Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane

                               Wiedza komunikacyjna*

 

          Podróżują komunikacją miejską i bez względu na wiek i stan zmęczenia ładują dupska na siedziskach i już nic ich nie obchodzi - nic nie dociera.

 

          Spojrzeć chłodnym okiem - przypomina to stan zbiorowego zaczadzenia z jakiejś dystopijnej wizji i ta sama skulono-zgarbiona pozycja, łebki zgięte pod kątem prawie dziewięćdziesiąt stopni, wzrok wbity w jeden punkt i indyferencja wobec tego - co jest dookoła, istnieje tylko ekran smartfona i to ten mały przyrząd wpłynie na wygląd przyszłego homo sapiensa.

 

          Nadchodzące pokolenia postawą będą przypominać ludzkich praprzodków z plejstocenu: przygarbieni jak pitekantropy - z krótką - grubą szyją, kończynami: górnymi - zgiętymi w łokciu, przykurczonymi palcami - pazurami i szponiastymi - kciukami.

 

          Jeszcze bardziej ewoluują ludzkie głowy: czachy zgrubieją jako samoobrona organizmu przed szkodliwym promieniowaniem emitowanym przez ekrany, a za to mózgi będą miały kształt orzecha włoskiego bez skorupki - jak każdy mniej używany organ.

 

         Klapnie nam też znacząco poziom inteligencji, który to iloraz inteligencji spada co pokolenie o siedem punktów - mierząc od dziejowego apogeum poziomu inteligencji osiągniętego przez pokolenie urodzone w połowie lat siedemdziesiątych.

 

          A kiedyś lektura w środkach publicznego transportu identyfikowała czytelnika - jeden czytał kryminał, inny naukową publikację i kolejny rozwiązywał krzyżówki, teraz nos w ekranik tak samo wbija menel na fleku jak profesor zmierzający na wykład i dzieciak z podstawówki jak staruszka jadąca do wnuków - proszę nie utożsamiać tego zjawiska z ponadpokoleniowym porozumieniem czy demokratycznym upowszechnieniem dostępu do wiedzy.

 

          I skrolowanie zamiast czytania - to sposób - w jaki coraz więcej ludzi nawiązuje kontakt z tak dookolną i dalszą rzeczywistością - to ślizgi po faktach bez ich hierarchizowania, ploty obok epokowych odkryć, przepis na jajecznicę obok napadu nożownika i tanie podróże obok najdroższych kreacji, a kiedy chcesz pominąć badziewie - nie ma siły - algorytm liczy każdy klik i nie odpuszcza - nigdy.

 

          Androidowy konglomerat wymusza taką samą uwagę dla reklamy odkurzacza jak wyboru papieża i w konsekwencji wszystkie newsy splecione w guglowym uścisku śledzimy pobieżnie - bez zgłębiania detali, tła i sensu - w których - jak wiadomo, tkwi nie tyle diabeł - co istota sprawy.

 

          I pół biedy - gdy smartfonowi przeżuwacze traktują ekranowe wiadomości jako wypełnienie komunikacyjnej nudy i gorzej, że coraz więcej konsumentów apek wierzy, że dzięki nim chwycili Pana Boga za nogi i za rogi i zyskali sposób na łatwe, darmowe i bezwysiłkowe zdobywanie wiedzy i jaki zysk czasowy!

 

          Nie ma takiej specjalności, której nie można ogarnąć między stacją Młociny i stacją Kabaty - nie wspominając o dokształcie przy przesiadce na drugą linię metra. 

 

          Siedząc w komunikacji miejskiej: można nawet zwiedzić muzea z całego świata - jakiś czas temu powstała apka daily art, którą ściąga blisko milion osób dziennie - to polski - innowacyjny dokształt z historii sztuki dostępny w dwudziestu czterech językach świata - w tym - chińskim i perskim i arabskim.

 

          I każdego dnia - jedno dzieło sztuki i plus trzy-czterozdaniowy - bazowy komentarz i nawet zwykły przygłup bez problemu to zapamięta, tymczasem: czy pojmie istotę sztuki - jej piękno i głębię i wolność?

