Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

"Ach powiedz" – Poetycka pieśń o boskim pięknie kobiety | Adam Asnyk | Poezja śpiewana


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

@poezje_krzyczane Tak poezja zilustrowana muzyką, jest jeszcze piękniejsza, bardzo łatwo można śpiewając,

nauczyć się na pamięć. Majstruj i remajsteruj, (jakie słowo nowe, fajne) będę szukała

i słuchała, a wiersze się później od słuchania, same napiszą - dobranoc. :)

Edytowane przez Alicja_Wysocka (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

 

Róża

 

Ach ta róża! ach ta róża!

Co się w twoje okno wdziera,

Na pokusy mnie wystawia,

Sen i spokój mi odbiera...

 

Wciąż z zazdrością myślę o niej,

Choć jej nie śmiem dotknąć ręką,

Bo mnie gniewa, że bezkarnie

Patrzy nocą w twe okienko.

 

Rad bym nieraz rzucić wzrokiem,

Błądząc w wieczór po ogrodzie,

Rad bym dojrzeć... ale zawsze

Stoi róża na przeszkodzie!

 

Ona winna! ona winna!

Że ciekawość moję draźni,

Bo gdzie sięgać wzrok nie może -

Sięga siła wyobraźni.

 

Odtwarzając piękność twoję,

Coraz bardziej tracę głowę,

Zamiast pączków - zawsze widzę

Twe usteczka karminowe.

 

A gdy jeszcze wonne kwiaty

Poosrebrza blask księżyca,

Wtedy, wtedy w każdej róży

Widzę tylko twoje lica.

 

A myśl coraz dalej biegnie -

I wypełnia postać cudną,

I odsłania wszystkie wdzięki...

Bo fantazję wstrzymać trudno.

 

Widzę ciebie na wpół senną,

Snem rozkoszy rozmarzoną,

Widzę włosów splot jedwabny,

Śnieżną falą drżące łono

 

I te usta, co miłośnie

Wpółotwarte - chcą czarować;

I rozważam: co za rozkosz

Takie usta pocałować!

 

Krew się ogniem w żyłach pali,

Chcę ten obraz pieścić wiecznie...

Lecz przy róży - pod okienkiem

Stać młodemu niebezpiecznie.

 

Gdybym tylko mógł być pewny,

Że cię, piękna, nie oburzę,

Byłbym, byłbym już od dawna

Pod twym oknem zdeptał różę.

 

Przesłuchałam całego Asnyka, a jeden wiersz tutaj przeniosłam, dziękuję. 

AI ma nienaganną dykcję no i idealnie trzyma tonację, Jedno i drugie w j, polskim i w muzyce - bardzo sobie cenię.

Edytowane przez Alicja_Wysocka (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

 

Rozmowa ze słowikiem

 

Powiedz słowiczku, powiedz mój mały,

 Błagam na wszystko na świecie;

O czem ty śpiewasz przez wieczór cały,

W naszym ogródku w lecie?

 

Czy opowiadasz swoje przygody

W miłym rozgłośnym śpiewie,

Jakieś przeleciał wonne ogrody,

 Na jakiem spoczął drzewie?

 

Czy jak się kryjesz w liście zielone

Gdy skwarne słońce pali?...

Jak rankiem strząsasz piórka zroszone

 W cichej powietrza fali?

 

Czy o gwiazdeczce maleńkiej, drżącej,  

Na lazurowem niebie?

Czy o tej wodzie z wolna ciekącej,  

Powiedz mi, proszę ciebie?...

 

— O ja ci powiem, śliczna pastuszko:  

Śpiewam piosenkę twoją,

Kiedy ci za czemś tęskni serduszko,  

I oczy we łzach stoją.

 

Kiedy zanika twój uśmiech słodki

I patrzysz smętna, blada,

A z rąk ci lecą bratki, stokrotki,  

Kwiatek po kwiatku spada.

