Powoli uczę się płynąć przez szalone prądy, gorętsze
od mojej krwi wiosennej; to wcale nie takie trudne,
gdy dogaduję się sam ze sobą, uwolniony wreszcie z kropki
na końcu zdania, które usiłowało mnie wyrzucić na brzeg.
A jednak ono nadal się pisze, jak ja, w objęciach orkanów,
gdy są dla mnie czułe, bo wiedzą że się ich nie lękam.
Między jednym a drugim załamaniem fali, dotykają mnie
niewyobrażalnie i niosą w strzelisty sen.
Nie schładzaj mi głowy, nie nakładaj gasidła na płomień
- ja trzymam ster pewną dłonią. Znam na tym oceanie
każde odbicie nieboskłonu, burzliwe i słoneczne.
Pamiętam. I odtwarzam na nieugaszonych mapach.
Siedzisz na plaży, troskliwie pogodna; przesypujesz beztrosko
z ręki do ręki piasek, pozornie ciepły, a jednak obojętny;
wypatrujesz pierwszych znaków sztormu
- nie wiesz, czy uciec, czy czekać.
Pojawiam się wtedy przy tobie, nasycony, mokry
od setek bryz. Odprowadzam cię do domu, w bezpieczny krąg światła,
by opowiedzieć tkliwą baśń z pereł i korali. Wieszam na twojej szyi
kryształowe wisiorki. Rano przynoszę do łóżka śniadanie i spokój.
Więcej nie potrzebujesz, a ja jestem dokładnie w tym miejscu,
w którym chcę być, by oddychać głębią abisalu,
całować ognie świętego Elma, a później powracać najwierniej.
Na moim ramieniu jarzysz się Ty - surowy, miłosny ex libris.
@Gosława To bardzo przejmujący wiersz o bólu, który nie krzyczy, tylko sączy się między wersami. Uderza mnie to odwrócenie, że łatwiejsza wydaje się tęsknota za nieobecną matką niż mierzenie się z emocjonalnym chłodem tej, która jest.
Też zapis głębokiej rany odrzucenia i jednocześnie rozpaczliwej potrzeby bliskości. Bardzo poruszający tekst, który długo nie puszcza.
czasem wygląda jak coś,
co zgubiłeś,
a potem znalazłeś
i nawet nie wiedziałeś,
że za tym tęskniłeś.
Poznasz je,
bo przez chwilę
niczego więcej nie potrzebujesz.
To nie jest blask złota
ani krzyk radości,
raczej cisza, która siada obok
i zostaje na noc.
To ukryty brak,
który nagle się odnajduje.
Jest jak wiatr,
którego nie da się zatrzymać
- ale można tańczyć,
dopóki wieje.
Jak powrót do domu,
którego adresu nie znałeś,
bezpieczny port po sztormie.