Perykles
Użytkownicy-
Postów
56 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Perykles
-
Jak zwykle za sympatię płacę Tracę Jak zwykle za lęk płacę Tracę Jak zwykle za nie postawienie granic płacę Tracę Jak zwykle za brak odwagi i zdecydowania płacę Tracę To jest opozycja Gdy grają mi na głowie Prawo pilnuje blok A my jesteśmy głośno Jak zwykle za głupotę płacę Jak zwykle płacę za brak asertywności Bo zepsuję im zabawę Także oddaję swój komfort i potrzeby Bo są w moim pokoju Bo mi zależy Na ich zabawie Tak na prawdę (To absurdalne) Albo dlatego że nie chcę wyjść na niemiłego Albo dlatego, że wciąga mnie obojętność To głupota być tego świadomym i ich nie wyprosić Znów coś robię Coś sprzecznego ze mną Bo chyba sprzeczności to część mojej kreatywności Wziąłem to co oni I nie ciągnie mnie do integracji Teraz oprócz z sobą samym Mógłbym być tylko z nią A niewiem czy i jej nie stracę Sympatia Głupota Konflikt Oni na przodzie Ja z tyłu Na własnym terenie I w tym momencie Nie jestem sobą W tym momencie Zdradzam siebie Opozycja to kiedy interesy jednego ciała niebieskiego są w konflikcie z drugim ciałem niebieskim Nawet w tak banalnej sytuacji możnaby mądrze postąpić Wystarczyłoby dać wyraz złości Ale to się nie zmieniło od młodości Zawsze ja przesłonięte przez oni Niech się bawią Ja od początku chciałem być sam Jednak sprzedałem się za towar Postawienie swoich granic? No przecież to chamskie Złość Złość Złość Przyjemność... wspiera? Czy wypiera? No wspieram czy wypieram!? Moja niewygoda to wiersz W takim chaosie nie mogłem czytać Wchłonąć się A kiedyś lubiłem... chaos Teraz nie No i w końcu wyprosiłem towarzystwo Zostawiłem jednego Bo jednemu mogę powiedzieć "Mnie nie ma, po prostu zajmij się sobą" Wziąłem to co oni I nie ciągnie mnie do integracji Kiedyś wręcz przeciwnie Lubiłem... pokazywać swoje ja Normalne... Zmiany Domówka zamiast wybuchem energii Zamiast szalonym tańcem Stała się dla mnie psychorozwojową rozkminą Co jest grane, pytam się moich 33 lat?
-
Tylko piękne kwiaty Rosną aż do chmury To tylko rynek kleparski i zachód słońca nad kamienicami Smutki Przykryte radościami Tajniki duszy Nie spodziewałem się że tak bogate Dlatego postanowiłem że zostanę Zabarwiony literat Ale dawno nie czytałem Bo kochałem widoki Szerokie źródła i taniec Zostań pomiędzy literami kochany Bądźmy ich sensem Ważnym bo rozwiniętym w klatce piersiowej Daje życie mistyce życia Skupienie to najzdrowszy algorytm Bajecznych ptaków ocean
-
Los poskąpił cudów i mocy Pod władzą Saturna namacalnie surowy Białko oka nabrzmiałe żyłkami Człowiek w końcu dotarł do swych granic Czucie się niekochanym, samotnym, przegranym... A więc to w takie miejsca przeszłość prowadzi To całe szalone piękno w wierszach i eksperymenty odbijające piękne i szalone życie Aż do dobitnej depresji, inercji Czasem jeszcze się zdarza... Piękno Zachwyt Studium osobnych, rzadkich przypadków Teraz interesuje mnie Dobro Nie chcę zboczyć ze srogiej drogi Karma wyjaśnia te szarpiące się losy Widma Głosy Mgła - piękna metafora iluzji Wszystko się zaczęło od Piękna i Iluzji Taki był początek świata Wymawiałem wtedy marzenia Podczas gdy rozgrywał się dramat Pauza Dramat istnienia dusz nazbyt swobodnych Dusz przypominających podziemnego człowieka W których gra melodia straty
