Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

                     - dla Belli i dla A. 

 

   Tymczasem Milwa i jej baron, wszedłszy na piętro pałacu, oglądali komnatę za komnatą i - dziś nazwalibyśmy je właśnie tak - apartament za apartamentem. Kolejne jednak, chociaż przestronne, widne i gustownie urządzone (przy czym każdy inaczej) - co w końcu nie może dziwić przy takim Stwórcy jak Jezus i zarazem, jak już wspomniano, Pierwszym Architekcie - nie zatrzymywały ich uwagi na więcej niż kilka długich, to prawda - ale jednak chwil. Podobały się, owszem i ba - znajdowały uznanie, co przecież było nie tylko spodziewane, lecz wręcz oczywiste i zrozumiałe. Mimo to w każdym znajdowali jakieś "ale". Widzieli coś, co nie odpowiadało. Dostrzegali coś, co nie pasowało. Zwracali uwagę na coś, czego w tym konkretnym wycinku przestrzeni nie chcieli. To okna zdawały im się za wysokie. To nie taki, jak chcieliby, kolor ścian i nie dobrane zasłony. To znów brak futer na podłodze po obu stronach łoża. Wreszcie za mała komnata, chociaż dla komfortu połączona korytarzykiem z drugą, równie jasną, tej samej wielkości. A może po prostu nasi bohaterowie w gruncie rzeczy nie wiedzieli, czego szukają? Może ich spodziewania były zbyt mało konkretne? Zbyt mało precyzyjne? A może - właśnie - zbyt wygórowane? Może, oglądając pomieszczenie za pomieszczeniem, z których żadnemu w żadnym szczególe można było cokolwiek zarzucić - zaczęli, mimo iż aświadomi tego, odczuwać przesyt? 

   - Mój ty szlachetnie urodzony - zaczęła Milwa w kolejnej izbie. Przestronnej, z kamienną, jasną podłogą i pobielonym sufitem. Z dużym, trójczęściowym oknem, z których środkowa, całkowicie przejrzysta i podzielona ramą na górny i dolny prostokąt oraz trzy środkowe kwadraty zamocowana była na stałe. Boczne natomiast, uchylne do wewnątrz, były - jako stanowiące pola z przewagą zabarwionych na błękit, czerwień, żółć i zieleń ćwierćowali - trochę mniej przejrzyste. Za to, filtrując słoneczny blask, rzucały wesołokolorowe plamy na powierzchnię podłogi.

   - To którą - zadała kolejny raz to samo pytanie, w taki sam sposób rozglądając się po wnętrzu - komnatę wybierzemy? Obejrzeliśmy ich już tyle, czuję się zmęczona oglądaniem i wybieraniem...

   Baron uznał, że najwyższy czas przejść do rzeczy. Dla podkreślenia powagi materii i chwili usiadł przy stole, opierając przedramiona i splecione dłonie na blacie. Naprzeciwko usiadłej na łożu kochanki tak, aby móc na nią spoglądać. 

   - Kochanie, chciałaś porozmawiać o ślubie... - zaczął powoli. Z nadzieją, że skoro Milwa sama zaproponowała rozmowę o nim, to może... Chciał się z nią ożenić. Chciał żony właśnie takiej, jak Milwa. Szczerej, kochającej przestrzeń i łowy. Naturalnej i swobodnej, także seksualnie. Nie dziedziczki włości, sąsiadującej z jego własnymi włościami. Młodszej od Milwy, bardzo ładnej i zgrabnej, to prawda. Wykształconej i obytej, także w polowaniach, a nawet - przez bardzo przewidującego ojca, hrabiego skoligaconego z domem książęcym w Beauclair* - w rycerskim rzemiośle. Ale, chociaż marzyła mu się przez pewien, dość długi zresztą czas - nie miała tego czegoś. I chociaż nie potrafił dokładnie określić, czym owo coś właściwie było, Milwa widziała mu się lepszą kandydatką. Czuł to. Tak myślał. Pomimo wahań.

