Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Przy okazji Twojego wiersza, rozpętała się dyskusja, która nie ominie żadnego forum i właściwie żadnej społeczności w internecie - kółka wzajemnej adoracji, ktoś się z kimś lubi, ktoś się nie lubi... Każdy z nas przychodzi tu z własnym postrzeganiem poezji i każdy szuka takiej, która mu odpowiada. Mimo swoich upodobań, czytam inne formy - mniej zgodne z moim "czuciem". Każdy twórca jednak jest moim zdaniem zobligowany do tego, by znać swoje środowisko, by nie zamykać się w jednym gatunku, by operować wiedzą na dany temat. To tak jakby nie czytać Mickiewicza, bo nie lubię rymów. Albo Poświatowskiej, bo za smutno. Nie wszystko musi mi się podobać - poezja jest trudna do "recenzji", ale są pewne wykładniki, które jej się należą. Pisanie świadome, bezbłędne, szerokopatrzące - to rzeczy cenne, pożądane. Ale jak do tego dojść? Ucząc się na błędach swoich lub błędach innych. Obserwując jak inni - bardziej biegli w temacie, są w stanie "poprawić" nasz warsztat. Nikt z nas nie pisze samych wspaniałych wierszy - bo tak się nie da. Są wiersze wybitne, są wiersze dobre, są takie, które nazywam "ćwiczeniowe" - bo żeby dobrze pisać, to trzeba dużo pisać. Są oczywiście osoby - geniusze, ale i im pewnie zdarzały się pogięte kartki w koszu;) Do czego zmierzam? Osobiście cenię krytykę - taką konkretną, bo ogólniki typu: "nie podoba mi się" każe mi zawsze zapytać: "Ale co? Temat, wykonanie, typ rymów, użyte słowa?" To właśnie pomaga pisać lepiej, a przecież każdy chce się rozwijać. 

Napisałam w swoim życiu dziesiątki wierszy - w każdym możliwym stylu, bo człowiek szuka siebie w pisaniu. Zdecydowana większość jest w szufladzie, ale coraz częściej biorę je i poprawiam - bo dzięki krytyce, rozmowom widzę lepiej i rozumiem lepiej pisanie. Możemy się wszyscy kłócić, kto napisał coś "po mojemu" a kto nie, ale chyba nie takie jest założenie tego forum? 

Dyskusja jest po to, by, gdy mam rację - udowodnić ją. Gdy uznaję w trakcie, że nie - móc przyznać się do błędu bez poczucia, że jestem głupia, że znajdę przestrzeń do kontynuowania rozmowy. Takiej szczerej, ale życzliwej. 

Co do wiersza - nie jestem dobra w rymach, więc doceniam osoby, które potrafią. Sam temat jest ciekawy, swego czasu dużo czytałam o tym i uważam, że dobrze go rozumiesz. Wiersz jest lekki. Ja lubię wiersze "wielopoziomowe", które rozkładam i składam - tu mi tego troszkę brakuje. Sama pisałam tak jak Ty - bez dokładnej interpunkcji, bez konsekwencji w tym - ale pytałam o to "mądrzejszych" - tu jest parę drobiazgów do poprawy. Jak zaczynałam pisać, to zaimki "cię, ciebie, ty" też pisałam z dużej litery, ale też mi ktoś pod jednym z wierszy napisał, że to nieprawidłowo i jak nie mam akurat celowości w tym, to powinno być z małej. To szczegóły właściwie o czym piszę, ale pomogą Ci i mam nadzieję, że nie odbierzesz tego źle, bo mam zawsze dobre intencje, a swego czasu mierzyłam się z dość dużą krytyką, wynosząc z niej dużo lekcji.

