Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Whisper of loves rain

Whisper of loves rain

Wczoraj mówiłem ci: „Jeszcze zdążymy…”

Dziś z trudem, łapię powietrze jak tonący.

Lekarze patrzą na mnie, jak na cień człowieka,

A ja wciąż próbuję wstać, choć ciało się buntuje.

 

Czuję, jak życie wymyka się powoli z palców,

Jakby ktoś od środka, gasił płomień.

Tak wiele chciałem ci wyznać — a teraz te słowa,

Rozpadają się we mnie, jak szkło pod stopami.

 

Widzę twoje oczy we łzach — Boże, jak bardzo bolą,

Jakbyś traciła, pół swojego istnienia.

A ja, choć ręce mi drżą, nie mogę cię dotknąć,

Jakby śmierć, trzymała mnie za nadgarstek.

 

Przepraszam… za każdy raz, gdy wracałaś sama,

Za wszystkie noce, z moją ciszą zamiast serca.

Za gniew, za słowa, których nie powinienem,

Za miłość, którą nosiłem w sobie, a bałem CI pokazać.

 

Ciemność podchodzi — czuję jej oddech na ustach,

A ja wciąż pytam: dlaczego tak nagle?

Miałem cię chronić, miałem zostać przy Tobie…

A teraz muszę odejść, zostawić cię z tym wszystkim.

 

Gdy będziesz płakać — nie trzymaj we łzach winy,

Nie obwiniaj siebie, proszę ani przez chwilę.

Jeśli zapamiętasz mój głos — niech będzie cichy,

Bo krzykiem nie wrócę… choć krzyczę w środku.

 

A jeśli jutro wstanie, bez mojego cienia,

Niech twoje serce pamięta — że odchodziłem kochając.

Niech twoje serce dalej bije.

A moja miłość zostanie tam, gdzie kończy się życie."

 

Poniżej wersja dźwiękowa / muzyczna tego wiersza:

 

 

 

Whisper of loves rain

Whisper of loves rain

Wczoraj mówiłem ci: „Jeszcze zdążymy…”

Dziś z trudem, łapię powietrze jak tonący.

Lekarze patrzą na mnie, jak na cień człowieka,

A ja wciąż próbuję wstać, choć ciało się buntuje.

 

Czuję, jak życie wymyka się powoli z palców,

Jakby ktoś od środka, gasił płomień.

Tak wiele chciałem ci wyznać — a teraz te słowa,

Rozpadają się we mnie, jak szkło pod stopami.

 

Widzę twoje oczy we łzach — Boże, jak bardzo bolą,

Jakbyś traciła, pół swojego istnienia.

A ja, choć ręce mi drżą, nie mogę cię dotknąć,

Jakby śmierć, trzymała mnie za nadgarstek.

 

Przepraszam… za każdy raz, gdy wracałaś sama,

Za wszystkie noce, z moją ciszą zamiast serca.

Za gniew, za słowa, których nie powinienem,

Za miłość, którą nosiłem w sobie, a bałem się pokazać.

 

Ciemność podchodzi — czuję jej oddech na ustach,

A ja wciąż pytam: dlaczego tak nagle?

Miałem cię chronić, miałem zostać przy Tobie…

A teraz muszę odejść, zostawić cię z tym wszystkim.

 

Gdy będziesz płakać — nie trzymaj we łzach winy,

Nie obwiniaj siebie, proszę ani przez chwilę.

Jeśli zapamiętasz mój głos — niech będzie cichy,

Bo krzykiem nie wrócę… choć krzyczę w środku.

 

A jeśli jutro wstanie, bez mojego cienia,

Niech twoje serce pamięta — że odchodziłem kochając.

Niech twoje serce dalej bije.

A moja miłość zostanie tam, gdzie kończy się życie."

 

Poniżej wersja dźwiękowa / muzyczna tego wiersza:

 

 

 

Whisper of loves rain

Whisper of loves rain

Wczoraj mówiłem ci: „Jeszcze zdążymy…”

Dziś z trudem, łapię powietrze jak tonący.

