Różowy powidoku,
gdzie patrzysz —
czy na zmierzch?
Czyż nie dość ciepły
mej dłoni wierzch?
Różowy powidoku,
gdzie patrzysz —
czy na zmierzch?
Czyż nie dość ciepły
mej dłoni wierzch?
Różowy powidoku,
gdzie patrzysz?
Czy na zmierzch?
Czyż nie dość ciepły
mej dłoni wierzch?
Jako poeta odczuwam:
zaklęcia, moce, uroki.
Jestem odwrócony ku niebu.
Witam upadłe „anioły”.
Wstępuje szybko Dramaturg.
Odpowiada za kreacje.
Jest satyrykiem i kpiarzem.
Następny wstępuje Dżoker.
Odpowiada za wybryki.
Bywa wielkim ironistą.
Przychodzi również Wielki gracz.
Jesteśmy dla niego pionkiem.
Grają duchy i anioły:
w białe, czarne i szare.
Diabły uderzają w bębny.
Zagubiłem się i zląkłem.
Za sprawą występnych mocy,
nieświadomie głoszę koniec.