Pozdrawiam Cię serdecznie

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano

Wniosę do dyskusji małe, ale. Jeśli mówimy o zaimkach z wielkiej litery, dopuszczalne jest wtedy, gdy szczególnie chcemy kogoś uszanować, docenić. Interpunkcja poza podstawowymi zasadami, ma też uwypuklać intonację, może też stanowić swojego rodzaju informację dla czytelnika. Autor (zbyt zmęczony?:-) ) nie tylko w ostateczności, może tłumaczyć się Licentia poetica czyli regułą w której prawie nie ma reguł.
Wiersz jest adresowany, a adresat czy jest znany? :))))
Pozdrawiam. :)

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

@wolnosc_mojej_duszy myślę, że tym komentarzem autorka pokazała swoją wielkość i zrozumienie :) widać, że ma dystans do siebie i świata i podobnie jak ja nie przejmuje się słowami krytyki :) ale pięknie to ujęłaś @wolnosc_mojej_duszy chyba co niektórzy na forum potrzebują takiego przypomnienia bo strasznie emocjonalnie reagują na komentarze

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

mi tam ciągle ktoś coś zarzuca pod moimi wypocinami i jest mi z tym dobrze hehe dziś np. usłyszalam, że piszę w stylu barokowym albo zbyt egzaltowanie etc etc no i super, przecież to żaden dramat gdy nasza twórczość się komuś nie podoba. Poczucie wartości powinno być zbudowane na mocnych podstawach już zanim się tu przyjdzie, a jeśli jest na lichych filarach z papieru to potem człek się spina i wybucha bo ktoś coś tam napisał ludziska, błagam, popuście jeden z drugim ten balon nadętego ego bo to jakaś kocia kuweta się z tego forum robi jak się poczyta co niektórzy tu wyprawiają i jak wojują niczym przedszkolaki z łopatkami i grabkami

Edytowane przez emwoo (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@emwoo uwierz mi, że moja pewność siebie jako poetki (nie wiem czy pierwszy raz nie nazywam się tak bez uczucia jakiegoś zawstydzenia) jest dość średnia na jeża - że się tak profesjonalnie wyrażę. Nie byłoby mnie tu, gdyby nie została wzmocniona i trochę przygotowana na to - tu puszczam wirtualne podziękowania za to

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Myślę, że najważniejsze, to spotkać odpowiednich ludzi w odpowiednich momentach. 

Dystans do siebie - to trudne, wymagające wbrew pozorom wyższego poziomu inteligencji emocjonalnej. No ale z drugiej strony - czy walka o siebie i o swoje nie wymaga skrócenia tego dystansu? I gdzie leży jej granica? 

:)

Opublikowano (edytowane)

@wolnosc_mojej_duszy miałam na myśli pewność siebie jako człowieka, na fundamentalnym poziomie, a nawet głębiej, na duchowym. Gdy w tych eterycznych warstwach jest to mocno ugruntowane to później w każdej wyższej sferze życia wibruje i porywa swym aromatem :) ja jako dusza i osobowość zaklęta w ciele czuję swą moc i dlatego nikomu niczego udowadniać nie muszę :) a poetka to ze mnie żadna  haha obrazić mnie się nie da w zasadzie bo średnio mnie interesują opinie osób o mentalności jaskiniowców więc "śliny nie psuję" na potyczki rodem z kindergarden :) ot i cała prawda :) w całej historii czatów nie znajdziesz mnie tu uwikłanej w konflikty z innymi. Od toksyn uciekam, a energię daję tylko tam gdzie uznam, że warto. 

Edytowane przez emwoo (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@emwoo

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Ja też unikam konfliktów, ale czasem nie da się nie ubrudzić. Staram się dać pole do rozmowy - staram się zrozumieć i nie oceniać, ale każdy ma też swój charakter i potrafię też przyjąć, że ktoś musi się wypowiedzieć agresywniej - nie neguję też potrzeby, jeśli widzę w tym jakiś sens lub cel.

Ściskam i dziękuję :)

Opublikowano (edytowane)

Przeczytałem raz jeszcze i stwierdzam, że jednak nie jest tak źle. Dwa miejsca bym zmienił. W ostatnim wersie te promienie i ten zapach na mrozie. Co Ty na to?

Ten film to chyba „Poprzednie życie”. Szedłem na niego do kina, ale doszedłem na „Czas krwawego księżyca”. 
 

