Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Perykles

Użytkownicy
  • Postów

    34
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Perykles

  1. Halo, Fantazja? Tu Ja, zacząłem powoli o Tobie zapominać.... Dla mnie byłaś najważniejsza Potem zacząłem się zastanawiać Jak to się stało że Cię straciłem? Znowu sobie o Tobie przypominam Kiedy piszę ten poetycki tekst Daleki od żelaznych faktów W nich stajesz się szara Ponura Twoja rówieśniczka Nuda Zaczyna przyprawiać o depresję I tak sobie myślę ... Jak wykrzesać z siebie sny? Jak żyć magicznie? Wątpliwości przypominają mi o trzeźwości Przynajmniej ktoś to przeczyta Może ta iluzja pasuje do Twojej realności? Szukam swojej realności... Znalazłem ją, Ruchomą Mgłę na szklanych wzorach Nieprawdopodobny obraz! Prawo, które nie pozwala się wyzwolić
  2. Jestem zmęczony i piszę wiersz Wczoraj w nocy bolały mnie oczy Dziś zadziwia mnie chaos ludzkich poczynań na forach duchowych Wyjaśnię, że taki mam algorytm Też mam swoje talenty, umiejętności i pragnienie pomocy Ale sama wizja przepychania się przez miliony ludzi którzy chcą pomagać, oświecać, uzdrawiać mnie zniechęca Chciałbym coś dawać ludziom bliskiego mojemu sercu Natomiast nie chce mi się przepychać Dlatego daję coś przyjaciołom i wspólnocie Dla mnie każda chwila poza pracą jest pracą, procesem, doświadczeniem Działanie z dokumentami, chodzenie po urzędach to były główne moje działania ostatnio Co ma począć człowiek głodny Boga? Widziałem ludzi głodnych Boga Ich Bogiem była grudka kryształu, który skruszony wciągali do nosa Katolicy spożywają komunię świętą Co ma spożywać materialnego człowiek głodny Boga jeśli wykluczyć kryształ i komunię? Poczuj spokój i wiedz, że ja Bóg Bóg jest miłością Pozwól aby grzech w Tobie umarł "Dobra jadę, bo to jest dobry klient" "Hej, co robisz? Walisz?" ( nie konia, tylko kryształ ) "Jakimi wartościami się kierujecie w życiu?" Popękane usta to objaw zatrucia Tak samo jak wcześniej ohydny zapach potu, smród Opieka nad starszymi ludźmi to chyba najpiękniejsza praktyka duchowa jaką mogę sobie wyobrazić Jestem w stanie analizować portret astrologiczny ale czy jestem w stanie podcierać starszego Pana? Oto jest pytanie Chciałbym poznać poetkę Ciekawe czy jest strona na FB dla samotnych poetów Widziałem, że jest dla samotnych katolików Ciekawe co pozostanie jeśli odetnę absolutnie wszystkie " chciałbym " i zaczaruję poetycko moje " tak jest "? Siedzę na moim ulubionym komforcie W raju za 800 zł, konkretnie jest to budynek Mieszka ze mną Marek, super senior, który się mnie zapytał na początku - jesteś dobrym człowiekiem? To był wstęp do tego pokoju Wstep do mieszkania z byłym kustoszem Ptak przeleciał obok gałęzi lekko poruszanych wiatrem Mama ma mi dać odpowiedź w czwartek Kiedy wysiadałem z tramwaju pojawił się żal że od razu.... Nie zagadałem Całkiem przeciw mojej Wenus w Baranie Na biurku zawsze zostaje jakaś łyżeczka ale jako że nie ma cukru to nikt nie zamiesza Na podłodze leżą uschłe kwiaty Podobne do mojej inspiracji
  3. Moją równowagą jest smutek Moją powagą jest smutek Moją prostotą jest smutek Taki niski Kiedyś w złych sytuacjach bardzo chciałem być radosny Są antydepresanty Ale nie ma tabletek na wywoływanie płaczu Nie rozumiem tego a to dużo mówi Ta złość która żyje we mnie musi odejść Ta frustracja Ta niezgoda Ostatnio smutek nawiedził mnie w romantycznym okresie mojego życia młodości Byłem outsiderem Teraz smutek przychodzi do nienawiści, jakby przywołany przez nienawiść Jest, mam wrażenie tyle nieodkrytych sfer w moim odczuwaniu Po kolei, było tak: nienawiść potem bunt i złość, potem użalanie się nad sobą i bycie ofiarą Potem destrukcja, potem znowu złość i cierpienie Teraz poddanie się i smutek. Najpiękniejszy, najdelikatniejszy on nie stwarza fałszu, on mi pokazuje prawdę taką jaką jest , wybacza zamiast karać. A gdzie jest teraz sumienie i wewnętrzny krytyk? Niewiem jak to osiągnąłem, pozwoliłem sobie na uczucie miłości i wdzięczności w relacji przyjacielskiej Dla mnie smutek jest wolnością Jest powrotem zakochanego Teraz to widzę - upadek nastał kiedy niegdyś zacząłem szukać pocieszenia Czy możliwe że..... skoro teraz mam wiek Chrystusowy to można to interpretować tak, że zaczyna się dobre życie a ten smutek jest związany z nadchodzącym opuszczeniem ukochanego Człowieka, Bliźniego? I.... może momentem samowiedzy, iż śmierć nie jest dla mnie końcem, przejściem ani nowym początkiem Jest opuszczeniem ukochanego Człowieka.