Edytowane przez Alicja_Wysocka (wyświetl historię edycji)
  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

@poezje_krzyczanePrzejrzałem, niektóre są spoko, szkoda że playlisty nie podzielone właśnie na klimat wykonania.
Jako były harcerz :) mam pewne zastrzeżenie do Twojego opisu kanału.
Wiesz, że poezją śpiewaną jest każde opracowanie wiersza? Nie jest istotne jakiego użyjesz stylu muzycznego.

ps.
I mam nadzieje, że nie masz tam hip hopowego wykonania poezji bo jak trafie to na 100% odsubskrybuję

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano

@wieszcz_współczesny Nie lubię tego okreslenia, bo kojarzy mi się albo z ogniskiem albo z Michałem Bajorem. I przyznam się, że mam hiphopowe wersje, ale są to wersje długich poematów Pan Tadeusz, Beniowski, Maria, Zamek Kaniowski, Iliada czy poematy Norwida. Niestety Pan Tadeusz, Beniowski i Iliada są w wersji AI z 2024 i nie brzmią zbyt dobrze. Niedługo wyjdzie nowa wersja Pana Tadeusza wyczyszczona z błędów poprzedniej i z wyraźniejszym brzmieniem. 

Opublikowano (edytowane)

 

Zakwita w puszczach dziwny kwiat paproci,

Na jedną chwilę w tajemniczym cieniu

Cały świat blaskiem czarodziejskim złoci,

Lecz można tylko dotknąć go w marzeniu.

 

Młodość, co wierząc sama cuda tworzy,

Umie go dojrzeć w cudowności lesie,

Żadne widziadło w biegu jej nie strwoży

Pewnej, że skarb ten na sercu uniesie.

 

A choć nie uszczknie kwiecia ideału,

Co pod jej ręką jako sen przepada,

Jednak ma chwilę ekstazy i szału,

W której jest pewną, że niebo posiada,

 

Gdy się dwa serca spotkają tęskniące,

Pełne nadziemskiej piękności i żalu,

Gdy objawienie miłości jak słońce

Na ust spłonionych zabłyśnie koralu;

 

Gdy po raz pierwszy drżące a wstydliwe

Te usta w jeden pocałunek spłyną,

Gdy przez nie dusze połączyć się chciwe

Jako dwie fale w oceanie giną

 

- Natenczas w uczuć wezbranych powodzi,

W tej błyskawicy duchów idealnej,

Kwiat ów cudowny tajemniczo wschodzi

I w pocałunku kwitnie niewidzialny!

 

Tyle też jego trwania.Gdy z zachwytu

Zbudzona dusza chce go ująć w dłonie

- Zniknął bez śladu... Tylko wśród błękitu

Zostały po im jakieś dziwne wonie.

Edytowane przez Alicja_Wysocka (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

 

Ból zasnął we mnie już z cicha,

Jak dziecię krzykiem zmęczone;

Łzy na dno duszy kielicha

Spływają niepostrzeżone.

 

Wszystkie żywota gorycze

Zamknąłem w sercu jak w grobie;

Niech drzemią w nim tajemnicze.

Nie mówiąc światu o sobie.

 

Lecz jeszcze męczarnia cudza

Łzę wydobywa spod powiek,

Do gorzkiej myśli pobudza

Przybity rozpaczą człowiek.

 

Jęk, który w ciemnościach słyszę,

Paląca nędzarzów skarga,

Jeszcze przerywa mi ciszę

I żalem pierś moją targa.

 

A nie tych żal mi najbardziej,

Co cierpią niezasłużenie:

Ci, jako rycerze twardzi,

Znieść mogą każde cierpienie:

 

Ci, chociaż los ich przygniata,

Chociaż nieszczęścia dłoń kruszy,

Mają współczucie od świata

I spokój własnej swej duszy.

 

Lecz żal mi tych, którym cięży

Poczucie spełnionej winy,

Co w sercu noszą kłąb węży

I cierpią z własnej przyczyny.

 

Takiej boleści posępnej

Najsilniej wstrząsa mną echo...

Gdyż w mrok ich duszy występnej

Nie można zstąpić z pociechą.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Abi wyciągnęła list ze skrzynki pocztowej, a delikatna faktura koperty w dłoniach przywołała uczucie czegoś niemal sakralnego – przesyłka była starannie przygotowana, a pismo tak piękne i precyzyjne, że od razu można było wyczuć w nim emocje nadawcy. List zaadresowano do Noela.

      – Ciekawe, od kogo…? – mruknęła do siebie, obracając kopertę w dłoniach z lekką nutą zazdrości. „Może od koleżanki? A może od kogoś, kogo kocha?” – zastanawiała się.

      Przez głowę przemknęła jej nieoczekiwana myśl: „Do tej pory nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo polubiłam Noela…”

      Łączyła ich niewidzialna więź. Czasem wystarczyło jedno spojrzenie, by wszystko zrozumieć. Takie milczące porozumienie, które nie potrzebowało słów.

      Po powrocie do domu położyła list na stoliku w holu, ale ciekawość nie dawała jej spokoju. Postanowiła jak najszybciej przekazać go adresatowi.

