Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
wierszyki

wierszyki

 

 

Zmrożone z szosy, w łuki mgieł pod niebo.
Wiraż przy kuchni, a witraże w lewo.


Jak w synekury echu słabnącym,
liczę na szelest, oddech i słońce.

Chudoby nasze.
Dla was koszule, wszelakie pierze,
ale imienia Jego
w tej ramie róży Wileńskiej strzegą

całą w kaftanie jak z mrozu koronki
na płonącym z piersi oddechu jabłonki.

 

 

 

*

 

 

 

Gdy się obudzę, a inni mi rzekną,
co było wczoraj, a

kto mnie odwiedził,

tylko mi pokaż barwy meldunek
z szerokim okiem 
na ptasie śpiewy.

Popraw podusie, a co trzeba, załatw
i nie odmawiaj nic
bez strzępka światła,

a porozmawiać mogliśmy dzisiaj,
przeskoczyć mury skokiem gazeli.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

wierszyki

wierszyki

 

 

Zmrożone z szosy, w łuki mgieł pod niebo.
Wiraż przy kuchni, a witraże w lewo.


Jak w synekury echu słabnącym,
liczę na szelest, oddech i słońce.

Chudoby nasze.
Dla was koszule, wszelakie pierze,
ale imienia Jego
w tej ramie róży Wileńskiej strzegą

całą w kaftanie jak z mrozu koronki
na płonącym z piersi oddechu jabłonki.

 

 

 

*

 

 

 

Gdy się obudzę, a inni mi rzekną,
co było wczoraj, a

kto mnie odwiedził,

tylko mi pokaż barwy meldunek
z szerokim okiem 
na ptasie śpiewy.

Popraw podusie, a co trzeba, załatw
i nie odmawiaj nic
bez strzępka światła,

a porozmawiać mogliśmy dzisiaj,
przeskoczyć mury skokiem gazeli.

 

 

 

 

 

 

 

image.png

image.png



×
×
  • Dodaj nową pozycję...