Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Sierpień 44

Warszawa umiera za wolność 

 

upalne lato 

życie 

schowane za zasłoną marzeń 

nie tak je widzi młodość 

Polacy 

 

myśli ...

one 

zakotwiczone w przeszłości 

nie godzą się z niewolą

widzą przyszłość 

pozbawioną kajdan 

 

jeszcze wczoraj 

w skrytości była miłość 

dziś zostawiona 

życie oddaje 

za Twoje moje jutro 

 

spójrz na nie 

uśmiecha się bez bólu 

wychodzisz z domu 

bez lęku 

 

pomyślmy chwile

nie wahali się ani minuty 

oddać tego co najcenniejsze 

 

a my

 

czy ja Ty dostrzegamy

prócz siebie … Ojczyznę

nie sprzedajemy Jej 

za obietnice 

 

8.2025 andrew 

1 Sierpień 1944, wybuch 

Powstania Warszawskiego

 

Warto pomyśleć gdzie my...

Polcargo to kura znosząca złote jajka.

Źle była zarządzana, 

teraz prawie 2 lata jeszcze gorzej.

Dać ją Obajtkowi...gdzie ekolodzy. 

Te przewozy zawsze będą potrzebne.

TO JEST POLSKA DZIŚ nasz Patriotyzm

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Wierzyć jeszcze, że grają ludzie.  Pzdr.
    • Te dni, które jak serca nieruchome w pierś gniotą, są tylko nocą i tęsknotą, i ziemią, która uśmierca.   Te sny, które na skroni ciążą jak zakrzepy krwi, to cierń wkłuty w powieki, ból zdjętych z krzyża dłoni.   A my z prochów urodzeni na kilka oddechów, na sen, na kilka nocy, na dzień, na profil cmentarnych kamieni.
    • @Radosław dziękuję!  @Rafael Marius dziękuję! @Myszolak dziękuję!  @iwonaroma dziękuję! @APM dziękuję! @Łukasz Jurczyk dziękuję! 
    • Anioł stróż, z którym trwa się ramię w ramię. We wspólnym pokoju, w prawie jazdy, w pierogach ruskich. W wymyślonych słowach, w fantazyjnym świecie i w rozmówkach wieczorowych. Raz przedszkole, raz gimnazjum, raz matura. A potem ramię w ramię - w obce miasto.   Jest w tym jakaś oczywistość, odwieczne status quo - nigdy przecież nie było inaczej i trudno wyobrazić sobie "inaczej", bo czym ono właściwie miałoby być? Tak już jest - i kropka. A stałość ta jest tak zuchwale pewna, jak pewny jest śnieg zimą, obiad u mamy i amen w "Ojcze nasz".   Aż przychodzą dwudzieste czwarte urodziny. Zwyczajne na oko, jak to urodziny - zasypane życzeniami, pachnące świętem, winem i czekoladą. Ale połowiczne. Ale już niewspólne.   Nie ma już śniegu, nie ma już obiadów, nie ma już amen. Wracasz pod wieczór - jak zawsze. Jak zawsze przekręcasz klucz i zdejmujesz buty. Jest sufit - jak zawsze - i są drzwi, a w nich szklana szyba, a za nimi bałagan. Jak zawsze. I jak nigdy - nie ma już brata.   7 IV 2025
    • @JuzDawnoUmarlem teraz peel musi znaleźć w sobie siłę, aby dopłynąć do brzegu...Fajna miniatura!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...