Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
andrew

andrew

jesteś ...

czasami giniesz z oczu 

tamte dni...

 

morze nie zawsze wzburzone 

potrafi się zamyślić 

bawić piaskiem na plaży 

gdy praży słońce 

zanurza się głęboko 

tam nie tylko chłód 

ciemność gładzi 

zakrywa codzienność 

obmywa myśli 

nie zawsze jest ochota 

na bycie w świetle 

 

drobne fale 

na powierzeni 

spoglądają w niebo 

próbują odnaleźć 

sens poszukiwań złudzeń 

nigdy nic dobrego 

nie dały 

 

dinozaury zniszczyły 

planetę 

 

a my 

czy my ...

 

2.2026 andrew 

 

andrew

andrew

jesteś ...

czasami giniesz z oczu 

tamte dni...

 

morze nie zawsze wzburzone 

potrafi się zamyślić 

bawić piaskiem na plaży 

gdy praży słońce 

zanurza się głęboko 

tam nie tylko chłód 

ciemność gładzi 

zakrywa codzienność 

obmywa myśli 

nie zawsze jest ochota 

na bycie w świetle 

 

drobne fale 

na powierzeni 

spoglądają w niebo 

próbują odnaleźć 

sens poszukiwań złudzeń 

nigdy nic dobrego 

nie dały 

 

dinozaury zniszczyły 

planetę 

 

a my 

czy my ...

 

2.2026 andrew 

 

andrew

andrew

jesteś ...

czasami giniesz z oczu 

tamte dni...

 

morze nie zawsze wzburzone 

potrafi się zamyślić 

bawić piaskiem na plaży 

gdy praży słońce 

zanurza się głęboko 

tam nie tylko chłód 

ciemność gładzi 

zakrywa codzienność 

obmywa myśli 

nie zawsze jest ochota 

bycie w świetle 

 

drobne fale 

na powierzeni 

spoglądają w niebo 

próbują odnaleźć 

sens poszukiwań złudzeń 

nigdy nic dobrego 

nie dały 

 

dinozaury zniszczyły 

planetę 

 

a my 

czy my ...

 

2.2026 andrew 

 

andrew

andrew

jesteś ...

czasami giniesz z oczu 

tamte dni...

 

morze nie zawsze wzburzone 

potrafi się zamyślić 

bawić piaskiem na plaży 

gdy praży słońce 

zanurza się głęboko 

tam nie tylko chłód 

ciemność gładzi 

zakrywa codzienność 

obmywa myśli 

nie zawsze jest ochota 

być w świetle 

 

drobne fale 

na powierzeni 

spoglądają w niebo 

próbują odnaleźć 

sens poszukiwań złudzeń 

nigdy nic dobrego 

nie dały 

 

dinozaury zniszczyły 

planetę 

 

a my 

czy my ...

 

2.2026 andrew 

 

andrew

andrew

jesteś ...

czasami giniesz z oczu 

tamte dni...

 

morze nie zawsze wzburzone 

potrafi się zamyślić 

bawić piaskiem na plaży 

gdy praży słońce 

zanurza się głęboko 

tam nie tylko chłód 

ciemność gładzi 

zakrywa codzienność 

obmywa myśli 

nie zawsze jest ochota 

być w świetle 

 

drobne fale 

na powierzeni 

spoglądają w niebo 

próbują odnaleźć 

sens poszukiwań złudzeń 

nigdy nic dobrego 

nie dały 

 

dinozaury zniszczyły 

planetę 

 

a my 

czy my ...

 

2.2026 andrew 

 



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Link do piosenki:     Marzył chłopiec o piosence Marzył chłopiec o panience   Śnił i marzył, i śmierć przyszła Z ciała dusza wyszła Uleciała hen daleko A pod powieką Ciężką jak ołowiu bryła Jeszcze miłość żyła   I przeżyła chłopca I przeżyła świat i Boga I zapłakała: moja droga, Moja droga, moje drogi Niezbadane ich odnogi   Gdzieś się chłopcze włóczył Czegoś się nauczył Za żywota swego I śmierci ciała twego   Gdzieś się błąkał Ile łez wylałeś Nim zrozumiałeś Żeś za życia martwy chodził I w cierpieniu trupim brodził   A chłopiec tak powiada: Toś nie ty mnie tu wiodła Lecz twa złuda podła Czemuś tak mnie okłamała Przecież we mnie trwała I wiara, i nadzieja Czy zabrakło miłości Ach, pożółkły moje kości   A miłość na to: Nie, za dużo miałeś A za mało chciałeś   I wie już chłopiec Gdy śmierć przyszła A z ciała dusza wyszła Kochał, był i żył   I minął świat, minął Bóg Minęło wszystko Została piosenka Został złoty róg Co w serca sięga   Serca z kamienia Budzi ze złudzenia   I panienka zapłakała A miłość wciąż trwała  
    • A przecież możemy mówić sobie prawdę, rozum zabrania, a serce tęskni z niemocy Przecież mogliśmy rozmawiać szczerze nie tasując kart, nie czyszcząc lustra   Nie chowałbym się za roślinami, serialami i wakacjami, z tabletkami, którymi chcę przeżyć nasze rozmowy Nie tasując kart, razem przy ognisku powiedzieć wszystko co przychodzi do głowy   A przecież mogliśmy nie dzielić się na dwa zwalczające obozy, albo faszysta, albo lewak – wybieraj, wciśnij selfie maszerując na wybory i jak łasisz się do jednych czy drugich, piszesz systemowe wersy, byle lodówka oferowała ci z internetowych zdjęć kęsy i nie używaj rymu to nie modne i śmierdzi Częstochową i nie pisz w pierwszej osobie to mogą jedynie wybrani, a najlepiej niech słowa tworzy sztuczna inteligencja, wyśpiewasz je tylko dostając nagrody, pieniądze na ciuchy, żarcie, rozrywkę, podróże, seks, jak będziesz posłuszny wszystko to możesz mieć i możesz nie być robolem Bądź pięknym klasistą Od rasistów wyzywaj biedniejszych Zmieniaj make – up, nie czyść serca, bo na trzeźwo nigdy byś nie łamał pod kimś krzesła, nie czyść serca, bo jeszcze je usłyszysz   A przecież nie musimy tasować kart i różniąc się pięknie omijać lustra i kasyna, by nie rozłączyć serc nawet jak opadną ręce przez chwilową złość, bo nauczyliśmy się wybaczać i wreszcie jesteśmy jak Kiplinga człowiek bez przeszłości i broni, by nie stanąć znów przeciw sobie                            
    • I lodów zwód Oli...   A psy w las, a woda do was, a lwy - SPA.    
    • @vioara stelelor Czytam ten wiersz jak wejście w inny świat. Bardziej w pejzaż i obrzęd niż w bezpośrednie dotknięcie emocji. Czuć w nim Twoje zanurzenie w rumuńskim klimacie, w muzyce, w nocnej magii, w tym półśnie, który tak lubisz budować. Zostały mi pod powieką szczególnie te momenty, gdzie skrzypce zaczynają mówić głosami natury - to bardzo obrazowe i konsekwentnie poprowadzone. Widać wyraźnie, jak bardzo ten świat Cię teraz woła.
    • Ano, zające lodu dolecą Jazona.      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...