Lekarze patrzą na mnie, jak na cień człowieka,

A ja wciąż próbuję wstać, choć ciało się buntuje.

 

Czuję, jak życie wymyka się powoli z palców,

Jakby ktoś od środka, gasił płomień.

Tak wiele chciałem ci wyznać — a teraz te słowa,

Rozpadają się we mnie, jak szkło pod stopami.

 

Widzę twoje oczy we łzach — Boże, jak bardzo bolą,

Jakbyś traciła, pół swojego istnienia.

A ja, choć ręce mi drżą, nie mogę cię dotknąć,

Jakby śmierć, trzymała mnie za nadgarstek.

 

Przepraszam… za każdy raz, gdy wracałaś sama,

Za wszystkie noce, z moją ciszą zamiast serca.

Za gniew, za słowa, których nie powinienem,

Za miłość, którą nosiłem w sobie, a bałem się pokazać.

 

Ciemność podchodzi — czuję jej oddech na ustach,

A ja wciąż pytam: dlaczego tak nagle?

Miałem cię chronić, miałem zostać przy Tobie…

A teraz muszę odejść, zostawić cię z tym wszystkim.

 

Gdy będziesz płakać — nie trzymaj we łzach winy,

Nie obwiniaj siebie, proszę ani przez chwilę.

Jeśli zapamiętasz mój głos — niech będzie cichy,

Bo krzykiem nie wrócę… choć krzyczę w środku.

 

A jeśli jutro wstanie, bez mojego cienia,

Niech twoje serce pamięta — że odchodziłem kochając.

Niech twoje serce dalej bije.

A moja miłość zostanie tam, gdzie kończy się życie."

 

Poniżej wersja dźwiękowa / muzyczna tego wiersza:

 

 

Whisper of loves rain

Whisper of loves rain

Wczoraj mówiłem ci: „Jeszcze zdążymy…”

Dziś z trudem, łapię powietrze jak tonący.

Lekarze patrzą na mnie, jak na cień człowieka,

A ja wciąż próbuję wstać, choć ciało się buntuje.

 

Czuję, jak życie wymyka się powoli z palców,

Jakby ktoś od środka, gasił płomień.

Tak wiele chciałem ci wyznać — a teraz te słowa,

Rozpadają się we mnie, jak szkło pod stopami.

 

Widzę twoje oczy we łzach — Boże, jak bardzo bolą,

Jakbyś traciła, pół swojego istnienia.

A ja, choć ręce mi drżą, nie mogę cię dotknąć,

Jakby śmierć, trzymała mnie za nadgarstek.

 

Przepraszam… za każdy raz, gdy wracałaś sama,

Za wszystkie noce, z moją ciszą zamiast serca.

Za gniew, za słowa, których nie powinienem,

Za miłość, którą nosiłem w sobie, a bałem się pokazać.

 

Ciemność podchodzi — czuję jej oddech na ustach,

A ja wciąż pytam: dlaczego tak nagle?

Miałem cię chronić, miałem zostać przy Tobie…

A teraz muszę odejść, zostawić cię z tym wszystkim.

 

Gdy będziesz płakać — nie trzymaj we łzach winy,

Nie obwiniaj siebie, proszę ani przez chwilę.

Jeśli zapamiętasz mój głos — niech będzie cichy,

Bo krzykiem nie wrócę… choć krzyczę w środku.

 

A jeśli jutro wstanie, bez mojego cienia,

Niech twoje serce pamięta — że odchodziłem kochając.

Niech twoje serce dalej bije.

A moja miłość zostanie tam, gdzie kończy się życie."

 

 

Whisper of loves rain

Whisper of loves rain

Wczoraj mówiłem ci: „Jeszcze zdążymy…”

Dziś z trudem, łapię powietrze jak tonący.

Lekarze patrzą na mnie, jak na cień człowieka,

A ja wciąż próbuję wstać, choć ciało się buntuje.

