Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

@Jacek_Suchowicz Nie przeszkadza mi, że wierzysz w co wierszysz, i że podchodzisz do świata tak, a nie inaczej. To jest Twoja sprawa. Ja natomiast przedstawiłem swój punkt widzenia, którego będę się trzymał. Skoro Cię to irytuje, o czym świadczyć mogą aż trzy wykrzykniki, w stosunku do tego, co napisałem wcześniej, to trudno. 

 

Edytowane przez Wędrowiec.1984 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Wędrowiec.1984 Źle odbierasz - nie irytuje mnie to

Nie umiem zamykać oczu na to co się wokół nas dzieje. Staram się znaleźć jakiś wspólny mianownik - szukam!!!

Jeśli była materia organiczna (guz) i nagle jej nie ma - czy to jest tylko religia czy może fizyka i nieznane nam właściwości materii

Dzięki, że piszesz pokazujesz swój punkt widzenia, który usiłuję ci zburzyć więc się nie obrażaj i obroń ten swój punkt

Pozdrawiam serdecznie i przepraszam

Opublikowano

@Jacek_Suchowicz Napisalem Ci już, że jestem katolikiem. Uważam, że nagły zanik guza może być prawdziwy. Zawsze w ten sposób myślałem i niczego nowego w tej materii u mnie nie zmieniłeś. 

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Pewnie, że jeszcze wielu rzeczy się o materii jako takiej ludzkość dowie. Mało tego, wciąż się dowiaduje. Co w tym dziwnego? 

 

Uważasz, że wszechświat ma 5000 lat. Dowód na obalenie tej hipotezy przedstawiłem kilka postów wyżej. Chcesz więcej dowodów? Poszukaj informacji o doświadczeniach na temat prawdziwości teorii względności. 

 

Nie wiem, dlaczego starasz się usilnie przekonać mnie do swoich racji i w dodatku piszesz o obrażaniu się, podczas gdy kolejny raz znów krzyczysz?

 

Tak na koniec przywołam jeden z ciekawszych cytatów Stevena Hawkinga, zapytanego, czy przeciwstawia się religii, potwierdzając teorię wielkiego wybuchu: "Nie staram się udowodnić, że Bóg nie istnieje. Chcę tylko pokazać, że nie był do tego potrzeby.".

 

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Ale jak możesz uporządkować, skoro negujesz dawno już naukowo udowodnione odkrycia, które na domiar wszystkiego w ogóle nie negują Boga (a ty jakoś usilnie w nich tej negacji szukasz)? To czego jeszcze trzeba, byś miał porządek? Wierzysz, że wszechświat ma 5000 lat. Ok, no... wierz sobie, tylko niech to nie będzie pseudo nauka, a udowodniona naukowo teoria. Równie dobrze mógłbym uwierzyć Edycie Górniak, która twierdzi, że ma 3000 lat.

 

Edytowane przez Wędrowiec.1984 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

z racjonalnego punku widzenia wielka bzdura

ale jeśli założymy że Bóg może z materią czynić wszystko (tworzyć, nadawać kształty, ożywiać itd..) czy może nie żyjemy w jakimś matrixie jakim jest świat czterowymiarowy - nie wiem. Ci, którzy byli choć przez chwilę po tamtej stronie opisują rzeczy niepojęte - porządki myślowe się burzą

Opublikowano (edytowane)

@Jacek_Suchowicz To teraz usiądź, bo będę brutalny. :) Jaka jest odległość do centrum galaktyki Drogi Mlecznej? Okolo 8,5 kiloparseków, co daje w przeliczeniu 27900 lat świetlnych. Co to oznacza? Że jak patrzysz na zdjęcia wspomnianego obszaru, widzisz, jak wyglądał 27900 lat temu. Tak, on istniał 27900 lat temu. 

 

Dalej? Jest taka gwiazda UY Scuti. Znajduje się około 1,6 kiloparseków od nas, co daje 5100 lat świetlnych. Tak, wychodzi na to, że gwiazda UY Scuti istniała 100 lat przed stworzeniem wszechświata, biorąc pod uwagę to, co napisałeś.

 

Dalej? Pisałeś o widmie grawitacyjnym, które ktoś odkrył, że powstało raptem 5000 lat temu. Cóż, historia fal grawitacyjnych sięga odkryć oddalonych od nas o 1,4 miliarda lat świetlnych, a to był dopiero początek doświadczalnego wykrywania takowych.

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Czytasz w ogóle to, co piszesz? Tyle o Bogu napisałeś, a teraz twierdzisz, że byt, który jest miłością i jak nikt inny szanuje wolną wolę człowieka wsadził ludzkość do matriksa, który wolnej woli całkowicie pozbawia? No weź, bo to już naprawdę niepokojące jest. :-)

 

Poza tym istnieje coś takiego, jak teoria wymiarów, która mówi wyraźnie, że jeśli istnieją gdzieś hipotetyczne stworzenia czterowymiarowe, to w żaden sposób nie mają dostepu do wymiaru niższego. Tak samo, jak my, czyli istnoty żyjące w trzech wymiarach przestrzennych, nie mamy dostępu do hipotetycznego świata dwuwymiarowego. No, zaraz powiesz, no ale jak to? Przecież, jak sobie na kartce papieru coś narysuję, to będą dwa wymiary. Kolejna bzdura, bo to wciąż trzy wymiary, ponieważ kartka oprocz wysokości i szerokości posiada jeszcze grubość. 

 

I najważniejsze, żadne z powyższych rozważań nie neguje istnienia Pana Boga. :)

 

 

Edytowane przez Wędrowiec.1984 (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...