-
2
-
Myślałem że ktoś za mną idzie Przyjdzie czas Przyjdzie śnienie... Atomowy las A wokół radości brak Tak ma być? Tak to urządził Pan? Gryzie mnie to iż płynę fatalną rzeką Zwaną piekło Kolory stały się ciemne Relacje bolesne Teraz każdy chce naprawiać Upiększać Bez zatrzymania Zamiast zadać to wieczne pytanie starości Odkryć można jak myślę wiele zależności i tego co nas łączy Kiedy to zapytać przeszłości Niektórzy przedtem przeszli przez odwyk Radość się wskrzesza Od tego pokolenia Wiemy co mówią drzewa
-
Na pograniczu różnych rzeczywistości Dzieje się ten sam jednostajny dramat Echo woalu przebrane za przestrzeń Niegdyś kochało wokół miejsc wełnę Scalało ciała ulotnym powietrzem Miłości całej dotkliwa bezdeń Szczyptą za młodu dorastała w dzień By w nocy okazać się pustką Zen O Trwanie w mocy milczące jak cień Wyrwij z mej głowy bolesny cierń
-
I Zabij tytuł " oh, jakie piękne jest to życie " Dwuznaczne Jak noc i poranek Gdzie się pokaże pozytywnie Świadomy sen idioty Aż do kości okropny II Przyjechał dowóz chleba Przyjechał bardzo szybko Prawie go przeoczyłem Jak niektórych pięknych chwil Bo zawsze chcę więcej, inaczej Pomnożone przez stany ducha Trudna droga tu na Ziemi Kim jestem? III Wszyscy tak pędzą Duchowo i materialnie A ja jestem w tym ciele Wobec tego także pędzę Idę na wolontariat u Wolności Prawdziwe cierpienie? Prawdziwy sen? Wiem, że mam zadanie Tu społeczny komentarz nie jest potrzebny Tak jest, jak widzisz A to... Wzmacnia zakłopotanie Dlatego mówię o innych Dlatego fantazjuję o sobie Jeszcze wiem co znaczy Idealizm - Pułapka Czy też po prostu taka kolej rzeczy? IV Szkoda Karma Szarpanina odbywa się w kwadracie Lubię swoje życie Nareszcie Różnie bywało i będzie To przecież od dawna jest szaleństwo Ból, cierpienie Lecz od dawna też... Mam nadzieję
-
Pomaga mi moje ciało W zupełności mi wystarcząc Orężem Chrystusa jest Światłość Gdy po bruku chodzę brocząc krwią Światło ściera krew mocą swą Krew schnie! Dlatego uschnie korzeń zła - ciało Zmysłowe, możesz to brać na dwójnasób Ciało Boga jest bezforemne Ale jednak zamieszkuje moje ciało Bezforemna postać Boga Każdy wie jak narysować koło Ale spróbujcie narysować pełnię koła
-
2
-
Schizofrenik romantyk To uschły liść Uschły konar Niebo zbezczeszczone działalnością rozumu Wiek małej paprotki Leć wzrokiem za lotem czapli! Wygnij gałąź jak linę Popatrz w błękitnowłosego No zerknij i żyj! Zobacz jak blisko jest śmierć błękitnowłosego A zatem Twoja też Leży obok krwawego dziąsła krzyżem Ból bliskiego ugryzienia Kontakt i Relacja Zabierz mnie To tu jestem ledwo
-
3
-
Klejnot Kryształu: tajemnica znaczeń
Perykles opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Przeźroczysty duch Spółka Brytwanna Nie Topisz się Wleciało Może to ptak a może ciało-
1
-