 

Autor: Monika Małkowska

Źródło: Tygodnik Solidarność

 

*zrobiłem drobną edycję - treść bez zmian 

 

Łukasz Wiesław Jan Jasiński 

                            Wiedza komunikacyjna*

 

          Podróżują komunikacją miejską i bez względu na wiek i stan zmęczenia ładują dupska na siedziskach i już nic ich nie obchodzi - nic nie dociera.

 

          Spojrzeć chłodnym okiem - przypomina to stan zbiorowego zaczadzenia z jakiejś dystopijnej wizji i ta sama skulono-zgarbiona pozycja, łebki zgięte pod kątem prawie dziewięćdziesiąt stopni, wzrok wbity w jeden punkt i indyferencja wobec tego - co jest dookoła, istnieje tylko ekran smartfona i to ten mały przyrząd wpłynie na wygląd przyszłego homo sapiensa.

 

          Nadchodzące pokolenia postawą będą przypominać ludzkich praprzodków z plejstocenu: przygarbieni jak pitekantropy - z krótką - grubą szyją, kończynami: górnymi - zgiętymi w łokciu, przykurczonymi palcami - pazurami i szponiastymi - kciukami.

 

          Jeszcze bardziej ewoluują ludzkie głowy: czachy zgrubieją jako samoobrona organizmu przed szkodliwym promieniowaniem emitowanym przez ekrany, a za to mózgi będą miały kształt orzecha włoskiego bez skorupki - jak każdy mniej używany organ.

 

         Klapnie nam też znacząco poziom inteligencji, który to iloraz inteligencji spada co pokolenie o siedem punktów - mierząc od dziejowego apogeum poziomu inteligencji osiągniętego przez pokolenie urodzone w połowie lat siedemdziesiątych.

 

          A kiedyś lektura w środkach publicznego transportu identyfikowała czytelnika - jeden czytał kryminał, inny naukową publikację i kolejny rozwiązywał krzyżówki, teraz nos w ekranik tak samo wbija menel na fleku jak profesor zmierzający na wykład i dzieciak z podstawówki jak staruszka jadąca do wnuków - proszę nie utożsamiać tego zjawiska z ponadpokoleniowym porozumieniem czy demokratycznym upowszechnieniem dostępu do wiedzy.

 

          I skrolowanie zamiast czytania - to sposób - w jaki coraz więcej ludzi nawiązuje kontakt z tak dookolną i dalszą rzeczywistością - to ślizgi po faktach bez ich hierarchizowania, ploty obok epokowych odkryć, przepis na jajecznicę obok napadu nożownika i tanie podróże obok najdroższych kreacji, a kiedy chcesz pominąć badziewie - nie ma siły - algorytm liczy każdy klik i nie odpuszcza - nigdy.

 

          Androidowy konglomerat wymusza taką samą uwagę dla reklamy odkurzacza jak wyboru papieża i w konsekwencji wszystkie newsy splecione w guglowym uścisku śledzimy pobieżnie - bez zgłębiania detali, tła i sensu - w których - jak wiadomo, tkwi nie tyle diabeł - co istota sprawy.

 

          I pół biedy - gdy smartfonowi przeżuwacze traktują ekranowe wiadomości jako wypełnienie komunikacyjnej nudy i gorzej, że coraz więcej konsumentów apek wierzy, że dzięki nim chwycili Pana Boga za nogi i za rogi i zyskali sposób na łatwe, darmowe i bezwysiłkowe zdobywanie wiedzy i jaki zysk czasowy!

 

          Nie ma takiej specjalności, której nie można ogarnąć między stacją Młociny i stacją Kabaty - nie wspominając o dokształcie przy przesiadce na drugą linię metra. 

 

          Siedząc w komunikacji miejskiej: można nawet zwiedzić muzea z całego świata - jakiś czas temu powstała apka daily art, którą ściąga blisko milion osób dziennie - to polski - innowacyjny dokształt z historii sztuki dostępny w dwudziestu czterech językach świata - w tym - chińskim i perskim i arabskim.

 

          I każdego dnia - jedno dzieło sztuki i plus trzy-czterozdaniowy - bazowy komentarz i nawet zwykły przygłup bez problemu to zapamięta, tymczasem: czy pojmie istotę sztuki - jej piękno i głębię i wolność?

