w dźwiękach syren
ciepły powiew
zaplątany
w wiotkich
wierzbowych witkach
stary artysta
rozrabia farbę
na biodrach kobiety
roztańczyły się
zgrubiałe palce
pośniegowe
gdzieś
na szczytach finezji
uśmiechy spokojne
przedwiośnie
na płótnie malarza
jak opowieść z głębi duszy
w parabolach zmysłów
to
co nieuchronne
i bez cienia wątpliwości