Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Tectosmith

Tectosmith

A ja... 
czekam na ciebie. 
Uporządkowałem już wszystko na dzisiaj. 
Internet odhaczony. Zamówienia ogarnięte. 

 

Ciągle się odwracam, 
żeby sprawdzić czy nie otwierasz drzwi do pokoju. 
Wiesz, że przez te słuchawki już nic nie słyszę? 

 

Zgarnąłem z podłogi 
wszystko, co konieczne na dzisiaj. Resztę zostawiłem. 
Nic specjalnego - to tylko kable, śrubki i Cutter. 

 

Kolejna puszka piwa. 
To ma mi pomóc przetrwać. Nie patrzeć już za siebie. 
Ale czasami wszystko odwraca się na drugą stronę.  

 

W telefonie cisza. 
Nikt mnie nie potrzebuje i ja nie potrzebuję nikogo, 
chociaż czasami chciałbym powiedzieć wiele. 

 

Ale to nie dla ciebie. 
Ciebie muszę chronić i trzymać jak najdalej od demonów. 
Poradzę sobie z tym cholerstwem. Nie jeden chciał mnie zeżreć. 

 

A ja się nie broniłem. 
Zanikałem w otchłani, szukałem dna, żeby się odbić... 
I nie odbiłem się, ale stoję na czymś mroźnie realnym.  

 

Muszę jedynie pamiętać, 
że w tym wszystkim to właśnie ja jestem największym zagrożeniem, 
a ty masz siłę o której jeszcze nic nie wiesz. 

 

Muszę pamiętać, 
że nikt inny tego nie udźwignie i nikt nic nie zrozumie, 
ale piszę właśnie chaotyczny pamiętnik w rytm muzyki 

 

I raczej nigdy tego wszystkiego nie opowiem. 

 

No bo jak to tłumaczyć? 

Tectosmith

Tectosmith

A ja... 
czekam na ciebie. 
Uporządkowałem już wszystko na dzisiaj. 
Internet odhaczony. Zamówienia ogarnięte. 

 

Ciągle się odwracam, 
żeby sprawdzić czy nie otwierasz drzwi do pokoju. 
Wiesz, że przez te słuchawki już nic nie słyszę? 

 

Zgarnąłem z podłogi 
wszystko, co konieczne na dzisiaj. Resztę zostawiłem. 
Nic specjalnego - to tylko kable, śrubki i Cutter. 

 

Kolejna puszka piwa. 
To ma mi pomóc przetrwać. Nie patrzeć już za siebie. 
Ale czasami wszystko odwraca się na drugą stronę.  

 

W telefonie cisza. 
Nikt mnie nie potrzebuje i ja nie potrzebuję nikogo, 
chociaż czasami chciałbym powiedzieć wiele. 

 

Ale to nie dla ciebie. 
Ciebie muszę chronić i trzymać jak najdalej od demonów. 
Poradzę sobie z tym cholerstwem. Nie jeden chciał mnie zeżreć. 

 

A ja się nie broniłem. 
Zanikałem w otchłani, szukałem dna, żeby się odbić... 
I nie odbiłem się, ale stoję na czymś mroźnie realnym.  

 

Muszę jedynie pamiętać, 
że w tym wszystkim to właśnie ja jestem największym zagrożeniem, 
a ty masz siłę o której jeszcze nic nie wiesz. 

 

Muszę pamiętać, 
że nikt inny tego nie udźwignie i nikt nic nie zrozumie, 
ale piszę właśnie chaotyczny pamiętnik w rytm muzyki 

 

I raczej nigdy tego wszystkiego nie opowiem. 

 

No bo jak to tłumaczyć? 



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leszek Piotr Laskowski Też kiedyś napisałam o żołędziach, ale bardziej lekko. Twój wiersz jest majestatyczny, ale tak pięknie pochylający się nad tym co małe, zwyczajne, a piękne.  Tyle tu wrażliwości i miłości do natury. Bardzo mi się podoba. Pozdrawiam.
    • "Czas żołędzi nad Utratą " Czas żołędzi pluskających, dojrzałych – tego nie znałem. Ze starych i pięknych dębów spadają i pluskają, więc się zatrzymałem. Rzek rzadka to ozdoba; tajemniczy dźwięk ich plusku mnie zawołał. Jak kamieniem ciskanym spadają na wodę, tworząc lustrzane koła. Lekko falami płynące w dorzeczu dębów szumiących, podkreślają ich urodę. Widzę las kaczych kuprów, w wodzie na wpół zanurzonych, w dnie rzeczki buszujących. Bezwstydnie nad wodą, zadkami wystawione, nas, przechodzących, ironicznie traktują. Dęby masywne, dęby piękne, książęcym dworem pachnące. Dzieci – żołędzie Utraty – z miłości gniazd wypadające, ruszają podbijać te światy. Płyną z nurtem matki rzeki niby żaglowce odkrycia, po nowych pokoleń aprobatę. I tak w podróży bez końca  niesione prądem I cieniem, szukają żyznej przystani. By kiedyś, w słońca promieniach, stać się znów dębów koroną – rzeki wiernymi strażnikami. Leszek Piotr Laskowski.
    • Nieświadomie, na podstawie innych obserwacji:). Pozdrawiam
    • Sami znamy najlepiej własne cienie, można się tylko nauczyć z nimi żyć. Ciekawy wiersz. Pozdrawiam 
    • @andrew   "Sukienka wisząca na krześle" - sensualny obraz bliskości. Kobieta obok to tęsknota za delikatnością. Dziękuję Andrew. Podoba mi się to, co napisałeś.   @Jacek_Suchowicz   noc w prosektorium nauka anatomii trwa po omacku   @Nata_Kruk   Jeśli chodzi o grafikę - w Nano Banana jest fajne to, że ona tylko rysuje, a ty tworzysz. Mówisz programowi, co widzisz, a co chciałbyś zmienić. Małe okręty to krwinki, atomy, z nich jesteśmy stworzeni - tak myślę, ale każdy ma swój obraz, czym są te łajby. Uczę się w bólach. Chyba to rzucę :)   @FaLcorN   Nie ma ambicji na dalekie podróże. Wystarczy mi zagubiona stacyjka w środku lasu. Dziękuję.   @Łukasz Jurczyk   Małe układy stwarzają świat, który nie dąży do wielkości. Wystarczy dotyk, czułe słowo, by życie nabrało wartości.   @Berenika97   "Kocham cię, kochanie moje" - tyle wystarczy, ale dla własnej rozrywki postanowiłem, powiedzieć więcej. "Metafizyka dzieje się pod skórą" - doskonałe. Wiem, że mamy inne zdanie na ten temat... Niebo jest metaforą przestrzeni ukrytej w nas, odnajdujemy w niej Boga.    *   Dziękuję za wspaniałe komentarze. Pozdrawiam serdecznie :)    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...