Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Widzę ją — czarną, jak smoła,
po niej spływa, oblepia ją,
jej oczy krwiste jak krew
płynąca w moich żyłach.

Oślepia nas, łudzi,
a my, głupcy, łudzimy się w głębi duszy,
że po zastygnięciu naszych rzęs
otuli nas puch chmur i blask słońca.

A w głębi duszy boję się,
że gdy opuści mnie ostatni wdech,
zobaczę ją — nicość.

Opublikowano

@Noxen

Hej Noxen,

Niestety, to nie jest dobry wiersz.

Bierzesz się za ciężki temat. Masz ze sobą moc setek tysięcy poetów i dołączasz do tych, którzy na temacie polegli.

W warstwie - nazwijmy ją 'metafizyczną' - nie pojawia się tu błysk jakiegoś nowego podejścia, nowej idei, czegoś świeżego... Wiersz w skrócie mówi o tym, że peel nie wierzy w bajki i uważa, że po śmierci wchodzimy w 'nicość'. Nic nowego, to może na nowo da się to powiedzieć?

Skąpy dobór rekwizytów nie pozwala wejść na jakiś głębszy poziom obrazowania. Poruszamy się w wątłej refleksji filozoficznej budowanej na wątłych obrazach.

Osobiście lubię, gdy w wierszu jestem w stanie wyróżnić przynajmniej jeden z trzech aspektów (za Lacanem): symboliczny, obrazowy i 'realny', a najlepiej wszystkie trzy, ale to już wtedy Święty Graal. Czyli wiersz mówi do mnie na poziomie symbolicznym, gdy czuję, że podmiot bardziej jest mówiony przez język niż sam mówi. Na poziomie obrazowym, gdy jestem w stanie rozpoznać w jakiś sposób siebie w danym obrazie, a jednocześnie rozpoznać iluzję, która jest konsekwencją tego rozpoznania.

I na koniec 'realne' - gdy wiersz rozmawia z moim Brakiem - czymś czego nie da się powiedzieć ani językiem ani obrazem, co wymyka się opisowi, ale uparcie powraca i nie pozwala mi się domknąć w spójną całość. I ten ostatni jest najtrudniejszy do wydobycia.

Jeśli wiesz co chcę powiedzieć...

Operujesz ciężkimi pojęciami - śmierć, dusza, nicość. Każde z nich osobno ma kaliber 44, ale razem - wcale się nie wzmacniają, tylko znoszą.

A poza tym, w Nowym Roku, życzę Ci dużo lektur, wzruszeń i nadawania sensu.

Opublikowano

@hollow man

Dziękuję za opinię i bardzo szczegółową interpretację wiersza. Nie będę udawać osoby wyrafinowanej ani teoretycznie przygotowanej piszę to, co czuję  i co do mnie przychodzi. Miałam świadomość, że poruszam temat, który był już wielokrotnie podejmowany i może budzić kontrowersje. Doceniam jednak czas poświęcony na analizę, także wskazane wady traktuję je jako element nauki, bo dopiero zaczynam swoją drogę z pisaniem.

Również życzę szczęśliwego Nowego Roku.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Sylwestrze, te maski opadły dawno, tylko nie było globalnych mediów.  Ot nasi protoplaści kulturowi i cywilizacyjni, Rzymianie, najpierw obiecali Kartagińczykom, że nic im się nie stanie, jak oddadzą broń, a potem szturmem zdobyli miasto, i spalili wraz z połową mieszkańców, a resztę wzięli do niewoli. Potem z podobnej półki, czyli krzyżowcy i rzeź w Jerozolimie i tak dalej i dalej, a tak bliżej nas to obozy Hitlera i bardziej ciche ludobójstwo za Lenina i Stalina. To, co się jeszcze zmieniło, to narzędzia niszczenia. Pozdrawiam
    • @Achilles_Rasti podoba się pozdrawiam serdecznie 
    • @Berenika97 ... słowa bywają  jak klaun rozbawione  małe dzieci  samopas puszczone    gdy swoje  koryto mają  same  się ledwo poznają  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia   
    • @Berenika97 bardzo dobry świetne porównania pozdrawiam serdecznie 
    • „życie zaczyna się wtedy, gdy przestajesz liczyć dni. a miłość gdy przestajesz się bać ognia.” ona pachniała deszczem i młodym liściem on miał w oczach drogę która jeszcze nie znała nazw motor zadrżał pod nimi jak serce wyrwane z zimy i ruszyli prosto w zielone w jasne w nieznane w ustach mieli śmiech i smak powietrza po burzy a między ciałami wiosnę która rosła szybciej niż rozsądek asfalt płonął przed nimi jak obietnica pachniał benzyną i wolnością a ich cienie gubiły się za nimi jak stare życia których już nie chcieli dotykał jej tak jakby uczył się świata od nowa ona rozplatała go jak wiatr rozplata gałęzie ich krew była lekka pełna światła i ruchu jakby nie płynęła tylko krzyczała bez planu bez mapy  bez "potem” tylko teraz rozpięte jak niebo nad drogą zatrzymali się tam gdzie trawa była jeszcze wilgotna a ziemia oddychała ciepłem śmiali się bez powodu kładli się w słońcu jakby należało do nich ona miała w dłoniach cały kwiecień on oddawał jej każdy oddech jak coś jedynego nie pytali dokąd nie pytali ile nie pytali czy bo wszystko działo się właśnie teraz wiatr przesuwał im dni po skórze słońce zapisywało ich ciała w języku, którego nikt nie tłumaczy a noc kiedy przyszła nie była końcem tylko kolejnym początkiem zasnęli spleceni jakby świat mógł się rozpaść a oni i tak zostaliby razem i nawet jeśli rano rozrzuci ich w różne strony zostanie w nich żar bo wszystko co miało się zdarzyć już stało się wiecznością              
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...