Nie przybyłaś... Za mgłą czarne ściany Niemoc Bunt Czemu mi tak robisz Aneta? Czy wśród szmaragdowych drzew mieszka róża? Oplata uczuć konar Ten mały gospodarz Miasta i wsie Są całe w wojnie Ucieknijmy Poczujmy nóg naszych wolność Bo ja Cię nie mam Mówisz do mnie Poznaj smak Królewski dotyk warg Tańczymy! Zawirowania i upadki Wzloty a potem znów wieczór Przejeżdżam palcem po kocu Jest... Bardzo cicho
-
2
-
Wolno mi siedzieć Ja penetruję coraz głębiej Nie truję gleby Świadomości Odnawiam się z potrzeby Potrzeby prościej Głośniej a nawet zawoalowanie Nie jest w stanie Ja jestem w stanie I to wszystko czego trzeba wiedzieć Żeby się nie zasiedzieć
-
2
-
Ale to było dawno.... Jakby przed dźwiękiem - męka Taka głęboka Wciera się w duszę głośno Śmierć to nic takiego Siwy włos wzrusza jak brak miłości Jak wspomnienie uczuć Jak próba wskrzeszenia uczuć Niestety już zawilgotniały W krwi opadły W deszczu skazy Z braku sił i krzyku Kwas na języku
-
5
-
Zło się trawi Gąszcz potrafi zgasić Zło się trafi Od kiedy umiem tracić Porozrywane rytmy Rozkład i rozkładane Niebywałe, iż żyją Nie ma wyjaśnienia Jest tylko ilość Kość i podupadłość Nieruchomość ...to tylko takie sny Nic ważnego Nie boję się szukać
-
2
-
Rosną malejąco By katować się teatrem Realizują ciężko szabat Potem gra, zabawa Ścieranie się z losem jak tarcie marchewki na surówkę Skupienie na wielogłosie Tytułem wstępu, darem Nisko leci ogień spalający ścierwo Wędrowca i jego Cień Seans późny, na języku już atrament Czysta pociecha z wrażeń Wariują tłumy Lepszy jest basen Aniele Boży Stróżu Mój Chłodzi top bikini za 54 Wolniej wschodzi Schowany w słowie Zen Drzewa kreują nas, krew Kronos zwany Czasem chowa się wśród - drzew Rodziny już płaczą Piękne ulice w skórzanych torbach Moc liczby siedem Poczułem ją w stopach Niebawem zaczną klonować Ciotka będzie zawiedziona Bo gruby przytył Nie ma już tylko iskry Drobne są nasze hamulce Ostre głowy Jak chili do obiadu Przynosi więc patrz, uważaj, uważnie Nie każda z tych, nie każda z tych ozdób jest darem W głębi smażonego oleju kryje się smak
-
A on... Też jakoś znajduje Fajną muzykę Myślałem, że tylko ja Oceniłem go na starcie Nie myśląc wcale Głębia Niewiadomo co Wymiana książek Nieprzespana noc Przespany porządek Nowe flow Rymy Dojrzej Ciało Ruszam ręką Mam wcale Mam niemniej Niekiedy Kiedy wstaje burzy się mój sen W burzy loków moja głowa Aneta coś mówi Ja... Gryzę, smakuję i pluję Duszę się w dusznej duszy Chociaż hmm Niewiem co to jest Wymiana książek Kupiłem chipsy i colę Drę włosy częściej niż piję colę A rytm wybijam nogami Moje poncho złote wisi na krześle Marek wziął dekoder i ogląda Magię Nagości Nie wiedziałem co o tym myśleć więc powiedziałem, że pierdole nie oglądam takiego czegoś Wróciłem do pokoju, w którym mam suplementy, których nie używam by nie przeciążyć wątroby skoro i tak biorę leki Śmieszne rzeczy Tak je postrzegam Wymiana książek jest stabilnym elementem mojego życia Mamy wiosnę czyli nie jest już zima W lodówce trzymam zgniłe warzywa
-
3
-
