To samo mieszkanie.
W nim - wrzeszcząca cisza.
Światło zapalam
już tylko dla siebie.
Mój cień
nie wita się z nikim.
To samo mieszkanie.
W nim - wrzeszcząca cisza.
Światło zapalam
już tylko dla siebie.
Mój cień
nie wita się z nikim.
To samo mieszkanie.
W nim — wrzeszcząca cisza.
Światło zapalam
już tylko dla siebie.
Mój cień
nie wita się z nikim.
krzyk w nieznane
zapełnione pustką dyrdymały
szeleszcząc poszarpanymi
jak odłamki myślami
niby to wrzeszczą
zupełny bezgłos
w takt cichej
melancholii
snem wyciszone przeźroczyste
z letargu budzą się tęsknoty
wypalając marzenia lawą
codziennego niespełnienia