  4. Tak jest Wszystko co widziałem Co widzę Jest Ale tym razem w spokoju Rozpisuje się na chwile Oddycham refleksją zanurzoną w oddechu Wolny od napięcia Przeżywam trudne zaistnienia Istniejące by uczyć Dlatego cieszę się z trwania Moich przemyśleń też Wszystko wokół skąpane w kolorach Chwila wzniesienia Jakby w nagrodę za porażkę Więc o co chodzi? Pewnie o łaskę... Inaczej jest w samotności Odseparowany od ludzi W pokoju W obecności Jakoś łatwiej I to jest to nowe olśnienie Nadal uwielbiam interakcje Nadal słodycz przynosi rozmowa W końcu wnoszę w nie siebie samego Z tą różnicą że już nie nosi mnie na zasadzie pędu Pęd zwolnił Wzrost jest także wolny Łatwiej dostrzec więc I odróżnić tematy chwil Głowa wolna od obsesyjnego myślenia i rozważania Odpoczywa wraz z ciałem Teraz mogłyby się pojawić rozważania Lecz wszystkie rzeczy są skąpane w kolorach Ożywiane przez światło To niebo i chmury na nim całują moje oczy Po prostu jest mi dobrze Sumienie i trud psychiczny Zakończyły swoją pracę wczoraj Jestem w narodzinach Poprzez odyseję przeszłych zdarzeń Jestem teraz Próbując przekazać swoistość istnienia Dziękuję za uczestnictwo w uniwersalnych prawdach Dziękuję za lekcje i ich dostrzeganie I to jak żyje wobec barier i konsekwencji Przynoszących złość i smutek Ale także akceptację Tak się żyje w post manii Ze stabilizatorami Z książkami
  5. Porosty znaczeń W dłoni charakteru Wyswobadzają się Na rytm Na piękno Wiercą Przez anty rytm i anty piękno Wargami przegryza los Niosąc Nigdy do tematu nie nawiązując W bańce szeptów Chłodno i chłonnie Dotrwali do zębów Wargami żując szmaty Szczelnie zamknięty cios Rozżarzony głos Brak mu ciała Wyrywa się z małych idiotycznych fragmentów Pali się cały Grabię siano i jest na nowo Grzmiący granat Do istnienia trzeba zabrać Tyle ciekawych stron Żywota Że aż ciepłota ciała zaczyna się wzmagać Egzystencjalnie Prosi smutek o hałas Chowa się Niech będzie wyraźny Stoi stoi Zabrać nogi chcę By tak stać A to tylko wielkość Wchłania złość Tylko ciepło
  6. I To co myślisz Jest puste Wysil się, wysil się, wysil Liczby też są puste Tak jak miara siły... Zdobywają coś pyszni Łatwo żyć im Ci pokorni jak zwykle Ukryci Ale dla nich skarb zdobyty Trud - duży Upadek? Zyski? Wyrywają się wszyscy do wyścigu Ja patrzyłem na to z boku Od chwili Do chwili Nigdy nie mów nigdy - mówili No właśnie Jednak zacząłem pisać rymy Gryźć je z aromatem wanilii A czasem ochota nachodzi się wyżyć Że to poniewczasie zaklęty w strumieniu znak odwilży ! Między słowami - wróg mnie myli Oczy mi mydli bo wciąż myśli, myśli, myśli Szczerze? Tęsknię za wygnaniem z bryły Wkładaniem rąk w wyrwy Teraz albo nigdy - nowe dzieła powstają Tematyką różną lecz wciąż jednostajną Emocje buntu oryginalności eksperymentu bólu.... Stanowiły część przeszłego ciała pokaźną Lecz teraz wyraźne się staje Zrozumienie i przeżycie Na poziomie pierwszym Elementarnym - zjechałem z góry by zobaczyć Że żyję jak inni Czuję jak inni Widzę krajobrazy Holistycznie i uniwersalnie Normalnie Ból mnie nauczył że jest ważny Wkurw i trud nie mija Od czucia, duchowych wojaży, marihuany Nie mija skurwiel II Mam ręce, nie skrzydła Mam głowę, nie czakrę korony Jestem cierpiący, nie przebudzony Czekam w kolejce