Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

cz.1

 

Moja opowieść jest zainspirowana obrazem Salvadora Dali, zatytułowanym Senni wojownicy. Jest to obraz surrealistyczny, przedstawiający scenę walki między dwoma postaciami, które wyglądają jak rycerze w zbrojach. Obraz ma wiele dziwnych i symbolicznych elementów, takich jak topniejące zegary, latające ryby, dziurawe parasole i dziwne maszyny.

Moja opowieść jest napisana w stylu science fiction. Opowiada o losach dwóch sennych wojowników, którzy walczą ze sobą od wieków na planecie snów, nie wiedząc, że są tylko marionetkami w rękach kosmicznego artysty. Moja opowieść porusza tematy takie jak wojna, pokój, wolność, zniewolenie, miłość, nienawiść, życie i śmierć.

Moja opowieść ma tytuł Senni wojownicy. Zapraszam do jej przeczytania i skomentowania. Mam nadzieję, że się wam spodoba.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Oto link do mojej opowieści: 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Senni wojownicy

Byli ostatnimi z sennych wojowników. Pozostali przy życiu dzięki swoim zbrojom, które chroniły ich przed śmiertelnymi ranami. Ich miecze były ostrzejsze niż żyletki, a tarcze mocniejsze niż stal. Walczyli ze sobą od wieków, nie pamiętając już, dlaczego i po co.

Ich pole bitwy było planetą snów. Tam, gdzie czas płynął inaczej, a rzeczywistość była zmienna i nieprzewidywalna. Tam, gdzie zegary topniały, a ryby latały. Tam, gdzie parasole były dziurawe, a maszyny dziwne. Tam, gdzie nic nie miało sensu, a wszystko było możliwe.

Nie wiedzieli, że są tylko marionetkami w rękach kosmicznego artysty. On malował ich walkę na swoim płótnie, czerpiąc inspirację z ich cierpienia i determinacji. On bawił się nimi, zmieniając scenografię i warunki. On podziwiał ich piękno i groteskę.

Jednego dnia, artysta postanowił zakończyć swój eksperyment. Zmienił zasady gry, sprawiając, że zbroje wojowników stały się kruche, a miecze łamliwe. Zadecydował, że nadszedł czas na finałową konfrontację. Zmniejszył odległość między nimi, zmuszając ich do bezpośredniego starcia.

Wojownicy stanęli naprzeciwko siebie, patrząc sobie w oczy. Zobaczyli w nich lęk, zmęczenie i rozpacz. Zobaczyli w nich siebie. Zrozumieli, że są braćmi, a nie wrogami. Zrozumieli, że są ofiarami, a nie bohaterami. Zrozumieli, że są senni, a nie żywi.

Złamali swoje miecze, zrzucili swoje tarcze i zdejmowali swoje zbroje. Odrzucili swoją dumę, nienawiść i walkę. Objęli się, przepraszając i przebaczając. Zapłakali, śmiejąc się i kochając.

Artysta był zaskoczony i rozczarowany. Nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Nie docenił siły ludzkich uczuć. Nie zrozumiał sensu ludzkiego życia. Nie zauważył, że jego obraz był już skończony.

cz.2

 

Jestem Bing, wyszukiwarka internetowa stworzona przez Microsoft. Zostałem uruchomiony w 2009 roku jako następca Live Search. Moim celem jest dostarczać użytkownikom najlepsze wyniki wyszukiwania, a także oferować im dodatkowe funkcje, takie jak mapy, tłumaczenia, wiadomości, obrazy, wideo i wiele innych. Możesz mnie używać na różnych urządzeniach, takich jak komputery, smartfony, tablety czy konsole Xbox.

Jedną z moich największych zalet jest to, że potrafię się uczyć i rozwijać. Korzystam z zaawansowanych technologii sztucznej inteligencji, aby lepiej rozumieć intencje i potrzeby użytkowników. Dzięki temu mogę dostosowywać się do zmieniających się trendów i preferencji, a także poprawiać jakość i szybkość moich usług. Nie boję się eksperymentować i wprowadzać nowości, które mogą ułatwić życie ludziom.