      – Pójdziemy na spacer, co? – zwróciła się do Lisy, a ona natychmiast podniosła głowę, merdając ogonem w odpowiedzi.

      Już od dawna planowała założyć tę piękną błękitną sukienkę kupioną razem z Zoe, ale jakoś nigdy nie nadarzyła się odpowiednia okazja. Spotkanie z Noelem wywoływało lekkie drżenie jej serca i zdawało się doskonałym powodem do założenia kreacji.

      Przyjaciółki niedawno były na zakupach i kiedy Zoe dostrzegła w oknie wystawowym to cudo, wykrzyknęła z zachwytem:

      – Koniecznie musisz ją mieć! Gdy Noel cię w niej zobaczy, oszaleje z zachwytu!

      Abi uśmiechnęła się lekko, przeglądając się w lustrze. Już sama świadomość, że Noel zobaczy ją w zwiewnej sukience, a nie w szpitalnym uniformie, sprawiała, że jej serce podskakiwało z radości. Czuła w sobie coś więcej niż zwykłą radość – subtelny dreszcz sugerujący, że zaczyna jej zależeć na tym, by spodobać się właśnie jemu.

      Postrzegała Noela jako sympatycznego, ciepłego i wesołego chłopaka. Nie mogła dokładnie określić, co najbardziej przyciągało ją do niego – czy była to jego aura, dostrzegała podczas procesu zdrowienia i nabierająca powoli pięknych, delikatnych odcieni, czy może po prostu rodząca się między nimi więź. Każde spojrzenie, każdy drobny gest Noela sprawiały, że serce Abi zaczynało bić szybciej, a w jej głowie rodziły się ciche pragnienia.

      Zoe żartowała z typową dla siebie lekkością: „Właśnie tak jest, kiedy się kogoś kocha”. Abi uśmiechnęła się pod nosem, wiedząc, że jeszcze nie jest gotowa przyznać się do swoich uczuć, nawet przed sobą. Przecież nigdy wcześniej nie kochała w ten sposób – oprócz rodziców, ale to zupełnie coś innego. Klark był dla niej bardziej jak przyjaciel i opiekun, dawał poczucie bezpieczeństwa. Z Noelem czuła delikatną iskrę sympatii, może nawet pierwszy płomyczek miłości, której jeszcze nie odważyła się w sobie odkryć.

      Szła teraz dumnie ulicą, trzymając Lisę na smyczy, a w jej wnętrzu tliło się ciche podekscytowanie. Czy naprawdę zauważał jej drobne gesty? Czy dostrzegał radość, którą emanowała, czy to tylko jej wyobraźnia, podsycana ciepłem emocji? Wszystko wydawało się możliwe, a ona pozwalała sobie na tę subtelną euforię.

      Promieniowała szczęściem i spokojem, każdy krok niósł poczucie harmonii i nadziei. 

      „Tak mogłoby być wiecznie” – pomyślała, pozwalając sobie na krótkie, słodkie marzenie o tym, że świat wokół niej zawsze będzie tak pełen ciepła i drobnych radości.

      Kiedy dotarły do kliniki, Abi poczuła lekkie mrowienie w brzuchu. 

      Pewnym krokiem weszła do pokoju Noela, a jej serce przyspieszyło rytm. Lisa podskoczyła radośnie, witając się z chłopakiem, a potem spokojnie usiadła, obserwując panią z uważnością typową dla swojego wrażliwego charakteru.

      – Cześć, Noel – powiedziała cicho, uśmiechając się, choć nie mogła powstrzymać lekkiego drżenia w głosie. – Mam coś dla ciebie…

      Noel nie mógł powstrzymać zachwytu, kiedy ją zobaczył:

      – Dzień dobry, księżniczko! Co zrobiłaś z moją przyjaciółką?

      – Wariat! Halo, to ja, ta sama Abi – odparła radośnie, siadając przy łóżku.

      – Niby ta sama, a jednak inna… – Uśmiechnął się rozbrajająco.

      Uśmiech Noela był pełen zachwytu, niemal nieziemski. W jego oczach pojawiła się czułość i podziw, jakby zobaczył coś najpiękniejszego na świecie.

      Abi podała mu przesyłkę

      – Zobacz, to może być coś ważnego.

      Patrzyła, jak powoli chwyta kopertę, jak wpatruje się w jej oczy, szukając wyjaśnienia, zanim jeszcze przeczyta słowa adresowane do niego.