na lek przeciwpsychotyczny, stabilizujący Przechodzę przez drzwi, nie przez bramy wymiarów Przez tysiące różnych stanów - do teraz Gdzie godzę się na głód dopaminy Gdzie nie jestem silny ani zły Gdzie składam dzięki Bogu i mam tu na myśli nie konstrukt duchowy Tylko taki konkretny, kościelny Którego w uśmiechach mają I w łzach co kapią I z którego istnieniem się nie zgadzają Mogę teraz na spokojnie wrócić do filozofii Nie bojąc się że mnie popierdoli Że będę chciał być nauczycielem duchowym Ostatnia strefa, bastion, Pełnia? Chcą mnie do pracy na produkcję mięsa I w ten sposób życie się do mnie uśmiecha
  7. Kiedy nie powiedziałem Ci żadnej informacji Dlaczego zdradziłaś mnie W swoim łóżku ? Może tak bym odczepił się Na wierzchu moim zerwane rymy Dlaczego odeszłaś? Dlaczego potraktowałem Cię jak szmatę ? I już ostatni raz do Księżyca uśmiecham się Czy na pewno czy też prawdopodobnie? Nie dając sobie oddechu Tylko piszę Bo w cieniu tylko wyrazy są światłem Które nigdy nie gaśnie II w szeleście cieni one wiszą to nie ja śpię to one piszą III zatrzymaj mój wyrok Boże już nikt mi nie pomoże oprócz nadziei ona daje się ukołysać duchowi ona jest odpowiedzią na pytanie i tak z minuty na minuty herbaty czuję wiosnę ogień mały blask rozumu odnawia się w trudnych rzeczach które napotykam
  8. Późnym wieczorem strawił ostatnie nasienie bytu Był obok McDonalda Był w swoim łóżku Zmienił światło na mniejsze Światło stało się więc mniejsze, inne Karcił się za brak spokoju Lecz ten spokój nadszedł wraz z godzinami i cierpliwością Godziny upłynęły na rozmowie z chatem GPT o astrologii i suplementacji mającej wesprzeć układ nerwowy W prawidłowym funkcjonowaniu Nadal lubi widzieć wzorce Pozwala życiu płynąć w swoim tempie Rzeka opływająca kamienie Był w swojej głowie Był w swoim ciele Na chwilę stracił tożsamość doszukującego się Doszukującego się czegoś wyjątkowego w każdej chwili Nie chciał mądrości filozoficznych ani duchowych Nie chciał nawet prozy Co chciał więc? Herbaty chciał To znaczy że miał pragnienie, pragnienia nie stracił Był w konsternacji ale nie depresji Jednak wciąż szukał W herbacie chwili słodyczy i spokoju Teraz widzisz to poprzez otwór w wierszu Jak leży i słucha spokojnego albumu z saksofonem solo i ta jego chwila jest tak swobodna że leki nasenne weźmie później Że leki nasenne weźmie później Słabość odkrojona od strzałki bytu Strzałki która wskazuje przyszłą realizację Bo jest spokojny i gotowy na pracę Odnalazł album z solo na saksofonie
  9. Ten ból o swoje ja domaga się I ja mu go dostarczam Użyczam mu całości siebie aby cierpieć wraz z nim Bo takie ważne jest to cierpienie To moje dziecko przecież Chcę odejść wraz z nim Bo zostać bez siebie to oświecenie
  10. Ty działasz w przedziwnie tajemny i cudowny sposób Potrzebuję Twojej pomocy Jestem na samym dnie Wiem że mnie kochasz Ty jesteś najważniejszy Nie ja Nie moje szczęście i powodzenie Ty Ja nie mam siły mierzyć się z życiem Nie postawię już na swoim Poddaję się Twojemu działaniu Dziękuję że mi wybaczyłeś Potrzebuję Cię Nie chcę Cię nie potrzebować ani liczyć na siebie Ty jesteś sensem mojego życia Obdarzasz mnie istnieniem Ogołacasz mnie z przywiązań Sukces życiowy, wpływ na