są takie minuty sekundy
w których warzą się myśli
i ostatecznie dotąd Zło
przyczajone wylewa się
szeroko
tamy klecone prowizorycznie
z resztek kultury zabiera zło
wrogo bulgocząc i już nie ma
odwrotu do tego co było
słowa już dawno ze znaczeń wytarte
czyny zastępują okrutne pierwotne
skaczą sobie do gardeł
kto z sił opada zapada się
w czeluść bez oparcia i dna
potępiony jest deptany
walczy tylko zło ze złem
choć to gdy trwa wydaje się
nieosiągalne — ma swój koniec
bo wszystko ma swój koniec
koniec nadejdzie wówczas
gdy z oczu spłynie krew
zabraknie kłów i sensu
ktoś przetrwa kręcąc głową
w zdumieniu że doszło do tego
po zgliszczach rozpocznie tułaczkę
oblizując rany pustymi oczami
widząc wciąż to co było co stracił
a co zmieniło wciąż będzie
do zobaczenia dla tych którzy
niepostrzeżenie na świat przyjdą