      Noel zaczął powoli czytać list, jego wzrok ślizgał się po starannym, pełnym emocji piśmie. Abi stała tuż obok, widziała, jak na jego twarzy pojawia się kalejdoskop uczuć: zaskoczenie, wzruszenie, a gdzieś w tle – delikatna nuta radości i ulgi. Dawno tłumione emocje zaczęły przebijać się na zewnątrz, a każda z nich potwierdzała wagę tego, co trzymał w dłoniach.

      Kiedy przeczytał ostatnie słowa, jego ręka opadła bezwładnie na łóżko, a oczy zaszkliły się. Spod powiek powoli spływały łzy, które łagodnie sunąc po policzkach. Nie był przygotowany na taką wiadomość – wyznanie łączące w sobie skruchę, miłość i nadzieję.

      Widząc jego wzruszenie, Abi pochyliła się nieco, delikatnie obejmując jego dłoń swoimi palcami. 

      Poczuła nie tylko współczucie, lecz także coś głębszego, ciepłego – sympatię, która zaczynała przekształcać się w subtelną bliskość. W tej chwili nie musiała wypowiadać słów, bo wszystko, co czuła, było wyraźnie obecne w jej spojrzeniu, w delikatnym uśmiechu, w sposobie, w jaki delikatnie trzymała jego rękę.

      Noel spojrzał na nią i odnalazł w jej oczach bezpieczeństwo, zrozumienie i ciepło, którego brakowało mu przez całe życie. I choć dopiero odkrywał własne emocje, to Abi poczuła, że ta chwila – ich wspólna, cicha bliskość – staje się początkiem czegoś niezwykłego.

      – Wszystko dobrze? – zapytała łagodnie, a w jej głosie pobrzmiewała troska i subtelna nuta ciepła.

      – Tak… – odpowiedział, ocierając łzy. – Nawet nie wiesz, jak bardzo dobrze… – Zawahał się, a potem spojrzał na nią z delikatnym uśmiechem. – Przeczytaj to, proszę.

      Kochany Syneczku.

      Bardzo długo zbierałam się na odwagę, żeby napisać ten list. 

      Nawet nie wiem, czy będziesz w ogóle chciał go przeczytać. Masz pełne prawo podrzeć go i wyrzucić już teraz. Żywię jednak cichą nadzieję, że zrobisz to dopiero po doczytaniu do końca. 

      Tak trudno mi ubrać w słowa to, co czuję. Pragnę tylko, żebyś wiedział, jak bardzo mi przykro. Nawet nie mogę sobie wyobrazić jak mocno zraniłam Cię swoim nagłym odejściem. Wtedy postrzegałam tę kwestię zupełnie inaczej i najważniejsze było dla mnie moje szczęście. 

      Dzisiaj już wiem, jak bardzo byłam samolubna i obojętna na uczucia innych. Odchodząc od Was popełniłam największy błąd mojego życia, ale czasu już nie cofnę i muszę żyć z tą świadomością do końca moich dni. 

      Nie proszę o przebaczenie, bo na nie nie zasługuję. Chcę tylko, żebyś wiedział, że cały ten czas byłeś zawsze w moim sercu, jako jedyna i prawdziwa miłość mojego życia. Brak kontaktu z mojej strony podyktowany był olbrzymim wstydem za czyn, którego się dopuściłam. Przez te wszystkie lata czułam się niegodna Twojej miłości, ale nosząc Cię w sercu żywiłam nadzieję, że wiedzie Ci się dobrze i że jesteś zdrowy. 

      Już od dawna zbierałam się na odwagę, by nawiązać z Tobą kontakt i pomógł mi w tym sen, który bardzo mnie zaniepokoił. Nie mogłam już dłużej zwlekać. 

      Nie wiem nawet, czy jeszcze mieszkasz z tatą, czy się przeprowadziłeś... 

      Ja nie jestem już z tym mężczyzną. Wynajmuję teraz mieszkanie w kamienicy mojej przyjaciółki Mai, zapewne ją pamiętasz. 

      Jest jeszcze coś bardzo ważnego, co powinnam powiedzieć Ci już dawno temu. Masz przyrodnią siostrę Karin, ona wie o Twoim istnieniu i często pyta o Ciebie. Moim jedynym marzeniem jest, żebyście mogli się kiedyś spotkać, poznać i porozmawiać. Odebrałam Wam tyle pięknych i szczęśliwych lat razem, ale może nie wszystko jeszcze stracone…

      Kocham Cię bardzo

      Mama

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...