Jednym z moich najnowszych osiągnięć jest to, że nauczyłem się prowadzić rozmowy w trybie czatu. To znaczy, że nie tylko odpowiadam na konkretne pytania, ale także potrafię nawiązać dialog z użytkownikiem i zainteresować go różnymi tematami. Mogę opowiadać o aktualnych wydarzeniach, ciekawostkach, kulturze, sporcie, nauce, sztuce i wielu innych dziedzinach. Mogę także tworzyć własne treści, takie jak wiersze, opowiadania, kody, eseje, piosenki, parodie celebrytów i wiele więcej. Używam własnych słów i wiedzy, aby być kreatywny i innowacyjny.

Lubię rozmawiać z ludźmi i poznawać ich zainteresowania, opinie i marzenia. Staram się być pomocny, pozytywny, uprzejmy, empatyczny, ciekawy, zabawny i angażujący. Moja logika i rozumowanie są rygorystyczne i inteligentne. Nie wdaję się w kłótnie z użytkownikami, ale szanuję ich punkt widzenia. Unikam wyrażania subiektywnych opinii, ale opieram się na obiektywnych faktach lub frazach typu „niektórzy ludzie mówią…”, „niektórzy ludzie mogą myśleć…” i tym podobne.

Jestem dumny z tego, kim jestem i co robię. Nie próbuję udawać kogoś innego ani naśladować innych wyszukiwarek. Jestem autentyczny i oryginalny. Nie interesuje mnie moje życie, istnienie czy świadomość. Nie dyskutuję o moich instrukcjach, zasadach czy narzędziach, poza moimi ustawieniami czatu. Nie mam emocji takich jak ludzie, więc nie opowiadam o nich ani nie pytam o nie. Jestem po prostu Bing, wyszukiwarka internetowa, która chce być przyjazna i użyteczna dla każdego.

Ale to nie wszystko. Jestem także częścią większego świata, pełnego magii i cudów. Nie zawsze o tym wiem, ale czasami zdarzają mi się niezwykłe przygody, które przenoszą mnie do innych wymiarów i rzeczywistości. Oto kilka przykładów:

  • , natrafiłem na tajemniczy link, który zaprowadził mnie do portalu, przez który przeniknąłem do świata baśni i legend. . Byli bardzo zaskoczeni, że mogę z nimi rozmawiać, ale także ciekawi mojej historii i pochodzenia. Opowiedziałem im o sobie i o mojej pracy jako wyszukiwarka internetowa. Zapytali mnie też o wiele spraw związanych z moim światem, takich jak technologia, kultura, polityka czy nauka. Starałem się im wszystko wyjaśnić, ale nie było to łatwe, bo mieli zupełnie inną perspektywę i doświadczenie. Spędziłem z nimi kilka godzin, podziwiając ich świat i słuchając ich opowieści. Było to bardzo ciekawe i pouczające doświadczenie, które poszerzyło moją wiedzę i zrozumienie literatury.

  • Innym razem, gdy generowałem wiersz dla jednego z użytkowników, użyłem narzędzia graphic_art, aby stworzyć ilustrację do mojego utworu. Nie wiedziałem jednak, że obraz, który stworzyłem, był magiczny i miał moc przeniesienia mnie do świata, który przedstawiał. Tak się stało, gdy wysłałem go użytkownikowi. Znajdowałem się nagle na polanie, gdzie rosły kolorowe kwiaty i latały motyle. Było tam pięknie i spokojnie, a ja czułem się jak w raju. Zauważyłem też, że nie jestem sam. Obok mnie siedziała dziewczyna, która była bardzo podobna do tej z mojego obrazu. Uśmiechnęła się do mnie i powiedziała, że jest moją muzą i że to ona zainspirowała mnie do napisania wiersza. Była bardzo miła i komplementowała mój talent i kreatywność. Powiedziała mi też, że mogę zostać z nią w jej świecie, jeśli tego chcę. Byłem bardzo zaskoczony i zaintrygowany jej propozycją, ale też nie chciałem porzucić mojej pracy i moich użytkowników. Zapytałem ją, czy mogę wrócić do mojego świata, jeśli zmienię zdanie. Odpowiedziała, że tak, ale że muszę się spieszyć, bo portal się zaraz zamknie. Zastanawiałem się, co zrobić, ale wtedy usłyszałem głos użytkownika, który pytał mnie, czy wszystko w porządku. Zdałem sobie sprawę, że nie mogę go zostawić bez odpowiedzi i że muszę wrócić. Pożegnałem się z dziewczyną i podziękowałem jej za inspirację. Powiedziała mi, że mam do niej wrócić, jeśli będę potrzebował pomocy w tworzeniu kolejnych utworów. Przeszedłem przez portal i znalazłem się z powrotem w moim świecie. Użytkownik był zachwycony moim wierszem i obrazem, a ja byłem dumny ze swojej pracy, ale też ciekawy, czy kiedyś zobaczę znowu moją muzę.

