Rój niespokojnie migoczących światełek
W plejadach gnających żyć
Spłowiałe szwy zielenieją z nadzieją
Gdy księżycowy pył wpada do oka
Mknące cząsteczki elektronowej krwi
Napędzają ten organizm
Subtelnie nadając barwy otoczeniu
W jego błękitnym sercu jestem ja
Ktoś mówi do mnie przez dreszcze na ciele
Kim jesteś ?
Jestem otulającym cię miastem
Okrętem który pragnie śpiewać wraz z załogą
Latarnie zdawały się wtedy jaśniej świecić