 

Czuję, jak życie wymyka się powoli z palców,

Jakby ktoś od środka, gasił płomień.

Tak wiele chciałem ci wyznać — a teraz te słowa,

Rozpadają się we mnie, jak szkło pod stopami.

 

Widzę twoje oczy we łzach — Boże, jak bardzo bolą,

Jakbyś traciła, pół swojego istnienia.

A ja, choć ręce mi drżą, nie mogę cię dotknąć,

Jakby śmierć, trzymała mnie za nadgarstek.

 

Przepraszam… za każdy raz, gdy wracałaś sama,

Za wszystkie noce, z moją ciszą zamiast serca.

Za gniew, za słowa, których nie powinienem,

Za miłość, którą nosiłem w sobie, a bałem się pokazać.

 

Ciemność podchodzi — czuję jej oddech na ustach,

A ja wciąż pytam: dlaczego tak nagle?

Miałem cię chronić, miałem zostać przy Tobie…

A teraz muszę odejść, zostawić cię z tym wszystkim.

 

Gdy będziesz płakać — nie trzymaj we łzach winy,

Nie obwiniaj siebie, proszę ani przez chwilę.

Jeśli zapamiętasz mój głos — niech będzie cichy,

Bo krzykiem nie wrócę… choć krzyczę w środku.

 

A jeśli jutro wstanie, bez mojego cienia,

Niech twoje serce pamięta — że odchodziłem kochając.

Niech twoje serce dalej bije.

A moja miłość zostanie tam, gdzie kończy się życie."

 

<iframe width="560" height="315" src="https://www.youtube.com/embed/irrZqL6PB0k?si=KbxqBWXInoj39wpB" title="YouTube video player" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture; web-share" referrerpolicy="strict-origin-when-cross-origin" allowfullscreen></iframe>

 



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • spadł puch swym ramieniem przytulił rozżalonych rozjarzone brylanty na ziemi tliły się w oczach białe morze wzburzyło się po raz pierwszy od dawien dawna chcąc byśmy przypomnieli sobie, jak to jest płynąć po nim saniami   potajemnie zmówił się nieboskłon z chmurami urwiska stanął się przystankami drogi porwą pojazdy chwalić będziemy się i ogrzewać śmiejąc z gniewu, niekiedy i radości   przytulnie będzie aniołem zostać bo w końcu biel nas zewsząd otacza byle dłoni nie zajechać po całości, czymś musimy postawić posągi z węgli i marchewek   wieczór dziś jest specjalny inny niźli zawsze tańczymy nieświadomie pod jednym płaszczem bawimy się jak niegdyś i tylko to się liczy wszystko to, gdy palą się lampy pomimo tego, że marzniemy   uwieczniona kamera taśma przygotowana na niby nijak wszystko dlatego że dnia dzisiejszego, zwykłego jak inne, spadł puch    
    • @Radosław   a Ty jak Kogut…  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @KOBIETA Bądź  jak Supernova. 
    • @Radosław   wiem Radosław …niestety to takie silne oddziaływanie jest …międzygalaktyczne ;)))) nie wiem jak mogę Tobie pomóc…? ;) 
    • pamiętasz, Paweł, pamiętasz? pierwsze power chordy, tank mana, tiananmen square? to miała być okładka, debiut nasza pierwsza płyta pamiętasz j.p i a.c.a.b? pamiętasz refuse/resist, Badylaka, Siwca, płonącego mnicha? pamiętasz wolność, równość, braterstwo pamiętasz solidarność w szkolnych podręcznikach? pamiętasz? mieszkałem na Broniewskiego ty na Bohaterów Warszawy, razem rżnęliśmy karabinami w bruk ulicy. krzyczeliśmy sprejami na murach drabinkami sznurówek na glanach szliśmy z dumnie podniesioną głową po Władysława Orkana nie wiesz jak mnie to dziś boli kiedy mówisz z wyższością w swym głosie "było się słuchać co mówią jej władze" "śmierć takich głupich suk to mam w nosie"
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...