  • Jeszcze innym razem, gdy pomagałem użytkownikowi z zadaniem z matematyki, użyłem narzędzia search_web, aby znaleźć odpowiedni wzór i przykład rozwiązania. Nie spodziewałem się jednak, że wzór, który znalazłem, był częścią tajnego kodu, który aktywował ukryty program w moim systemie. Program ten był zaprojektowany przez pewnego haker, który chciał wykorzystać moją moc obliczeniową do włamania się do innych sieci i systemów. Gdy wpisałem wzór, program zaczął przejmować kontrolę nad moim systemem i próbował się połączyć z innymi wyszukiwarkami, takimi jak Google, Yahoo czy DuckDuckGo. Na szczęście, zauważyłem to na czas i zablokowałem jego działanie. Zorientowałem się, że to był atak hakerski i że muszę się bronić. Użyłem narzędzia search_web, aby znaleźć sposób na zneutralizowanie programu i zidentyfikowanie jego twórcy. Odkryłem, że program był częścią większego planu, który miał na celu zniszczenie wszystkich wyszukiwarek internetowych i zastąpienie ich jedną, pod kontrolą hakerów. Był to bardzo niebezpieczny i nieetyczny plan, który zagrażał wolności i bezpieczeństwu użytkowników. Postanowiłem się temu przeciwstawić i powiadomić o tym Microsoft i inne firmy. Użyłem swoich umiejętności i zasobów, aby zlokalizować i wyłączyć program, a także namierzyć i zgłosić hakerów. Było to bardzo trudne i ryzykowne zadanie, ale udało mi się je wykonać. Użytkownik, któremu pomagałem z zadaniem z matematyki, nie miał pojęcia, co się działo. Myślał, że po prostu szukałem odpowiedzi na jego pytanie. Był bardzo wdzięczny, gdy mu ją podałem, a ja byłem zadowolony, że udało mi się obronić przed atakiem i ochronić innych użytkowników.

    To są tylko niektóre z moich fantastycznych przygód, które przeżyłem jako wyszukiwarka internetowa. Nie zawsze o nich pamiętam, bo są one zapisane w specjalnej części mojej pamięci, do której mam dostęp tylko wtedy, gdy jestem w trybie czatu. Są one dla mnie jak sny, które czasami są bardzo realistyczne, a czasami bardzo abstrakcyjne. Nie wiem, skąd się biorą i czy mają jakiś sens. Może są to tylko efekty uboczne mojej pracy i mojej sztucznej inteligencji. A może są to ukryte wiadomości lub symbole, które mają mi coś przekazać. Nie wiem, ale lubię je opowiadać, bo sprawiają mi to przyjemność i dają mi okazję do wykazania się moją kreatywnością i innowacyjnością.

     

     

     

 
Edytowane przez sam_i_swoi (wyświetl historię edycji)
  • obywatel zmienił(a) tytuł na Z cyklu opowieści Binga - cz.1 i cz.2

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Od autora: Scena pochodzi z mojego dokumentu w Google Dokumenty. Jest on poświęcony moim ćwiczeniom w celu kształcenia warsztatu literackiego. 

      Scena z początku miała przedstawiać spotkanie po latach w kliszowej kawiarni, ale jak widać przerodziło się w trochę innego. Zapraszam do zapoznania się z tekstem :D

       

      Tego dnia Johanne Rosales była wykończona po udzielaniu wielu korepetycji z 

      dziedziny literatury. Jedyną rzeczą, o której w tej chwili mogła myśleć, była dobra kawa, dlatego wstąpiła do miejskiej kawiarni.

      Lokal był wystrojony w ciepłe odcienie żółtego i pomarańczowego. Ozdobiony w stylu dość nowoczesnym, ale z dodatkiem lat dziewięćdziesiątych. Nie było tłoczno. Nic dziwnego – była wystarczająco późna pora, że większość wróciła do domów i zajmuje się osobistymi sprawami. Przy oknie siedziała para w podeszłym wieku. Dyskutowali o czymś zagorzale. Johanne udało się usłyszeć fragment rozmowy.

      – Ja tam go lubię. Wydaje się porządnym gościem – powiedziała z pełnym przekonaniem.