innych, praca, pieniądze, używki, talenty, pomyślność Pokazujesz mi bez tego , odbierając mi to Odbierając mi pragnienie tego Wartość wsparcia jakie otrzymuję od mojej mamy Tą bezwarunkową miłość Uczysz mnie potrzebować Być smutnym, złym Być nadal zranionym zagubionym dzieckiem To uczucie niedopasowania do świata Uczucie przegranej To wielkie cierpienie dla mnie Lecz wierzę w Ciebie Boże mój Zabierz moje życie Zrób z nim co Ci się podoba Teraz żyję Teraz kocham Cię Teraz umieram dla Ciebie Dotąd mnie zawiodły nauki, intelektualizacja, psychologia, duchowość i filozofia , marzenia Przegrałem Ale Ty z tej przegranej czynisz wygraną Wieczne życie Chcę być tu z Tobą To jest mój sukces Kontakt Leżę tu z ubogimi i pragnę tylko Ciebie Nie sukcesu na wzór świata To piękne że Jesteś Obecny Piękne jest Twoje oblicze Trudno to przekazać innym teraz Tajemnicę Twojego Istnienia Dałeś mi błogosławieństwo samotności i przegranej abym Cię poznał Dla Ciebie żyję i umieram
  11. Panika powietrze żre Najadłwszy się sobą Odwleczono Zamknięto Spławiono Zamroczony jestem Mam system Gry Komputerki, laptopy, telefony Dom, rodzinę, dzieci Zobacz
  12. Bezsenna noc Kamieni Kryształowy owoc Czerwieni Staw iskier Zamieni słowo W kryształowy owoc W bezmiarze pełni Mieni mi się w czerwieni Wola słowa, która krząta się W stawie iskier, przemieniona W bezdenny proch ludzkiego języka
  13. Ty która złamałaś ciałem ten most Nie mów nic A On Który jest cieniem Załamie w Twoich rękach sen On On On Umyślnie milczysz A cień ściele się Niesamowicie Uwikłany w przestrzeń Ty go nie znasz Nie znasz On uwikłany w cień A Ty stawiasz mu Pytanie Czy jesteś tym? Gdzie ona jest no gdzie ona jest? Pytam się Dwoisty tryb Siódmy zmierzch Nic nie Ty Nic nie ja i wąż Który we śnie Połyka Cię Weź to my Którzy niosą broń Wewnątrz to my Zaufaj mi Kręte drogi drżą Wymóc nic Nie da się Nie da się Połów był Połówki serc Kiedy ja umieram się W Tobie Ty Rzeczywistość znasz W cieniu ja Od dawna Lepiej bądź Najlepiej nie Najlepiej nie Najlepiej nie Najlepiej nie Najlepiej nie
  14. W kruchości malutkie myśli Podziwiają rozrost sił odwagi Rozświetla umysł ich liczba Nieskończona, rozwibrowana Wielka moc nagich liści W której Bóg żył drzewa pradawne Wpuszczone w korzeń Znaczenie chwil wraz z wzrastaniem Zmienne jakby edytowane Odkrywamy koronę na tej suchej drodze Czasami w zabawie Czasami poważnie Proste rymy tworzą bajkę Przepastne głębie wydarzeń Przez nas nie zrozumiane Boskie wobec nas pragnienia Trudne zadanie Wydobyć potencjał nasienia W refleksji ubieramy się uważnie Wkraczając wprost do wnętrza ukrytego celu Zabierając te wglądy w podróż doświadczenia Czuć już Bezruch dni w centrum istnienia Zamykając przeróżne drzwi Zawsze od relacji w kontemplację samotną Zwykłe działanie Cierpienie znoszone z codzienną godnością I tu słychać nasze piosenki Echa wzruszeń i wydarzeń Słychać podziw Ból ujety Zajęte przestrzenie ego przeklętym Naprawianie złego Od głębokiego lasu Do poczucia zwykłego Że umrze gdyż się narodziło Było jest i będzie Łóżko ogień drewno Troska posiłek sedno Blisko niewiedzy Tkwi sen i spotykam miłość Puszczam dłoń młodości zżytą z wiecznością
