Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Jadąc pociągam, chwila krótka

namysł, popijanie życia, trutka

jeszcze nie wezbrałem w sobie

na odwagę w wieczornym żłobie

 

Żłób, nie kołyska, lecz myśli

niech mi się każda chwila przyśni

czy to na lewej stronie nogi

czy na prawej uśmiech złowrogi

 

Nie jest mi to obojętne,

chociaż pomiędzy przeciętne

bo raz to złość na pamięć

potem żar - emocji zamęt

 

Pociąg tutaj nie zawróci

rozbić się można, dusz nuci

by spokoju znaleźć chwile,

jeśli stać Cię spojrzenie miłe

 

 

Padły oczy i wzniosły się.

Padły ciała i wzniosły się.

Obroty sfer niebieskich,

obroty ciał złotych.

 

Na cmentarzu trosk i minionego dnia

pod krzyżem wstydu i zazdrości, zła

 

Czy jednak dobrze - zazdrościć?

Jak to ogólnie, teraz razem zrobić?

Więź względna,

Ty jesteś chętna

 

Czy pocałunek wznieci żar?

Czy dopiero styczność bez miar?

 

Na całego - co w tym złego?

W połowie można zabłądzić.

Moje ciało, moje ego,

Twoje ciało, Twoje ego.

 

Nie stracimy więc nic z tego.

 

Klaszcząc w dłonie gaśnie światło i

rozpoczyna się metafizyczna ciemność.

 

Teraz poklask mają gwiazdy, i galaktyki kosmate,

Teraz czerwone karły i supernowe,

Teraz błękit powyżej i złoto rozchodzące się w zieleń,

dęby i brzozy płaczące, które puszczają pęki

Teraz Ziemia wznosi się i opada, przyjmując

inny punkt odniesieinia,

to już ni kula lecz dolina najskrytszych pragnień człowieka

rosną konstrukcje napędzane antymaterią by wznieść

się pomimo grawitacji, opada cień rzeczywistośći,

w którym kryjemy się my.

 

Inny wymiar, podtekst, flirt, szum w uszach, u boku stopionych lodów

nieporozumień, którymi już nikt się nie przejmuje.

 

Satysfakcja, by znów wznosić na filarach nowe idee,

nowe filozofie, nowe byty przywoływać do świadomości,

 

Proste, lecz skomplikowane,

a geniusz tkwi w prostocie

 

I tak słowa te opadają jak blask

przejść przez czarne dziury, gdzie

masa stanowi o nowych rzeczywistościach

wielkich wybuchach tam, gdzie nikt nie ręczy

sin i sen, bzdurki, chmurki i pan buk urojony.

 

Wszystko zepsułaś, ale sprawy wciąż proste.

 

A póki proste - manewrujemy, manipulując,

za stery chwytamy jak w Titanicu, scena jednak

sztormowa, a morze niespokojne.

Kra pęka, myśli i słowa także.

Każdy bieg na pełnych obrotach,

każdy bieg spraw na luzie,

sprzęgłem dyktowane rozluźnienie

przekładni.

 

Czy to jak z tą zazdrością?

Czy to na „ci”, czy na „i”

czy na „ć”, czy na „a”.

Dzieło dziełem, dokonane na „J” i na „G”.

 

Litery, litery, zmieniają sens tej nadchodzącej nocy.

Litery, litery, nie mają nad ciałem już teraz mocy.

Ono nie chce popadać we władzę nierozumną,

lecz wolności pragnie i zaskoczenia, co rzeczą trudną.

 

Inspiracja przychodzi z piękna,

a piękno jedno

Ty... i inne.

 

Lecz nie - to noc, i to dzień z Tobą i innymi.

 

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...