nauczył że jest ważny Wkurw i trud nie mija Od czucia, duchowych wojaży, marihuany Nie mija skurwiel II Mam ręce, nie skrzydła Mam głowę, nie czakrę korony Jestem cierpiący, nie przebudzony Czekam w kolejce na lek przeciwpsychotyczny, stabilizujący Przechodzę przez drzwi, nie przez bramy wymiarów Przez tysiące różnych stanów - do teraz Gdzie godzę się na głód dopaminy Gdzie nie jestem silny ani zły Gdzie składam dzięki Bogu i mam tu na myśli nie konstrukt duchowy Tylko taki konkretny, kościelny Którego w uśmiechach mają I w łzach co kapią I z którego istnieniem się nie zgadzają Mogę teraz na spokojnie wrócić do filozofii Nie bojąc się że mnie popierdoli Że będę chciał być nauczycielem duchowym Ostatnia strefa, bastion, Pełnia? Chcą mnie do pracy na produkcję mięsa I w ten sposób życie się do mnie uśmiecha
-
Kiedy nie powiedziałem Ci żadnej informacji Dlaczego zdradziłaś mnie W swoim łóżku ? Może tak bym odczepił się Na wierzchu moim zerwane rymy Dlaczego odeszłaś? Dlaczego potraktowałem Cię jak szmatę ? I już ostatni raz do Księżyca uśmiecham się Czy na pewno czy też prawdopodobnie? Nie dając sobie oddechu Tylko piszę Bo w cieniu tylko wyrazy są światłem Które nigdy nie gaśnie II w szeleście cieni one wiszą to nie ja śpię to one piszą III zatrzymaj mój wyrok Boże już nikt mi nie pomoże oprócz nadziei ona daje się ukołysać duchowi ona jest odpowiedzią na pytanie i tak z minuty na minuty herbaty czuję wiosnę ogień mały blask rozumu odnawia się w trudnych rzeczach które napotykam
-
Późnym wieczorem strawił ostatnie nasienie bytu Był obok McDonalda Był w swoim łóżku Zmienił światło na mniejsze Światło stało się więc mniejsze, inne Karcił się za brak spokoju Lecz ten spokój nadszedł wraz z godzinami i cierpliwością Godziny upłynęły na rozmowie z chatem GPT o astrologii i suplementacji mającej wesprzeć układ nerwowy W prawidłowym funkcjonowaniu Nadal lubi widzieć wzorce Pozwala życiu płynąć w swoim tempie Rzeka opływająca kamienie Był w swojej głowie Był w swoim ciele Na chwilę stracił tożsamość doszukującego się Doszukującego się czegoś wyjątkowego w każdej chwili Nie chciał mądrości filozoficznych ani duchowych Nie chciał nawet prozy Co chciał więc? Herbaty chciał To znaczy że miał pragnienie, pragnienia nie stracił Był w konsternacji ale nie depresji Jednak wciąż szukał W herbacie chwili słodyczy i spokoju Teraz widzisz to poprzez otwór w wierszu Jak leży i słucha spokojnego albumu z saksofonem solo i ta jego chwila jest tak swobodna że leki nasenne weźmie później Że leki nasenne weźmie później Słabość odkrojona od strzałki bytu Strzałki która wskazuje przyszłą realizację Bo jest spokojny i gotowy na pracę Odnalazł album z solo na saksofonie
-
2
-
Ten ból o swoje ja domaga się I ja mu go dostarczam Użyczam mu całości siebie aby cierpieć wraz z nim Bo takie ważne jest to cierpienie To moje dziecko przecież Chcę odejść wraz z nim Bo zostać bez siebie to oświecenie
-
