Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

kto nazwie czym tęsknota
czym ukojenie
kto wymyśli nazwę na brak
choć rozpocznie

czym oddech spodziewany
a nieobecny
jak za zakrętem trafić
na tę twarz

gdzie szukać drogowskazów
do wymarzonych miejsc

ten który wie i zna
niech przeklęty jest
marny jego los
nie podzielił się

Opublikowano

Cały wiersz, wydaje mi się patetyczno-senny, to znaczy: jakbyś wzywał do walki, mamrocząc pod nosem.

Mając jakieś doświadczenie z tego typu poezją, bo w końcu jest to jakiś rodzaj: wyrażenia myśli poprzez wzniosłość, przeplataną z wyjątkowym słownictwem, spodziewałem się rymu, tak: rymu. Czegoś takiego, co nadałoby wierszowi płynności. Rozczarowałem się.

Należy również zarzucić Ci ubogie słownictwo i dosłowność. Niewiele tu oksymor, jakiś wyszukanych metafor, elips, czy zabiegów literackich. Oczywiście, poetycki charakter nadają takie wersy jak: "gdzie szukać drogowskazów / do wymarzonych miejsc", "czym oddech spodziewany / a nieobecny" - i nie można twierdzić, że nie jest to poezja.

Jednak:
"nie podzielił się
trafić
wymyśli"
(abyś mnie dobrze zrozumiał) to jest takie podwórkowo-polskie słownictwo, za które otrzymałbyś ocenę w dół w przypadku eseju, a stosowane w poezji - to moim zdaniem już całkowita pomyłka. (wiem, ja również często i gęsto robię takie błędy, ale nikt mi ich nie wytyka, no trudno... przecież nie będę wciąż prosił).

Moim zdaniem, koniecznie (podkreślam), musisz poprawić to.
Wiersz owszem, może być jakimś novum. Ale nie zapominaj, że poezja to nie film horror, aby wciąż zaskakiwać. Inaczej mówiąć: z chama, nawet wykształconego, nigdy nie zrobisz "salonowego człowieka", czy też honorowego... no, ale on ma swój umysł i może też zaskakiwać. Ale co z tego? skoro to zaskakiwanie jest marnie podane. (smutno, jeżeli ktoś zaskakuje, nie w poetycki sposób - ale to już (moim zdaniem) ich bieda).

Brak znaków interpunkcyjnych zniechęca do czytania. Już wiele razy pisaliśmy: autorze, nie dbasz o czytelnika, czytelnik nie dba o ciebie.

Wersyfikacja - rozumiem: wiersz biały, ale zlituj się Panie. Chaos ... jeden wielki bałagan, za przeproszeniem. Metrum kompletnie zamazane.

Reasumując za i przeciw, niestety, muszę napisać, że wiersz bardzo marny. Pomimo pointy, logicznego (wręcz analogicznego!) schematu.

Pozdrawiam.




[sub]Tekst był edytowany przez Seweryn Muszkowski dnia 02-10-2003 23:16.[/sub]

Gość Ewa_Pawłowska
Opublikowano

sssssssssstrasznie mi sie podoba..jednoczesnie..sssssssama sie nad tym zastanawiam ostatnio..wierzyc w fatum pozostaje?czy dowolnosc wyboru czlowieka?

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Gra-Budzi-ka Wagary to była przygoda, a zegarek był cichym partnerem. :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...