Życie jest tak kruche! Wyrzeczenia są tak głupie! Pragnienia ludzkie są duże Ujmować struny to głos potrzasku Wibrować Gdy niebiański pożar zgasł To wiem To marnuje się we wrzasku To się snuje jak kulejąca galareta Tylko nie bój się brzasku Tu Owijam się w pożary Mam głośne zabawki Pełne i narcystyczne Zęby wilgotne Łagodne opary Mgły Kroki dostojne ku wynalazkom Tryby pierwotne jak żeglująca pieśń więźnia I na końcu jednak Niesmak
-
3
-
Zmęczone stare tory Pod cieniem drzew samotny Uschły chodnik Pod blokiem trwa Chcę się skończyć Skoczyć w przepaść Co ratuje to nadzieja Węzły sensu Młode i stare drzewa Piękny widok wieczorny Odgłos stali od strony ulicy Klimat wieczności Ja patrzę w górę Wyginam ciało Wdycham zieleń Liczę puls Czuję ciało Liczę puls Wdycham zieleń Oddalam się od przepaści Chłonę czas ten szary Na skwerze Zofii i Zdzisława Żelaznych Upływ czasu? Przemijanie? Przecież czas był wieczny wtedy Działy się też fajne rzeczy Jakiś Saturn nadszedł srogi, ponury Władca Karmy Ja to czuję w brzuchu Jest to w ustach i przełyku Wola odnowy Lecz jest już późno Papieros sam się nie skręci...
-
Kto tu wyszedł i się stworzył Kto tu obronił się marzeniami Za dwóch Za dwóch zawsze jest życie Tylko Pałające ognie zeszytów Stare spodnie pod konarem rymów I to wielkie hasło "Odnajdź się!" W końcu Przybyli Ale ja nie wiem czy to nie będzie się powtarzało Pewnie będzie Pętla Jasne - poniewieraj się Wiarą się wierzyć chce Żartem żałować życia Kaśka odnalazła swój sens i cel A mówili że jest płytka Zawitał do niej mocny ogień Zdarzenia, przebycia Niska fala Mimochodem To powszechna klinika Czytała grozę Wolniej stawaj się Czytała Przerwa na myślenie Sobie przyjmij dar Samotność Zrzuć balast Przybyło "Pochłonę Cię"
-
1
-
Pamiętam ogień na obrzeżach wiosny Dający się odczuć jako owoc Brzemię pięknych krzaków Krzyk oddalającego się obrazu Traktowanie Ziemi niczym postać żebra Wywołuję efekt całokształtu Niosę z oddali sen zimy Stracone smaki śliny W straconych smakach lśnimy Czasem tylko przesiadując na obrazach W wolności wyginamy ciało W przedłużeniu czujemy lęk Konkret w naszym jeziorze dni pijemy Także strach zamienia nas w kwiaty Neony oblicz religijnie umartwione Tutaj przedłużone są tylko hasła Wir wokół niesionych starć W ręce trzymam w ręce blask mam Dla innych to często tylko żart Ten teologiczny wymiar prawd Nachodzi mnie gdy śpię Filozofia to nagły zryw i śpiew Jak masz coś cennego to to pokaż Nieumiejętności mówimy nie Widmo-woal uczynków raczej nieomylne Tak przecież zaciemniona oczywistość Snu nie pokonasz sen się w Boga Przemienia niczym pies Wieloryb lodu uśmiecha się lis Także koty, płoty uzdrawiają spragniony las
-
Pełnia oskarżonego ciała gwałci o bunt Przysłowiem nie chcieć miała Stałych misji tu Uwiązana Stracona Nieważna W niedopełnieniu uważna Kolosalnie brzmi jej rytm W oddechu serca ponaglana była Starym tatuażem Zazdrosnym o inne ozdoby Pierwiosnki Zaczytany byłem wtedy Doskwierał mi ból wątroby Podświadomości Wokół mnie Bóg Zmian Astrologiczne wzory Radości To co mnie boli to zdrada To co czuję to zazdrość Kiedyś w lęk przeistoczona Podejrzenie o tym że Ci ludzie Tak naprawdę mnie nie lubią Idioci Mogę liczyć tylko na muzykę i książki Bo to są moje