Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Leroge

Leroge

I znów początek wbija się w koniec
Szyna na szynie wciąż rozcina łąki 
Przez słońca włócznię co szyby rozbija
Maszynowej pary rozkwitają pąki 

 

Pęknięcia na szkle wtargnęły do mózgu 
Delikatna biel rozkłada mój umysł 
Każda myśl jak niteczka wosku
Tworzą wspólnie włókienniczy strumyk

 

Wolność na moment wypełniła me usta

Czaszka pęka na cztery świata strony
Co raz ze światłem zawalczy brzózka 
Jej tarczą trzaski liściastej korony

 

Biorę powrotny kurs ku smutnej stałości 
Choć serce tonąć głębiej by chciało 
W ogień krzyżowy słodkiej samotności 
Znów cudze tchnienie mnie przytargało

 

Materiał nieboskłonu otaczał mnie jak drogocenną perłę 

 

 

Leroge

Leroge

I znów początek wbija się w koniec
Szyna na szynie wciąż rozcina łąki 
Przez słońca włócznię co szyby rozbija
Maszynowej pary rozkwitają pąki 

 

Pęknięcia na szkle wtargnęły do mózgu 
Delikatna biel rozkłada mój umysł 
Każda myśl jak niteczka wosku
Tworzą wspólnie włókienniczy strumyk

 

Wolność na moment wypełniła me usta

Czaszka pęka na cztery świata strony
Co raz ze światłem zawalczy brzózka 
Jej tarczą trzaski liściastej korony

 

Biorę powrotny kurs ku smutnej stałości 
Choć serce tonąć głębiej by chciało 
W ogień krzyżowy słodkiej samotności 
Znów cudze tchnienie mnie przytargało

 

Materiał nieboskłonu otaczał mnie jak drogocenną perłę 

Leroge

Leroge

I znów początek wbija się w koniec
Szyna na szynie wciąż rozcina łąki 
Przez słońca włócznię co szyby rozbija
Maszynowej pary rozkwitają pąki 

 

Pęknięcia na szkle wtargnęły do mózgu 
Delikatna biel rozkłada mój umysł 
Każda myśl jak niteczka wosku
Tworzą wspólnie włókienniczy strumyk

 

Wolność na moment wypełniła me usta Czaszka pęka na cztery świata strony
Co raz ze światłem zawalczy brzózka 
Jej tarczą trzaski liściastej korony

 

Biorę powrotny kurs ku smutnej stałości 
Choć serce tonąć głębiej by chciało 
W ogień krzyżowy słodkiej samotności 
Znów cudze tchnienie mnie przytargało

 

Materiał nieboskłonu otaczał mnie jak drogocenną perłę 

Leroge

Leroge

I znów początek wbija się w koniec
Szyna na szynie wciąż rozcina łąki 
Przez słońca włócznię co szyby rozbija
Maszynowej pary rozkwitają pąki 

 

Pęknięcia na szkle wtargnęły do mózgu 
Delikatna biel rozkłada mój umysł 
Każda myśl jak niteczka wosku
Tworzą wspólnie włókienniczy strumyk

 

Wolność na moment wypełniła me usta Czaszka pęka na cztery świata strony
Co raz ze światłem zawalczy brzózka 
Jej tarczą trzaski liściastej korony

 

Biorę powrotny kurs ku smutnej stałości 
Choć serce tonąć głębiej by chciało 
W ogień krzyżowy słodkiej samotności 
Znów cudze tchnienie mnie przytargało

 

Materiał nieboskłonu otaczał mnie jak drogocenną perłę 



×
×
  • Dodaj nową pozycję...