Na przystanku ktoś zostawił reklamówkę. Wiatr zagląda do niej jak redaktor szukający zbędnego słowa.
Autobus spóźnia się o siedem minut, ale tylko tablica elektroniczna uważa to za fakt godny odnotowania. Reszta czeka w czasie przybliżonym.
Kobieta rozmawia przez telefon. Słyszę tylko połowę historii, a jednak wystarcza jej do zbudowania świata: deszcz, klucze, lekarz, nie wracaj jeszcze.
Nad kioskiem krążą gołębie, jakby sprawdzały, czy nazwy ulic nadal pasują do miejsc.
Miasto nie zasypia. Miasto aktualizuje dane. Przesuwa przecinek w naszych planach, usuwa literówki z pamięci, dopisuje ciąg dalszy tam, gdzie postawiliśmy kropkę.
Wieczorem wracam tą samą drogą, ale droga nie jest już ta sama. W witrynie sklepu zgasło światło, na murze przybyło jedno słowo, a ja, nie wiedząc kiedy, stałem się kimś o kilka kroków późniejszym.
Tak działa noc: nie zabiera rzeczy, tylko zmienia ich brzmienie.
Rano odnajdujemy siebie jak zdanie zapisane w pośpiechu — rozumiemy sens, choć nie pamiętamy już dokładnie, kto był jego autorem.
Witam - nie ma czego się bać - to tylko wiersz - dzięki za czytanie -
Pzdr.
Witaj - no to nie jestem sam - miło że byłaś - dziękuję -
Pzdr.serdecznie.
@Leszek Piotr Laskowski - @wiedźma - dzięki -