@Berenika97
Las, morze, gwiazdy, księżyc, świat, dni - chciałbym zobaczyć coś więcej.
Bycie surowym dla siebie, pozwala uniknąć samozagłady ;) Z cyklu - Myśli w pazłotku :)
@Berenika97
Nie znam historii mojej rodziny. Od dziecka mieszkam na Wyspie Umarłych. Tak, z dzieciństwa. Może ten moment, kiedy zobaczyłaś „siebie” pierwszy raz. Pamiętasz? A może coś innego.
@Stukacz
Piękny tekst!
Ta kobieca perspektywa wyszła naturalnie - czuć autentyczny ból. Podoba mi się, jak stopniujesz - od wspomnień i łez, przez pytania "dlaczego", aż do tego wymazania na końcu.
"Nie było mnie" to silne zakończenie, bo pokazuje, że w toksycznej relacji tracimy nie tylko drugą osobę, ale i siebie.
Pokój faluje.
Sklepienie pęka.
Purpurowe wstążki
tętnią jak przecięte arterie.
Związałam je w supeł
na skroni -
pulsujący, ciasny.
Pamięć to teraz
twardy guz pod skórą,
który nie chce zasnąć.
Ściany ruszają w podróż.
Gubię stopy
w labiryncie pościeli,
która parzy.
Moje włosy jak czarne kable -
ciężkie, ołowiane sploty
ciągną mnie w dół,
piją pot z mojego karku.
Obetnij je - niech spadną
jak martwe węże,
niech zostaną spalone.
Takie włosy miała
Joanna d' Arc
gdy szła w objęcia ognia.
@Proszalny
Spisuję wspomnienia moich krewnych - mam ich już sporo. Niektóre wykorzystałam w opowiadaniech. :) To fascynująca jak dla mnie - osoby kochającej historię - praca. Mam na myśli tworzenie czegoś na kształt rodzinnej kroniki. Myślisz o moim wspomnieniu z dzieciństwa?