obowiązki wobec siebie Wtedy jestem odpowiedzialny gdy dbam o swój Dobry Czas Wolność Rezygnując z myśli relacyjnych Lub po nich następując Jak szaman głęboko ujmuję Jeszcze głębiej zostawiam Zamykające się oczy już nie chcą widzieć świata Ot taka istota chemicznej pułapki Czystości Ja przy tym rozdarty Rozpadam się w wątpliwościach Jestem zły na kogoś Zrozumieć złość to niemożliwa sprawa Tak się relację zostawia Tak się relacyjność gmatwa dwuznaczna Co jest prawdą? Pewnie i to i to We mnie tkwi problem na pewno Ale te całe pozostałe - niewyjaśnioności, tajemnice... Zażyłości Dlaczego takie a nie inne zdarzenie? Dlaczego gdy intuicja krzyczy ja tym bardziej zamykam uszy? Czy traktuję siebie dobrze? Starając się o ludzi W naiwności Czy zatem wypełnianiam swój archetyp - wzorzec? Ranić się wątpliwościami, roztrząsaniem Bez konfrontacji bezpośredniej Bez zadawania ciosów Tylko " proszę tato, nie bij " Miłości
-
2
-
Zostaw poezję Zostaw śpiewanie Czytaj książki Pracuj Słuchaj muzyki Pij kawę Pal papierosy Zostaw poezję Zostaw śpiewanie To nie jest pogrążanie się Zostawiasz to co nie działa Nie działa Jesteś ok To wszystko Zmieniasz się Zostawiasz Idź na studia Pracuj Urzeczywistnij się Czytaj książki o tym świecie Nie o paraświecie Zostaw astrologię Chodź do kościoła Nie pamiętasz? Fajnie było Zjadłeś komunię Może to dlatego Księża widzą niewidzialne Wiedzą Ty nie Ty jesteś owieczką Potrzebujesz ochrony Przecież że się gubisz Przystań uciekać Przestań się gubić Czytaj książki wydawnictw takich jak Media Rodzina Staraj się być lepszym Gdzie jesteś teraz? W staraniu Wróć do ciała poprzez Ciało
-
Zarzeknę pozdrawia Marvell
-
Prawo, które nie pozwala się wyzwolić
Perykles opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Halo, Fantazja? Tu Ja, zacząłem powoli o Tobie zapominać.... Dla mnie byłaś najważniejsza Potem zacząłem się zastanawiać Jak to się stało że Cię straciłem? Znowu sobie o Tobie przypominam Kiedy piszę ten poetycki tekst Daleki od żelaznych faktów W nich stajesz się szara Ponura Twoja rówieśniczka Nuda Zaczyna przyprawiać o depresję I tak sobie myślę ... Jak wykrzesać z siebie sny? Jak żyć magicznie? Wątpliwości przypominają mi o trzeźwości Przynajmniej ktoś to przeczyta Może ta iluzja pasuje do Twojej realności? Szukam swojej realności... Znalazłem ją, Ruchomą Mgłę na szklanych wzorach Nieprawdopodobny obraz! Prawo, które nie pozwala się wyzwolić-
1
-
Jestem zmęczony i piszę wiersz Wczoraj w nocy bolały mnie oczy Dziś zadziwia mnie chaos ludzkich poczynań na forach duchowych Wyjaśnię, że taki mam algorytm Też mam swoje talenty, umiejętności i pragnienie pomocy Ale sama wizja przepychania się przez miliony ludzi którzy chcą pomagać, oświecać, uzdrawiać mnie zniechęca Chciałbym coś dawać ludziom bliskiego mojemu sercu Natomiast nie chce mi się przepychać Dlatego daję coś przyjaciołom i wspólnocie Dla mnie każda chwila poza pracą jest pracą, procesem, doświadczeniem Działanie z dokumentami, chodzenie po urzędach to były główne moje działania ostatnio Co ma począć człowiek głodny Boga? Widziałem ludzi głodnych