Ty działasz w przedziwnie tajemny i cudowny sposób Potrzebuję Twojej pomocy Jestem na samym dnie Wiem że mnie kochasz Ty jesteś najważniejszy Nie ja Nie moje szczęście i powodzenie Ty Ja nie mam siły mierzyć się z życiem Nie postawię już na swoim Poddaję się Twojemu działaniu Dziękuję że mi wybaczyłeś Potrzebuję Cię Nie chcę Cię nie potrzebować ani liczyć na siebie Ty jesteś sensem mojego życia Obdarzasz mnie istnieniem Ogołacasz mnie z przywiązań Sukces życiowy, wpływ na innych, praca, pieniądze, używki, talenty, pomyślność Pokazujesz mi bez tego , odbierając mi to Odbierając mi pragnienie tego Wartość wsparcia jakie otrzymuję od mojej mamy Tą bezwarunkową miłość Uczysz mnie potrzebować Być smutnym, złym Być nadal zranionym zagubionym dzieckiem To uczucie niedopasowania do świata Uczucie przegranej To wielkie cierpienie dla mnie Lecz wierzę w Ciebie Boże mój Zabierz moje życie Zrób z nim co Ci się podoba Teraz żyję Teraz kocham Cię Teraz umieram dla Ciebie Dotąd mnie zawiodły nauki, intelektualizacja, psychologia, duchowość i filozofia , marzenia Przegrałem Ale Ty z tej przegranej czynisz wygraną Wieczne życie Chcę być tu z Tobą To jest mój sukces Kontakt Leżę tu z ubogimi i pragnę tylko Ciebie Nie sukcesu na wzór świata To piękne że Jesteś Obecny Piękne jest Twoje oblicze Trudno to przekazać innym teraz Tajemnicę Twojego Istnienia Dałeś mi błogosławieństwo samotności i przegranej abym Cię poznał Dla Ciebie żyję i umieram
-
Panika powietrze żre Najadłwszy się sobą Odwleczono Zamknięto Spławiono Zamroczony jestem Mam system Gry Komputerki, laptopy, telefony Dom, rodzinę, dzieci Zobacz
-
Bezsenna noc Kamieni Kryształowy owoc Czerwieni Staw iskier Zamieni słowo W kryształowy owoc W bezmiarze pełni Mieni mi się w czerwieni Wola słowa, która krząta się W stawie iskier, przemieniona W bezdenny proch ludzkiego języka
-
Ty która złamałaś ciałem ten most Nie mów nic A On Który jest cieniem Załamie w Twoich rękach sen On On On Umyślnie milczysz A cień ściele się Niesamowicie Uwikłany w przestrzeń Ty go nie znasz Nie znasz On uwikłany w cień A Ty stawiasz mu Pytanie Czy jesteś tym? Gdzie ona jest no gdzie ona jest? Pytam się Dwoisty tryb Siódmy zmierzch Nic nie Ty Nic nie ja i wąż Który we śnie Połyka Cię Weź to my Którzy niosą broń Wewnątrz to my Zaufaj mi Kręte drogi drżą Wymóc nic Nie da się Nie da się Połów był Połówki serc Kiedy ja umieram się W Tobie Ty Rzeczywistość znasz W cieniu ja Od dawna Lepiej bądź Najlepiej nie Najlepiej nie Najlepiej nie Najlepiej nie Najlepiej nie
-
W kruchości malutkie myśli Podziwiają rozrost sił odwagi Rozświetla umysł ich liczba Nieskończona, rozwibrowana Wielka moc nagich liści W której Bóg żył drzewa pradawne Wpuszczone w korzeń Znaczenie chwil wraz z wzrastaniem Zmienne jakby edytowane Odkrywamy koronę na tej suchej drodze Czasami w zabawie Czasami poważnie Proste rymy tworzą bajkę Przepastne głębie wydarzeń Przez nas nie zrozumiane Boskie wobec nas pragnienia Trudne zadanie Wydobyć potencjał nasienia W refleksji ubieramy się uważnie Wkraczając wprost do wnętrza ukrytego celu Zabierając te wglądy w podróż doświadczenia Czuć już Bezruch dni w centrum istnienia Zamykając przeróżne drzwi Zawsze od relacji w kontemplację samotną Zwykłe działanie Cierpienie znoszone z codzienną godnością I tu słychać nasze piosenki Echa wzruszeń i wydarzeń Słychać podziw Ból ujety Zajęte przestrzenie ego przeklętym Naprawianie złego Od głębokiego lasu Do poczucia zwykłego Że umrze gdyż się narodziło Było jest i będzie Łóżko ogień drewno Troska posiłek sedno Blisko niewiedzy Tkwi sen i spotykam miłość Puszczam dłoń młodości zżytą z wiecznością
