Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
bazyl_prost

bazyl_prost

znów była wojna o terminal

tu osa drży

jaki nominał

waluta czyja

obojga narodów

już nie ?

a czemu 

już nie ma podchodów

 

złoty pieniądz wiruje

zamienia się w ołowiany ping pong

 

taka dzielnia stary

taka dzielnia

 

ciągle są ofiary

znika układ słoneczny

na nic nam wielkie dary

wyrywa bezpiecznik

 

taka dzielnia stary 

taka dzielnia

 

złoty pieniądz wiruje

zamienia się w ołowiany ping pong

 

Izrael łyka swój ogon

jak Urobor

a ptak leci na białogon

 

taka dzielnia stary taka dzielnia

 

 

 

 

to moja pierwsza rapowanka

bazyl_prost

bazyl_prost

znów była wojna o terminal

tu osa drży

jaki nominał

waluta czyja

obojga narodów

już nie ?

a czemu 

już nie ma podchodów

 

złoty pieniądz wiruje

zamienia się w ołowiany ping pong

 

taka dzielnia stary

taka dzielnia

 

ciągle są ofiary

znika układ słoneczny

na nic nam wielkie dary

wyrywa bezpiecznik

 

taka dzielnia stary 

taka dzielnia

 

złoty pieniądz wiruje

zamienia się w ołowiany ping pong

 

Izrael łyka swój ogon

a ptak leci na białogon

 

taka dzielnia stary taka dzielnia

 

 

 

 

to moja pierwsza rapowanka



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Jaja do babki: pik babo da jaj.        
    • @Myszolak nie wiem czy schizofrenicznie, mistycy unosili się nad tłumem, ale się wystraszyłem
    • @bazyl_prost dziękuję, użyłam trochę dziwnych słów przez co mogło wyjść bardzo schizofrenicznie, teraz dopiero to widzę, ale nie martw się, nie jest ze mną tak źle 
    • Dialog z płaczem:     (w samotności kolejny przemija dzień łzy policzkami płyną – on mówi do niej)   w twoich ramionach roztarte marzenia myślami zabite, gdy serca nie słuchasz w śnie kruchym przemierzasz złudzenia i cierpisz, i pragniesz – ledwie oddychasz   nie twoja wina, za dużo miłości dla kruchej duszy, wątłego serca tak chciałem jak ludzie prości za mało czasu, zabrakło miejsca   za późno, by cofnąć wskazówki zegara tak być musiało, nikt nie jest winny cóż, że taka miłość, że taka para któż by pomyślał, któż mógłby inny   (płacze, lecz nie drży jej głos nie wie przy tym jaki zada mu cios)   tak bardzo chcę być dzisiaj przy tobie lecz stopy innymi chodzą ścieżkami odpoczniemy w spokoju w głębokim grobie żegnam cię dzisiaj gorzkimi łzami   cóż, gdy nie mogłam, kochałam skrycie za dużo chciałeś, ja taka młoda przede mną i tobą otwiera się życie zapomnij, lepsza czeka cię przygoda   przeznaczenie, i tak niech zostanie nie cierpię, mylisz się mój miły cokolwiek zrobisz, cokolwiek się stanie – los, a los mój kochany bardzo zawiły   zapomnij, tysiąc powtarzam razy nie słuchasz – że będziesz, obiecałeś plączesz myśli, plączesz wyrazy mówiłam do ciebie – nie słuchałeś   (on do niej z rozpaczą, wyje, w płacz lecz dumną prezentuje twarz)   nie zapomnę choćby świat runął tak trudno żyć wciąż myśląc o tobie moja miłość – moją dumą nie zapomnę, nawet w ostatniej dobie   (pewnie, ona do niego, bez łez przerywa nadziei ostatnią więź)   zapomnij, ostateczne rzucam słowo czas nasz to przeszłość, wspomnienie przyszłość barwą płynie kolorową zapomnij, niech nie dręczy cię sumienie
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...