Bardzo poetycko napisałeś o granicach heroizmu i cenie zwycięstwa. Najpierw jest jakby neutralna sprawność wojskowa, ale już od części trzeciej jest brutalnie - „krzyk pękł jak ziarno pod butem" - to przerażająco zmysłowy obraz, w którym ludzkie cierpienie zostaje zredukowane do dźwięku. „Ciała miękkie, jakby nas oczekiwały" - jest chyba najbardziej niepokojący - to obserwacja, która zdradza, że narrator za dużo zobaczył i poczuł. Wołanie „matko" to ostatniego słowa umierającego żołnierza, ale genialny jest „dźwięk, który na zawsze został bez twarzy" -narrator nie widział twarzy, ale usłyszał głos – i to go prześladuje.
Piękne są wersy, gdzie król chwali, żołnierze milczą. To milczenie to przepaść między polityką (ka moralnością - „Zrobiliśmy za dużo" - to jakby wyznanie winy bez słów oskarżenia.
Prawdziwa wojna toczy się nie tylko na polu bitwy, ale w sumieniu tych, którzy przeżyli. Znam tylko bitwę pod Pelionem. Czy to ta? Chociaż tam były katapulty. :)) Super! Pozdrawiam.
@Łukasz JurczykO rany! Przecież Pelion jest w tytule! Ale gapa ze mnie - przepraszam! Zakręcili mnie domownicy - muszę się jakoś usprawiedliwić z tej gafy. :)))