Gdy wróciła z pola walki
W swej sukni czerwonej,
Posilona jadem złości
I zemsty spełnionej,
Utuczona setką porcji
Tłustych – okrucieństwa,
Zdrady, gniewu i podłości
I garncem – przekleństwa,
Bardzo wciąż zadowolona
Z haniebnych uczynków,
Ze zburzonych chat i zamków,
Szkół, kościołów, rynków,
Z chmur purpurą oraz kirem
Groźnie napuchniętych,
Z życiorysów nożem śmierci
Zbyt wcześnie przeciętych,
Wnet poczuła się zmęczona
Zbyt aktywnym życiem,
Podpalaniem i strzelaniem,
Kopaniem i biciem.
I stwierdziła - Od dziś fach swój
Całkowicie zmieniam
I tryb życia spokojniejszy
Świadomie obieram.
Biuro jasne wnet wynajmę
Gdzieś na Nowogrodzkiej
I o wystrój dość upiorny
Sama się zatroszczę,
Czarne ściany w białe czaszki
(Lubię te klimaty)
I z wampirem oraz strzygą
Dwa wielkie plakaty.
Znad mej nowej klawiatury
Gorycz będę sączyć,
Tu podjudzać, tam oskarżać,
Dzielić, a nie łączyć.
Stworzę linię produkcyjną
Plotek i pomówień,
Rozprowadzę proszek gniewu
Do stępienia sumień,
Słów wulgarnych stos dowiozę
Do każdej chałupy,
I w promocji wyzwisk skrzynię
(Twardych – niczym krupy).
W przedwyborczych dniach gorących
Kłamstw dostarczę worek,
Butlę fejków przepełnioną
(Aż wyskoczy korek),
Haków zestaw na rywali
(Rozmiar do wyboru),
Skrzynie trzy stereotypów
(Różnego koloru),
Dziwacznych insynuacji
Słoików dwadzieścia,
Fotomontaż skandaliczny
(Z imprezy u teścia).
Gdy zasieję nowe ziarno
O zielonej wiośnie,
Krwawo gorzki plon mi wkrótce
Sam bujnie wyrośnie.
Będzie on dla spełnieniem dla mnie,
Szczęściem i korzyścią,
Wszak od wieków mnie Polacy
Zowią – Nienawiścią…