  15. Tak to już jest Cementowa igła na jeden dzień snu Odlana ze srebra Kolorowa wściekła czerń Wybrana wśród osób Nieważna Dotyk kolana boli Wśród tylu nocnych flag - dzień Dobrostan kiedy polegam na stu Wyobrażam sobie igłę jak się ściera Zakańcza pewien rozdział od zera Poczyna stawać niewoli uśmiech Stawać się wraz z jeansami Niebotyczne wezgłowia nie nachalne Jak kosmos przebrane w walące się wieżowce komfortowe Nigdy dotąd faktem Plecy wołające o pomstę Czajnik pieniędzy łzy Moniki Ekstrawagancko wzniesione ku otchłani Leżą nożyczki, leży Pani Kleopatra Na wszechświata stronie Nieważny lot ponieś Czy to delikatny zwrot twardego alabastru? Kołnierzyk to sen sprzymierzeńca Dla duchowych istot poniewierka Ale czy to już niska powłoka? Kreacja dziwnych stworów Zdumiewa mnie łączący się wdech na wydechu Filozofia oferująca różne sosy Światopoglądy reagujące na światło Myśli które panują nad zamkiem Aż zamknąć nie da się wzrokiem Bożym palcem umiejętność ścigania czasu Kiedy koniec? Dlatego warto umrzeć w kropkach snu jazzu i eksperymentalnej muzyki klasycznej Bo bojowa troska już się na duży nie uśmiech czai Walcz o to co się stało, o Ty posępny Przemyśl każdą chwilę w regresie do poprzedniego życia Zdaj raport z innych wymiarów Z daleka echo wielkich rodzajników Gatunków przyszłości Refleksja nad kołnierzem drzewa Czy w końcu stanie się płynna?
  16. chłonę ostatnie dni zbieram chwasty ciekawi mnie lot na zewnątrz umierania czekam znajduję się w czułym środku punktu w samym czułym środku punktu wokół las rzeczy maluję czuję pęd jest umysłem trawionym przez noc piekło od nowa ciało szepcze teksty między tekstami przedmioty między przedmiotami pomyśl jeszcze raz gdzie pomyśl jeszcze raz zacznij od wewnątrz strata zysk i czy kochaniem złapiesz deszcz żeby pojąć materiał żeby usnąć w kropli ciepła ponieważ słuchaj weźmy na przykład ten dach tam wysoko śpiewaj z niego oh masz przykład rzeczy - widzenia - starania się a w tym migotanie ledwo migotanie nisko i migotanie wysoko tam i ślepy strach między miastami kolejowy przejazd wszędobylska narracja pojazdów, dłoni, twarzy widoczny pokój niszy a tam pod spodem ideałów znajdźmy sens
  17. Eros udał się nad sadzawkę By napić się Wody U źródła krystalicznej Mądrości Kiedy tak siedział spotkał Boga Słońce W odbiciu wody siedział I mruczał kołysankę: ram ram ram co noc mnie nie widać pom pom pom Pomykam w gwiezdną noc Pożyczam jasność Podziemnym Światom Moje promienie są jak miecze z ptasich piór Dlatego do mnie lecą Głodni cudów Eros promyka zasięgnął jasnego Udało mu się odemknąć Jej wymiarem oddychać Kosmosu Wiecznego Królować począł wśród kosmicznej Jedności Półbóg dla świata Mieszkając w teatrach Lampionów w Parku Veleila Dla Poety energia Ame i Teia Ameteia
  18. gdzie byś nie była zawsze Cię znajdę ona jest jak owoc czuła noc gwieździste niebo pokrojone na kawałki niczym tort właśnie dlatego wyszła za niego
  19. nastał czas rozstania wiele wad a w nich metafizyka warkot źródeł mocnych szalonych mocarzy żer
  20. znalazłeś to w kokonie otaczającej Cię zimy to jest tutaj nigdy nie było gdzie indziej nawet gdy zmieniały się pory gdy się rodziłeś kosmos stał się materialny zawsze był cichy odkryłeś każdy jego wymiar wchodząc po drabinie schodząc z drabiny wyrastając z ziemi istota falująca kolorami poddaje się drga słyszysz jej szept skóra zaczyna się zmieniać spływa po niej kropla wyrażając swoje trwanie
