Czy to słowik tak śpiewa —
swej wybrance?
Nie wiem — płatek kwiatu jest —
w mojej filizance...
W południowym ogrodzie — śpi
dzika marchew i śpią rododendrony.
Nie zajdę tam — zaprzepaszczać ich snów:
nietoperze są od ich strony.
Dziś nocny motyl siadł mi na dłoni.
Srebrzysty miał odwłok — i krew na skroni.
Wtem — rozwiała się wstęga spod mych stóp:
poczerwieniał mój motyl
— poczerwniał nów.
Blask bił od wieży:
zielonej i szklanej —
bił — choć może zgasł.
Pyta mydlana bańka:
Czy to nowy Parnas?