Boga Ich Bogiem była grudka kryształu, który skruszony wciągali do nosa Katolicy spożywają komunię świętą Co ma spożywać materialnego człowiek głodny Boga jeśli wykluczyć kryształ i komunię? Poczuj spokój i wiedz, że ja Bóg Bóg jest miłością Pozwól aby grzech w Tobie umarł "Dobra jadę, bo to jest dobry klient" "Hej, co robisz? Walisz?" ( nie konia, tylko kryształ ) "Jakimi wartościami się kierujecie w życiu?" Popękane usta to objaw zatrucia Tak samo jak wcześniej ohydny zapach potu, smród Opieka nad starszymi ludźmi to chyba najpiękniejsza praktyka duchowa jaką mogę sobie wyobrazić Jestem w stanie analizować portret astrologiczny ale czy jestem w stanie podcierać starszego Pana? Oto jest pytanie Chciałbym poznać poetkę Ciekawe czy jest strona na FB dla samotnych poetów Widziałem, że jest dla samotnych katolików Ciekawe co pozostanie jeśli odetnę absolutnie wszystkie " chciałbym " i zaczaruję poetycko moje " tak jest "? Siedzę na moim ulubionym komforcie W raju za 800 zł, konkretnie jest to budynek Mieszka ze mną Marek, super senior, który się mnie zapytał na początku - jesteś dobrym człowiekiem? To był wstęp do tego pokoju Wstep do mieszkania z byłym kustoszem Ptak przeleciał obok gałęzi lekko poruszanych wiatrem Mama ma mi dać odpowiedź w czwartek Kiedy wysiadałem z tramwaju pojawił się żal że od razu.... Nie zagadałem Całkiem przeciw mojej Wenus w Baranie Na biurku zawsze zostaje jakaś łyżeczka ale jako że nie ma cukru to nikt nie zamiesza Na podłodze leżą uschłe kwiaty Podobne do mojej inspiracji
-
Opuszczenie Ukochanego Człowieka
Perykles opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Moją równowagą jest smutek Moją powagą jest smutek Moją prostotą jest smutek Taki niski Kiedyś w złych sytuacjach bardzo chciałem być radosny Są antydepresanty Ale nie ma tabletek na wywoływanie płaczu Nie rozumiem tego a to dużo mówi Ta złość która żyje we mnie musi odejść Ta frustracja Ta niezgoda Ostatnio smutek nawiedził mnie w romantycznym okresie mojego życia młodości Byłem outsiderem Teraz smutek przychodzi do nienawiści, jakby przywołany przez nienawiść Jest, mam wrażenie tyle nieodkrytych sfer w moim odczuwaniu Po kolei, było tak: nienawiść potem bunt i złość, potem użalanie się nad sobą i bycie ofiarą Potem destrukcja, potem znowu złość i cierpienie Teraz poddanie się i smutek. Najpiękniejszy, najdelikatniejszy on nie stwarza fałszu, on mi pokazuje prawdę taką jaką jest , wybacza zamiast karać. A gdzie jest teraz sumienie i wewnętrzny krytyk? Niewiem jak to osiągnąłem, pozwoliłem sobie na uczucie miłości i wdzięczności w relacji przyjacielskiej Dla mnie smutek jest wolnością Jest powrotem zakochanego Teraz to widzę - upadek nastał kiedy niegdyś zacząłem szukać pocieszenia Czy możliwe że..... skoro teraz mam wiek Chrystusowy to można to interpretować tak, że zaczyna się dobre życie a ten smutek jest związany z nadchodzącym opuszczeniem ukochanego Człowieka, Bliźniego? I.... może momentem samowiedzy, iż śmierć nie jest dla mnie końcem, przejściem ani nowym początkiem Jest opuszczeniem ukochanego Człowieka.-
1