W środku czuję błagającą i nieustanną pomoc,
Tak jakby ciemność chciała mnie pochłonąć,
A jednocześnie mam na głowie koronę cierniową,
Która zadaje rany, w których pozostaje blizna.
Ta blizna sprawia, że przypomina bolesne rany,
Przy których nie umiem walczyć.
Wtedy opadam i mówię: "Dość,
Nie udźwignę siebie,
Bo ten krzyż i tak niesie zbyt ciężkie rany."
I nagle odczuwam w środku odradzającą się światłość,
Jakby mrok zaprzestał istnieć,
A jasność zastąpiła w mym ciele.
I w tym momencie wszystko, co sprawiało ból,
Powoli zanika i odchodzi w zapomnienie.
To nie jest zwykła pomoc —
To ręka, która pochodzi z góry
I leczy nawet te najcięższe rany.