Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

o świcie jest najciszej
myszy skrobią pod podłogą
w przegniłych kartoflach
moszczą gniazda

namiastką chwil uczę się czekać
niczym żuraw przy studni
zardzewiałym wahadłem
czerpię chwile jak wodę

włosy wplecione w gałęzie
nitki babiego lata
ten stan na którym zatrzymuje osamotnienie
długotrwałe deszcze

na granicy snu połacie rdzawych myśli
niczym piegi rozsiane na bladym policzku
szkliste drabiny błękitnych tęczówek

ja Mgła

Opublikowano

@Gosława

Twój wiersz ma konkretne obrazy - skrzypienie pod podłogą, gnijące kartofle, włosy w gałęziach. To nie jest abstrakcja - wszystko dzieje się blisko ziemi, blisko ciała.

Motywem spajającym jest szczególny sposób doświadczania czasu. "uczę się czekać niczym żuraw przy studni" - to czekanie nie jest frustrujące, to coś, co się praktykuje, bo "czerpię chwile jak wodę" - te chwile są czymś materialnym, co można zaczerpnąć.

Ostatnie słowo "ja Mgła" jest najważniejsze, bo określasz siebie nie jak silną, wyraźną postać lecz jak kimś rozproszonym.

 

Opublikowano

@Gosława

Ten wiersz jest inny... Pokazujesz inny fragment. Pełen melancholii, może rezygnacji... Zwykle u Ciebie dominują obrazy i one kryją dużo, bardzo dużo. Tutaj emocje pojawiają się na pierwszym planie. Są wyraźne, ale nieostre i dlatego peelka przedstawia się jako Mgła. Rozproszona, na granicy nocy i dnia, która osiądzie rosą perliście... Dobrze... Płynę... Tak to we mnie gra.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...