Zaczerpnąłem. I faktycznie - ten motyw często się pojawia u Ciebie (sorry za skalpel):
Chcę być wodopojem. Przyprowadź do niego słowa,
lękliwe gazele.
I mówię coś jeszcze,
i nie mam już słów.
Kto go napisze,
z jakich źródeł nabierze znaków?
Nie pragnę zostać uczonym w Piśmie,
by dopasowywać światło do słów i znaków.
Blizny to znaki, które łączą wszystkie narzecza, gwary i dialekty świata w jedną opowieść.
Ale to tylko fragmenty i tam jest dużo, dużo więcej ponad tę koncpecję czy siatkę na której budujesz substancję utkaną już z obrazów i emocji. I to właśnie mi robi najbardziej - gdy to wszystko łączy się i lśni jak poetyckie jajko Fabergé. I Ty to umiesz.