Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

w dzieciństwie
widywałem siebie w najgorszych sytuacjach

potrąciłem nauczycielkę z pięknym biodrem
i uciekłem z miejsca zamaszystym krokiem
by wrócić w glorii ucznia marnotrawnego

innym razem

zapaliłem las
włosów knieja opaliła się twarzą ognia
bawiłem się w zwierzątko wyskakujące z nory

kiedyś

spadłem deszczem ulewnym płaczem
ulice topiły się w domysłach
mamusia mnie uratowała
i nie poszedłem do szkoły

w najgorszym razie
byłem dzieckiem sprytnym

dziś
ziemniak utknął surowizną w gardle
gdy chciałem dwie kreski więcej


Opublikowano

Istotnie, można śmiało zarzucić autorowi brak rytmu, narracyjny charakter i (przeciwnie) niewiele, (a w niektórych miejscach w ogóle brak), poetyckiej nutki.

Za to sam temat ciekawy. Przypomina mi "Pierwsza fotografia Hitlera" W. Szymborskiej. Z tą różnicą, że w twojej twórczości obceny jest trochę inny duch, który każe wracać, czytać i znajdować nauki, wypływające z niej (na pewno związane jest to z solidarnością pokoleniową). Ostatnio, drobiazgowo analizujesz najboleśniejsze problemy współczesnego świata. I tutaj przypominasz Wojaczka. I znowu: jakby on pisał wraz z Różewiczem. Jest to albo charakterystyczne, bądź nie. Czas pokaże.

Mi osobiście ta forma kompletnie nie odpowiada. Jesteś zbyt chłodny, lawirujesz pomiędzy wyważoną ideą a czymś takim, co posiada nauczyciel, ojciec. Tak jakbyś chciał być jednocześnie konserwatyny i liberalny. Gdybyś był politykiem, powiedziałbym o tobie "populistyczny lider". Jakby to była wiwisekcja.. nie poezja.

Trochę już znam twoją twórczość, więc stąd ta śmiałość.

Pozdrawiam.



[sub]Tekst był edytowany przez Seweryn Muszkowski dnia 02-10-2003 23:15.[/sub]

Opublikowano

Bez oglądania się na twórczość Adama Adamie -
wszystko odpowiada mi nadzwyczajnie

kiedyś

"spadłem deszczem ulewnym płaczem
ulice topiły się w domysłach
mamusia mnie uratowała
i nie poszedłem do szkoły"

To jest rewelacyjne:)

rzeczywiście - w najgorszym razie byłeś dzieckiem sprytnym

pozdrawiam

Opublikowano

polubię ten tekst za inność na pewno, za nieprzewidziane wersy i sentyment, jakim darzę ten czas...
Połączenie Adama i Ewy:) Już tłumaczę- męska zwięzłość poddana kobiecej intuicji i wylewności mylonej z gadulstwem - na temat
uniwersalny i ciepły - bardzo mnie zaciekawiło to połączenie;
pozdrawiam, agnieszka

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Poniekad sie zgadzam z Panem Oyey-em.Chyba za duzo tu narracji.

Ale ogolnie wiersz mi sie podoba.Lubie takie , ktore opowiadaja jakas historie..Twoje wiersze Adamie maja to do siebie ze sklaniaja ( przynajmniej mnie do refleksji
Opublikowano

Podobno surowe warzywa są zdrowsze ;)
Widocznie nie byłam sprytna, nie znałam „gorących” zalet ziemniaka...Ty też już nie próbuj, nie jesteś dzieckiem.

Czasami wstecz spojrzeć jest trudno – a w przyszłość..?...jeszcze bardziej ?

Pozdrawiam
Aneta

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • ulewa   o deszczu z  użyciem  szumiących Staff pisał    miarowy i równy tak szemrał kroplami    Twój - chlusty i cięcia z ukosa tak obmył   dał życie
    • Koniec zwiedzania na dziś on orang hutan i ja istota dua kaki spojrzeliśmy sobie w twarz   Almayer's Folly biały człowiek i opium jego dom w dżungli   Dwóch procent w genomie brak by w łóżku leżeć na wznak  
    • I choćbyśmy grały te same akordy, zawsze będzie pół tonu różnicy. Może moje pianino jest rozstrojone, a może Ty nie grasz dla mnie, kiedy ja komponuję jedynie dla ciebie.
    • Być albo nie być - w tym kwestia istotna: Czy szlachetniejszą ideą jest cierpliwie znosić Strzały i pociski straszliwego losu, Czy też za broń chwycić  przeciw smutków morzu, I, stając w szranki, im kres położyć?  Umrzeć – śnić; Nic więcej: Snem swym światu ogłosić, że kładziemy koniec Serca rozterkom albo życia ciosom, Które dziedziczy ciało: oto jest spełnienie, Którego wszech winien żądać. Umrzeć – spać; Śnić  nawet może...– Lecz drąży niepewność: W tym śnie zatraty, sny jakie nadejdą, Gdy zrzucimy z siebie powłokę śmiertelną? Muszą nam dać czas na namysł – to szacunek, Co czyni z bytu długiego  - nieszczęście: Bo czemu cierpieć nam czasu bicze i obelgi, Ciemiężcy razy,  ludzi dumnych wzgardę, Ból niespełnionej miłości, z praw kpinę, Urzędów bezwstydne, zuchwałe szyderstwa, Które cierpliwi od niegodnych znoszą, Jeślibyśmy wreszcie  spokój mogli znaleźć W ostrzu sztyletu? Kto znosiłby trudy, Znoił się i pocił pod  życia ciężarem, Gdyby nie lęk przed tym, co ze śmiercią przyjdzie -  Nieznanym krajem, z którego porządków Żaden człek nie wraca - to spina zamysł, I sprawia, że nam dorzeczniej znosić takie ciosy, Niż zbiec ku innym, których wciąż nie znamy? To ta świadomość nas czyni tchórzami, To tak radosny rumieniec zamiarów Skrywa chorobliwy, blady nalot myśli, A przedsięwzięcia wagi wiekopomnej Zmieniają koryto pod tym  naporem I zrzekają się prawa do miana - Działania.
    • @obywatelDobrej nocy, dziękuję :)     @Natuskaa  Dziękuję :)    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...