   - Byle naprawdę mnie chciała... - pomyślał po raz następny. - Mnie dla samego mnie, a nie dla majątku i tytułu. 

   Uśmiechnęła się promiennie jak słońce, które tak lubił. I przejrzyście jak wiatr, który tak kochał. Wstała i wciąż z tym uśmiechem podeszła do okna. Obróciła się powoli, a jej uśmiech zmienił się w poważny.

   - Wyjdę za ciebie i dam ci potomka - powiedziała. - Ale chcę ślub. Dasz mi słowo? 

   - Dam - zerwawszy się z miejsca baron podszedł do Milwy uroczystym krokiem i przyklęknął na prawe kolano, zgodnie z obyczajem ujmując jej prawą dłoń. - To moje słowo - ucałował ją dwornie.

   - Będę ci towarzyszką póki zdrowia i życia - wzruszona Milwa z trudem wypowiedziała wyrazy małżeńskiej obietnicy, których nauczył ją ojciec. - Dnia i nocy, podwórza i domu.  Stołu i łoża, biedy i bogactwa. Tylko... - uczyniła zwyczajową przerwę.

   - Tak? - baron pytaniem dopełnił obyczaju.

   - Tylko mnie kochaj.**

 

   * W której powieści jej Autor umieścił Beauclair, nie wymaga przypomnienia.

   ** Jaki film kończy przytoczone zdanie, też wręcz nie powinienem przypominać moim Czytelnikom. 

Cdn.

 

   Voorhout, 4. Lutego 2024

  • 1 miesiąc temu...
Opublikowano

@Leszczym

   To asamowicie miły komentarz

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

, Ogromnie Ci dziękuje .

   Liczę na to, że "(...) nikt jeszcze dotąd czegoś takiego nie napisał (...)" . 

   A jak to zrobiłem? Mam pewien sposób . 

   Ponowne Wielkie Dzięki. Pozdrawiam Cię serdecznie .  

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • To nie te czasy, To nie te czasy, aby rzeźbić skały To nie te czasy,  To nie te czasy. by plądrować teatry To nie te czasy To nie te czasy, aby jeździć w tatry To nie te czasy, to nie te czasy, to nie te...   Po mieście toczą się jak głazy, grubasy mięśnie ciężkiej masy, ciężko nie zauważyć Popękane koszule i niedopięte pasy Coraz większa zużywalność do szycia maszyn Ruszyła maszyna po szynach, następna stacja Koszalin   Nie wyznaje żadnej wiary, i nie mam żadnej żony, której mógłbym być wierny Tryb życia bierny, ale kto z was mógłby się przyznać, że jest tak szpetny Nie jestem święty i nie jestem świetny Chociaż błyszczę się jak pył gwiezdny Jak bat-sygnał, jak freshening gdy włosy zielony jak green-screen  
    • @viola arvensis   chętnie:)   tylko że ja cały czas powtarzam klasę 6e.   nie chcą mnie przepuścić.   mówią, że to ja złamałem matematykowi rękę.   a ja tylko go.......     ale Pani słowa dodają mi otuchy.   może pójdę na studia ekstremistycznie!!!!!   może mnie nie złapią:)   dziękuję piękna dziewczyno, że we mnie wierzysz:)   tylko Ty jedna.   ale najwartościowsza:)    
    • @jjzielezinski Dziekuję, dziekuję !  Jest moc w Twoich słowach.  Serdeczności ślę

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Migrena    widać i aktorzy z najwyższej półki przyzwyczajają się do etykietek:)   w każdej prawdzie jest pół prawdy czyli połowa tego, który wypowiada i połowa tego, który percypuje:) @Migrena a Himilsbach najfajniejszy przez szybę telewizora:) coś czuję, że gdybym miała okazję go poznać, to dałby mi wypić i wypalić:)
    • @jjzielezinski Pieknie dziekuję, cieszą mnie Twoje slowa i jak zawsze jest mi bardzo miło

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Serdecznie pozdrawiam!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...