  21. wstaję rano gorzej mi usta mam zamknięte czy Ty wyszłaś do apteki? dość mam już dnia słabo mi odpocząć chcę trochę wiedzy tajemnej interesuję się tym eter astral jaźń chusteczki na parapecie kadzidło płonie woń późnego lata jak żółta czapka lub jak sen o mądrości szukaj znajdziesz mnie w tym mieście moje ślady obok domu wymieszane znikają czuły dzień na słuchawkach leci Marley reggae fajne jest cytrynowe światło Herman Hesse i Józef Knecht trochę książek siedzi we mnie siedzą na biurku na półkach stoją malowane łzy w wyobraźni drewniany szyld jak na koloniach narciarskich chude łapki kotek miał a ja wysycham dzieląc wszystko duchowe nastroje ubranka i guz https://youtu.be/ncdszBGqqvQ
  22. Perykles

    herman

    wstaję rano gorzej mi usta mam zamknięte czy Ty wyszłaś do apteki? dość mam już dnia słabo mi odpocząć chcę trochę wiedzy tajemnej interesuję się tym eter astral jaźń chusteczki na parapecie kadzidło płonie woń późnego lata jak żółta czapka lub jak sen o mądrości szukaj znajdziesz mnie w tym mieście moje ślady obok domu wymieszane znikają czuły dzień na słuchawkach leci Marley reggae fajne jest cytrynowe światło Herman Hesse i Józef Knecht trochę książek siedzi we mnie siedzą na biurku na półkach stoją malowane łzy w wyobraźni drewniany szyld jak na koloniach narciarskich chude łapki kotek miał a ja wysycham dzieląc wszystko duchowe nastroje ubranka i guz
  23. "Dziewczyna pod kocykiem" Może by tak coś napisać? Jest na to odpowiednia pora Patrzę w myślach na taflę jeziora Staram się nadrobić straty Odpoczywam na bogato Łóżko herbata Nie wiem który mamy Ani która godzina Wiem że jazz nieźle płynie Zaraz wstanę do łazienki Dziewczyna pod kocykiem
  24. czemu żadna już postać zera nie może zostać na małym atomowym śmietniku nogi? czemu zaklepuje ostatnie miejsca na bazarze klops? a smutek mi towarzyszy jak liście? jak liście jak liście ''ja '' czyli mały prezes świadomości kropka wśród drzew mały obcy gubię się śmiało gdyż już mnie szukają na końcu zdania nie rób nic tylko zachowaj milczenie nie rób z siebie idioty uważność się mielę i tak po okręgu uciekam ewentualnie w samym środku zdarzenia hej są Ci ludzie wśród zdarzeń... oni są na stacji zerwali odeszli by się znowu stopić ze sobą koty uciekają ludzie dziurawi niewyraźni niosą się w snach ludzie wchodzą w krzaki malin rzeczywiście zostają już same owoce doskonały zbiór cudowny obudź się poczuj to losy to losy kotów niebiosa
  25. Wymiana pamiątek Za kotarą Usta uchylone Znajome mi powietrze Ślepa głucha cisza Szczerze mówię szczerze Mów do mnie Zahamuj rozkład jutrzejszych zachcianek Powróć z miękkim dywanem Miłość mówi Węgiel już zbyteczny Jak dzisiejsza darowizna po mszy Ochłoń jakby do płomienia mówić nienagannie Bronią jest dziś każde słowo Pamiętaj Życie krótkie jest Teraz to tylko wymiana pamiątek Z miejsca wystrzelił wieczór Od kolorów chińskich zabawek Mieni nam się w ochach Jesteśmy tak miło szaleni Jak bajki z lat dziewięćdziesiątych Tak skazani na stratę Jak wszyscy ludzie którzy żyją Nawet jak umarli Którzy tracą naszą pamięć
×
×
  • Dodaj nową pozycję...