Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Usypię garść marzeń
i na wycieraczce złożę,
niczym anioł we mgle
co oczyma skojarzeń zagląda
przez serce Twoje i moje
a na pytań wiele,
odpowiedź jedną ma - kochaj.

Nie patrz na mnie jak wczoraj,

Bądź sobą i w sobie
iskrę rozgrzej do dna
Niech drży nieujarzmiona
bestia uczuć wyjętych
z porządku dnia,
pięknych,
co altanę jak strzała przecinają z wieczora,

Tylko Ty i ja

i jeszcze on,
obłoki nad nami kołysze
i śpiewem wiatry goni,

a gdy zachodzi potrzeba,
przymyka nam usta
by żadna słabość zazdrosna
serc nam nie pozażynała
nieznośna

On jasność w ciemności roztacza,
duchową meskinerię barwi na kochanie,
jest z nami wszędzię
i na zawsze zostanie.

Opublikowano

gdy zobaczyłam tytuł już miałąm bojowe nastawienie;)...
całość: nie jest aż tak lukrowa jak zapowiadał tytuł, ale brakuje metaforyki, lirycznosci..emocji- za dużo mówisz w tym wierszu (wg mnie)zaburzając nastroj wiersza
pzoa tym przeszkadza mi "kochanie-zostanie" być moze to nieświadomy rym, ale mi nie pasuje zupełnie..i tylew:) pisz dalej, i jeszcze wiecej czytaj :)

Pozdrawiam
Agata

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ty też? :)

"przez serce Twoje i moje
a na pytań wiele,
odpowiedź jedną ma - kochaj." - troszkę to zbyt piękne. Postaraj się nie pisać dosłownie. Poza tym złożoność zdania: "odpowiedź jedną ma ..." zasługuje na karę dziesięciu pompek ;)

A! i wycieraczka to popularne "podłoże" poetów - może więc coś oryginalnego na zachętę??

I jeszcze jedno: nie rozsiewaj rymów po całych strofach. Nie ma to ani ładu, ani składu. Ciężko się czyta - bo wytrąca z rytmu.


Pozdrawiam serdecznie
  • 11 miesięcy temu...
  • 3 tygodnie później...
Opublikowano

A mnie się podoba. Najważniejsze w wierszu jest uczucie, emocje podmiotu lirycznego. Ten wiersz jest tego sercem. A kompozycja, można przecież przeczytać inaczej, inaczej zaintonować i od razu będzie to inny wiersz.

Rymy i zapis jest dla oczu ale uczucia zawsze są dla głębi człowieka.

Pozdrawiam, Konrad Staszewski

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • a może morze jesteśmy sami bez uniesień bez fal namiętności noc otula nas rybim ogonem łuszczą się sny rozmaite zimno drapie się za głowę panele podłogowe imitują mokry piach i senną plażę na odludziu chore zatoki dokuczają nieobecnym dryfujące myśli wyrzuciło na brzeg zrywamy się zachłannie każdy w swoją muszlę
    • @Poet Ka

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Odbiliśmy od nabrzeża. Sternik skierował prom silnie na sterburtę, pozwalając by śruby złapały energię nurtu. Delta rzeki była jak zawsze spokojna. Zakole portu pamiętało jeszcze czasy francuskich eskard i niewolniczych barek. Wszędzie tylko grząski muł,  czarne cuchnące błoto  i brunatne, nieprzejrzyste fale. Taka była powierzchnia. Klucz do prawdziwego koszmaru.     A było nim dno. Pełne tanich oparów bimbru, duchów secesyjnych posiadłości, upiorów dawnych zarządców plantacji, czarnych potomków kultystów  voodoo i hoodoo. Zioła, kości i krew  na poświęconych kartach tarota. Dym czarnych świec, okadzający nagie, spocone ciała. Młode wiedźmy z dredami na głowie, szepczące w ciemnych zaułkach strychów  zaklęcia ochronne, ze starych, nadpalonych woluminów. Przywołani z niebytu  zaoranych przed laty cmentarzysk. Lgną ochoczo słowa dusz, na języki kapłanek.     Namorzynowy las był głuchy. Ginęło w nim światło i dźwięk. Ludzie także. I to nie w paszczach  ukrytych w toni aligatorów. Był to swoisty labirynt natury. Nie tej dobrej i ułożonej. A dzikiej i sadystycznie szalonej. Wysepki wyrastały z bagien. Liche, kruche i niestabilne. Oczy drapieżników śledziły każdy krok. Czasami jedynie rzeka wydała cichy plusk, szuwary zaszeleściły  szargane nie wiatrem a grozą. Drzewa pękały z trzaskiem  osuwając się do wodnego grobu. Ptaki milczały. Nie ze strachu a z klątwy ciszy.     Gdzieniegdzie dostrzec można było  zalążek ognia czy dymu. Ogniska miejscowych metysów. Czerwonych diabłów tych włości. Mieszkali daleko w lasach lub na samotnych odizolowanych wysepkach. Po nocach niosły się odgłosy bębnów. Modlitw i błagań do prastarych bóstw. Kultów wyklętych przed wiekami. Skakali dziko przez ogień, wychwalając imiona zapomniane o których ludzkość  nie powinna mieć już wiedzy.     Płynąłem do domu. Wracałem z ciemności do światła. Prom wszedł na kurs. Mijał rybackie łodzie i kutry. Stare motorówki i łodzie wiosłowe. Barki załadowane węglem. Promy i statki pasażerskie  a nawet mniejsze okręty  marynarki i straży przybrzeżnej.     Na Long Brigde wjechała  z donośnym gwizdem  lokomotywa ze składem. Mijała te wszystkie domy, gospodarstwa, farmy i cmentarze. Pełne historii, bólu, łez i rdzy. Ten skład nazywają imieniem tego miasta. Jego synem i dumą. Na gwizd lokomotywy  odpowiedziały syreny morskich jednostek. Byliśmy wolni. Czując jednak cały czas, ołowianą kulę z łańcuchem przy nodze.            
    • @hollow man Hahaha

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...