 

Autor: Monika Małkowska

Źródło: Tygodnik Solidarność

 

*zrobiłem drobną edycję - treść bez zmian 

 

Łukasz Wiesław Jan Jasiński 

                        Wiedza komunikacyjna*

 

          Podróżują komunikacją miejską i bez względu na wiek i stan zmęczenia ładują dupska na siedziskach i już nic ich nie obchodzi - nic nie dociera.

 

          Spojrzeć chłodnym okiem - przypomina to stan zbiorowego zaczadzenia z jakiejś dystopijnej wizji i ta sama skulono-zgarbiona pozycja, łebki zgięte pod kątem prawie dziewięćdziesiąt stopni, wzrok wbity w jeden punkt i indyferencja wobec tego - co jest dookoła, istnieje tylko ekran smartfona i to ten mały przyrząd wpłynie na wygląd przyszłego homo sapiensa.

 

          Nadchodzące pokolenia postawą będą przypominać ludzkich praprzodków z plejstocenu: przygarbieni jak pitekantropy - z krótką - grubą szyją, kończynami: górnymi - zgiętymi w łokciu, przykurczonymi palcami - pazurami i szponiastymi - kciukami.

 

          Jeszcze bardziej ewoluują ludzkie głowy: czachy zgrubieją jako samoobrona organizmu przed szkodliwym promieniowaniem emitowanym przez ekrany, a za to mózgi będą miały kształt orzecha włoskiego bez skorupki - jak każdy mniej używany organ.

 

         Klapnie nam też znacząco poziom inteligencji, który to iloraz inteligencji spada co pokolenie o siedem punktów - mierząc od dziejowego apogeum poziomu inteligencji osiągniętego przez pokolenie urodzone w połowie lat siedemdziesiątych.

 

          A kiedyś lektura w środkach publicznego transportu identyfikowała czytelnika - jeden czytał kryminał, inny naukową publikację i kolejny rozwiązywał krzyżówki, teraz nos w ekranik tak samo wbija menel na fleku jak profesor zmierzający na wykład i dzieciak z podstawówki jak staruszka jadąca do wnuków - proszę nie utożsamiać tego zjawiska z ponadpokoleniowym porozumieniem czy demokratycznym upowszechnieniem dostępu do wiedzy.

 

          I skrolowanie zamiast czytania - to sposób - w jaki coraz więcej ludzi nawiązuje kontakt z tak dookolną i dalszą rzeczywistością - to ślizgi po faktach bez ich hierarchizowania, ploty obok epokowych odkryć, przepis na jajecznicę obok napadu nożownika i tanie podróże obok najdroższych kreacji, a kiedy chcesz pominąć badziewie - nie ma siły - algorytm liczy każdy klik i nie odpuszcza - nigdy.

 

          Androidowy konglomerat wymusza taką samą uwagę dla reklamy odkurzacza jak wyboru papieża i w konsekwencji wszystkie newsy splecione w guglowym uścisku śledzimy pobieżnie - bez zgłębiania detali, tła i sensu - w których - jak wiadomo, tkwi nie tyle diabeł - co istota sprawy.

 

          I pół biedy - gdy smartfonowi przeżuwacze traktują ekranowe wiadomości jako wypełnienie komunikacyjnej nudy i gorzej, że coraz więcej konsumentów apek wierzy, że dzięki nim chwycili Pana Boga za nogi i za rogi i zyskali sposób na łatwe, darmowe i bezwysiłkowe zdobywanie wiedzy i jaki zysk czasowy!

 

          Nie ma takiej specjalności, której nie można ogarnąć między stacją Młociny i stacją Kabaty - nie wspominając o dokształcie przy przesiadce na drugą linię metra. 

 

          Siedząc w komunikacji miejskiej: można nawet zwiedzić muzea z całego świata - jakiś czas temu powstała apka daily art, którą ściąga blisko milion osób dziennie - to polski - innowacyjny dokształt z historii sztuki dostępny w dwudziestu czterech językach świata - w tym - chińskim i perskim i arabskim.

 

          I każdego dnia - jedno dzieło sztuki i plus trzy-czterozdaniowy - bazowy komentarz i nawet zwykły przygłup bez problemu to zapamięta, tymczasem: czy pojmie istotę sztuki - jej piękno i głębię i wolność?

 

Autor: Monika Małkowska

Źródło: Tygodnik Solidarność

 

*zrobiłem drobną edycję - treść bez zmian 

 

Łukasz Wiesław Jan Jasiński 

  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...