Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
vioara stelelor

vioara stelelor

Mówię - moja zorzo, wszyta w miejskie ulice;

mówię - rzeko płynąca przez strony

książek, które mógłbym cytować z pamięci

od świtu do nocy.

 

I mówię coś jeszcze,

i nie mam już słów.

 

Ulica zawija się w czerwień,

rzeka wylewa, rozgryza brzegi

do ostatniego rozdziału.

Kto go napisze,

z jakich źródeł nabierze znaków?

 

Mówię - motylu, witrażu zdmuchnięty z twarzy;

mówię - światłopióra ptaszyno,

mówię do niej - moja maleńka.

 

I wyciągam ręce,

i nie mam więcej barw.

 

Widnokrąg pęka w niepoliczalne oddechy,

światło wznosi się i opada

nad drogą, nad wodą;

ptak śpiewa, śpiewa,

śpiewa.

 

I jestem jeszcze, i pytam, jakby nie dość było

okruchów i szczelin;

mówię - mój uśmiechu

na każde przesilenie

niezawodny.

 

I pytam jeszcze,

i nie mam nic poza tym;

 

i jestem taki zmęczony.

 

vioara stelelor

vioara stelelor

Mówię - moja zorzo, wszyta w miejskie ulice;

mówię - rzeko płynąca przez strony

książek, które mógłbym cytować z pamięci

od świtu do nocy.

 

I mówię coś jeszcze,

i nie mam już słów.

 

Ulica zawija się w czerwień,

rzeka wylewa, rozgryza brzegi

do ostatniego rozdziału.

Kto go napisze,

z jakich źródeł nabierze znaków?

 

Mówię - motylu, witrażu zdmuchnięty z twarzy;

mówię - światłopióra ptaszyno,

mówię do niej - moja maleńka.

 

I wyciągam ręce,

i nie mam więcej barw.

 

Widnokrąg pęka w niepoliczalne oddechy,

światło wznosi się i opada

nad drogą, nad wodą;

ptak śpiewa, śpiewa,

śpiewa.

 

I jestem jeszcze, i pytam, jakby nie dość było

okruchów i szczelin;

mówię - mój uśmiechu

na każde przesilenie

niezawodny,

 

I pytam jeszcze,

i nie mam nic poza tym;

 

i jestem taki zmęczony.

 



×
×
  • Dodaj nową pozycję...