-
Kołnierz drzewa przy stu pomocnych maluj
Perykles opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Tak to już jest Cementowa igła na jeden dzień snu Odlana ze srebra Kolorowa wściekła czerń Wybrana wśród osób Nieważna Dotyk kolana boli Wśród tylu nocnych flag - dzień Dobrostan kiedy polegam na stu Wyobrażam sobie igłę jak się ściera Zakańcza pewien rozdział od zera Poczyna stawać niewoli uśmiech Stawać się wraz z jeansami Niebotyczne wezgłowia nie nachalne Jak kosmos przebrane w walące się wieżowce komfortowe Nigdy dotąd faktem Plecy wołające o pomstę Czajnik pieniędzy łzy Moniki Ekstrawagancko wzniesione ku otchłani Leżą nożyczki, leży Pani Kleopatra Na wszechświata stronie Nieważny lot ponieś Czy to delikatny zwrot twardego alabastru? Kołnierzyk to sen sprzymierzeńca Dla duchowych istot poniewierka Ale czy to już niska powłoka? Kreacja dziwnych stworów Zdumiewa mnie łączący się wdech na wydechu Filozofia oferująca różne sosy Światopoglądy reagujące na światło Myśli które panują nad zamkiem Aż zamknąć nie da się wzrokiem Bożym palcem umiejętność ścigania czasu Kiedy koniec? Dlatego warto umrzeć w kropkach snu jazzu i eksperymentalnej muzyki klasycznej Bo bojowa troska już się na duży nie uśmiech czai Walcz o to co się stało, o Ty posępny Przemyśl każdą chwilę w regresie do poprzedniego życia Zdaj raport z innych wymiarów Z daleka echo wielkich rodzajników Gatunków przyszłości Refleksja nad kołnierzem drzewa Czy w końcu stanie się płynna? -
chłonę ostatnie dni zbieram chwasty ciekawi mnie lot na zewnątrz umierania czekam znajduję się w czułym środku punktu w samym czułym środku punktu wokół las rzeczy maluję czuję pęd jest umysłem trawionym przez noc piekło od nowa ciało szepcze teksty między tekstami przedmioty między przedmiotami pomyśl jeszcze raz gdzie pomyśl jeszcze raz zacznij od wewnątrz strata zysk i czy kochaniem złapiesz deszcz żeby pojąć materiał żeby usnąć w kropli ciepła ponieważ słuchaj weźmy na przykład ten dach tam wysoko śpiewaj z niego oh masz przykład rzeczy - widzenia - starania się a w tym migotanie ledwo migotanie nisko i migotanie wysoko tam i ślepy strach między miastami kolejowy przejazd wszędobylska narracja pojazdów, dłoni, twarzy widoczny pokój niszy a tam pod spodem ideałów znajdźmy sens
-
Eros udał się nad sadzawkę By napić się Wody U źródła krystalicznej Mądrości Kiedy tak siedział spotkał Boga Słońce W odbiciu wody siedział I mruczał kołysankę: ram ram ram co noc mnie nie widać pom pom pom Pomykam w gwiezdną noc Pożyczam jasność Podziemnym Światom Moje promienie są jak miecze z ptasich piór Dlatego do mnie lecą Głodni cudów Eros promyka zasięgnął jasnego Udało mu się odemknąć Jej wymiarem oddychać Kosmosu Wiecznego Królować począł wśród kosmicznej Jedności Półbóg dla świata Mieszkając w teatrach Lampionów w Parku Veleila Dla Poety energia Ame i Teia Ameteia
-
gdzie byś nie była zawsze Cię znajdę ona jest jak owoc czuła noc gwieździste niebo pokrojone na kawałki niczym tort właśnie dlatego wyszła za niego