Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Nic nie ma już we mnie prócz tego co krzyczy 
Na tyle głośno żeby odnaleźć ujście 
Tak cicho że nikt mnie nie usłyszy

W odbiciu ciszy tworzę iluzje 

 

Unoszę się bezwładnie abym nie spadł 

Niech już nie pomną oczy spękane lustra
O wschodzie obca mi będzie ta ziemia
Wiedząc że na niej cię już nie odszukam

Edytowane przez Moondog (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@Wiesław J.K. Też oglądałem incepcje :) ale oczywiście to tylko moja interpretacja tego filmu. Może(a raczej napewno) jeszcze nie wszystko w nim dostrzegłem 

Pozdrawiam 

@Tectosmith ostatnio miałem myśl odnośnie chwil które noszą znamiona tych katartycznych i porównałem je do rzucenia kamienia np. w gliniane naczynie i utworzona w ten sposób pajęczyna obrazuje ścieżki którymi można po dążyć w zależności od naszego charakteru

Pozdrawiam również @Leszczym pamiętam jak pod wcześniejszą publikacją tego utworu polecałeś mi jeszcze American Beauty który ostatnio też nadrabiałem i jest w mojej interpretacji filmem w którym wszyscy bohateriwie z jakiegoś powodu są sfrustrowani

Dzięki za przychylne słowa 

@Rafael Marius bardzo Ci dziękuję

myślę że można się doszukać jeszcze czegoś i nie jest to wcale zawoalowanie przedstawione 

Pozdrawiam 

Edytowane przez Moondog (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Moondog Tak, to również film o frustracji. Dla mnie mega super. Ale wiesz co mi się podoba nie musi podobać się wszystkim :)) I czy przypadkiem właśnie nie w każdym z nas nie ma całych obszarów frustracji i niespełnień ? Nie ukrywam, że mi akurat też takie emocje często towarzyszą tylko czasem się pilnuję żeby nie wzięły góry ;)) Ale to nieustanny proces...

Opublikowano

@Leszczym to prawda w każdym są takie obszary a film mi się podobał nie że względu polecenia przez Ciebie a ze względu na ciekawą główną historię i wątki poboczne które się w sprytny i przemyślany sposób uzupełniają i tworzą spójną przenyślabą całość 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Zbigniew Polit jak to w rodzinie:)
    • Panienka sama wybrała mnie na swą towarzyszkę.    – Będziesz mi przynosić świeże owoce i się ze mną bawić – powiedziała. – A teraz szukaj mnie, szukaj! – I trzasnąwszy dzwiami, wybiegła z biblioteki.    Nie sposób było ją odnaleźć; raz, na wpół zamroczona snem, zdradziła, iż ilekroć zbliżam się do jej kryjówki, czmycha w zgoła inne miejsce.    Odtąd nie próbowałam jej szukać. Gdy spowita ciemnością czekała, aż usłyszy moje kroki, ja zajmowałam się porządkowaniem jej pokoju: królewstwa pantofelków, koników na biegunach i tapet z tłoczonym kwieciem.    Codziennie wynosiłam stamtąd naręcza spleśniałych owoców.    Pewnej nocy, ucałowawszy panienkę do snu, usiadłam przy stoliku, gdzie na srebrnej paterze ułożyłam świeże owoce. Doczekałam świtu; wówczas — z ręką pod głową — zasnęłam.    Obudziło mnie brzęczenie muchy.    Na wiosnę panienka przestała się przede mną chować. Teraz całe dnie spędzała leżąc na podłodze w którymś z pustych pokoi na drugim piętrze. Gdy okna zachodziły ciemnością, zrywała się i – po drodze pukając do każdych drzwi – biegła przez korytarze, ażeby dopaść do mnie. Wyjmowała mi z rąk, cokolwiek w nich trzymałam i prowadziła drogami, których nigdy nie udało mi się spamiętać.    Docieraliśmy do podziemnej przestrzeni bez drzwi i okien, doskonale jednak widnej. Nabawiałam się mdłości, próbując dojrzeć sklepienie.    Panienka zostawiała mnie na dole; sama stawała na uczepionym skały krugżanku.    Wchodzenie po schodach nie było z początku niczym szczególnym; ot, porządne, kręte schody. Czasem dostrzegałam w tej komnacie ludzi takich jak ja. Machałam im z uśmiechem. Jeśli nasze spojrzenia się spotkały, z twarzy odpływała mi krew, a twarz tego człowieka tak potwornie się wykrzywiała…    Po przekroczeniu drugiego półpiętra, język zaczynał puchnąć.    Panienka wychylała się z krugżanka.    – Isola! – wołała, chwytając jakiś ster powietrzny. – I-so-la!… – odpowiadało echo.                      
    • @Poet Ka Ale jak znam życie, to ich z powrotem zakopali. Wie Pani, cała impreza, rodzina z całego kraju, a tu kicha? Drugi raz powtarzać, to za drogo ... 
    • @Marek.zak1   Ach jak słodko nierozsądnym być …miłość wszystko wybaczy

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        pozdrawiam ! 
    • @Jacek_Suchowicz @Zbigniew Polit - historie z happy endem, bo "odżyli".
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...