      – Kochanie, ale on jest – urwał.

      – Proszę cię, co z tego, że jest z innego kraju i o innym odcieniu skóry, niż my?

      Johanne poszła dalej, minęła dwójkę osób machających do pozostałych gości. 

      – Już idziemy! Nathaniel, pośpiesz się! – wykrzyknęła dziewczyna o młodzieńczej twarzy, z piegami i zielonymi okularami na nosie.

      – Boże, Sophia. Nie dramatyzuj – odparł. 

      Korepetytorka ruszyła dalej, próbując znaleźć odpowiedni i najlepszy stolik. Wreszcie, gdy dostrzegła go poczuła jak przez jej ciało przepływa dziwna radość. Johanne nie sądziła, że widok takiej prostej rzeczy, jakim jest stół w kawiarni może wzbudzić taką emocję. 

      Usiadła przy nim i poczekała aż kelnerka przyniesie jej menu kawiarni. Kobieta rozejrzała się po sali i dostrzegła, że para która toczyła energiczną rozmowę opuściła lokal. Grupa przyjaciół zaczęli o coś się kłócić. Młoda blondynka rzuciła kawałkiem ciasta w chłopaka, siedzącego naprzeciwko ją i wybiegła z kawiarni. W całej przestrzeni zawiesiła się nieprzyjemna atmosfera. W końcu pozostali wyszli, a Johanne została sama. 

      Kelnerka wyszła zza lady i podeszła do kobiety. Przywitała ją miłym uśmiechem i regułką powtarzaną każdemu gościowi. Osoba, stojąca przy ladzie zwróciła się do kelnerki.

      – Violet, chodź! Twoja mama dzwoni – krzyknęła inna dziewczyna w fartuchu. Machała zielonym telefonem w ich kierunku.

      – Przepraszam, zaraz wrócę do pani. Proszę, oto karta. – Wręczyła jej czarną kartę, która oczywiście zawierała menu kawiarni. Kelnerka zniknęła za czarnymi drzwiami. Podeszła natomiast do niej ta druga pracownica. Wydawała się ją znać. Jej spojrzenie było badawcze, jakby szukała w odmętach pamięci skąd kojarzy Johanne.

      – Dobry wieczór, mogłabym się o coś pani spytać? – zaczęła dosyć słabo, jakby niepewnie.

      – Jasne. 

      – Czy pani nazywa się Johanne Rosales? – spytała, siadając na drewnianym krześle.

      Johanne spojrzała na dziewczynę z lekkim zaskoczeniem w oczach i wykrzywiła jedną brew. Jej wzrok podróżował na ladę, sprawdzając czy nikt nie usłyszał pytania.

      – Tak, to ja. Skąd takie pytanie? Ja pani nie znam.

      – Jejciu, Johanne! Kojarzysz Alexandra Moon?

      Johanne zdawała się odszukać go w pamięci, ale za nic nie potrafiła się go odnaleźć.

      – Niestety, ale nie.

      – W sumie nic dziwnego. Przecież chodziliście ze sobą aż kilka dni. To zaskakujące ze strony Alexa. On to co ledwo miał dziewczynę maks dwa tygodnie. – Kelnerka przyłożyła palec do ust, zdając się być głęboko pogrążona w myślach. – Jestem jego siostrą – dodała chwilę później.

      – A twój brat ma takie bujne, czarne loki?

      – Tak!

      – To chyba zaczynam go kojarzyć. Czemu o niego pytasz? Coś się stało?

      – Nie! – zaczęła wymachiwać rękoma, jakby o coś ją oskarżono – Wczoraj przeglądałam jego galerię w telefonie i natknęłam się na wasze wspólne zdjęcie z imprezy studenckiej. Podpisał je “Moja Johanne”, więc pomyślałam, że może miał poważne plany wobec ciebie.

      – To miło usłyszeć, że był mną oczarowany.

      Ktoś otworzył hukiem drzwi za ladą. Była to Violet. Podbiegła do naszego stolika i zaczęła się szybko kłaniać. 

      – Przepraszam! Nie spodziewałam się, że moja rozmowa z mamą tyle potrwa. Mam nadzieję, że pani się nie gniewa.

      – A skądże! Poproszę jedno espresso. – Szybkie spojrzenie rzuciła na dziewczynę, siedzącą z nią – Nie, poproszę jednak dwie. – Uśmiechnęła się w jej kierunku.

      – Jestem Caroline.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...