Edytowane przez Franek K (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Jasne - zgadzam się. Natomiast żeby "łamać zasady" trzeba je znać. Sprawne operowanie w poezji nie tylko dotyczy słów - można wiele powiedzieć przez użycie odpowiedniej interpunkcji, również tej pozornie niepoprawnej. Można tak naprawdę wyrazić wszystko przy zastosowaniu świadomego "zapisu" wiersza, nadając mu właściwy sens. Jestem fanką takiej poezji i takiego zapisu. Styl futurystyczny jest mi znany i kochany. Natomiast nie lubię bylejakości w pisaniu, bo ja staram się szanować słowo, także cudze. Kocham o tym rozmawiać, kocham wymieniać poglądy na ten temat. A licentia... Cóż, moim zdaniem jest często nadużywana :)) 

Pozdrawiam serdecznie

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Powiem Ci, że ja sam używam dużych liter w środku wiersz i ma to konkretne zastosowanie: podkreślić konkretne pojęcie. Niektórzy to dostrzegają a inni nie i trudno. Wydaje mi się oczywiste, że jeśli ktoś występuje przeciw konkretnym regułom to w konkretnym celu. Rozumiem, że to może razić, ale czy musi?

Pozdrawiam.

 

@wolnosc_mojej_duszy Bardzo cenię Twoją wypowiedź i w stu procentach się zgadzam.

 

A ja Ci powiem, że się przejęła bo trzeba być skończonym idiotą, żeby się nie przejąć. Ale Ty to masz gdzieś, prawda? Ważne, że odreagowałaś swoją własną rzeczywistość - do tego jednak przejdziemy pod Twoim wierszem a nie koleżanki.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Serio? Za emocjonalnie? A może z deka przesadziłaś? Może coś Ci się tam pomieszało i pleciesz jak podrzędny poecina?

Mnie to nie obchodzi i nikogo innego.

Mów za siebie.

Ważne, że się z tego śmiejesz. A ja się zapytam czy śmiać się będziesz jutro? A dlaczego to się dowiesz. Jutro też jest dzień  i wcale nie będzie lepszy od dzisiejszego.

A ja bym Cię prosił, żebyś nie obmawiała innych (konkretnie mnie) za plecami. Masz PROBLEM? Odnieś się do problemu!!!

Wyszczególniłem wyróżnione przez Ciebie i kolegę problemy i PROSZĘ się do tych problemów odnieść!!! Mam do tego dodać jeszcze coś nie cenzurowalnego czy wyraziłem się wystarczająco jasno Inteligentko?

Zobaczymy.

Tą moc możesz zużyć w toalecie i zdecydowanie nie musisz tego wylewać na innych.

Dlaczego więc wyrażasz się o innych skoro sama jesteś do niczego? CHACHA piszemy przez CH skrótowcu.

Dobrze, zaryzykuję bana.

*********

Nikt Ciebie tutaj nie chce.

 

Ponawiam - Proszę się odnieść do konkretnych zarzutów i nie obarczać innych osób swoim wątpliwym osądem .

Ile Cię nie było na forum? Może to jednak czas, żeby sobie pójść w Ch*****? Prawda?

TO kluczowe. Bez tego nie da się funkcjonować. niestety.

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Otwarcie powiem, że przecinki kiedyś stawiano intonacyjnie, nie ma potrzeby wypisywać staropolszczyzną, wystarczy zrozumieć i domyślić reszty, jednak Tobie się to nie spodobało i napisałeś żebym nie używał jeśli sobie nie umiem poradzić, nie winię, bo nie wiedziałeś tego co teraz wiesz. Dyskusje są potrzebne. Dziś przecinki to rzecz składni. A wykładając różnego rodzaju teorie, czyt. teoretyzując, bo w gruncie rzeczy większość z nas jest amatorami, zachowajmy odrobinę dystansu. Bardziej rzeczowa niech będzie to wymiana, niż emocjonalna.
Ot, takie mam zdanie. Co do racji masz jej wile, pytasz więc odpowiadam, nawet jeśli to była retoryka z tymi urażeniami, to nie muszą razić. Z drugie strony powiedz to słońcu :)))
Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Wiem cały czas to samo i jeśli cokolwiek Ci doradzałem to nie przez złośliwość, ale przez fakt, że rozumiem jak mało kto, że można sobie z tym nie radzić. Nie pamiętam konkretnego wiersza więc nie potrafię się odnieść. Przyznaję, że czasami bywam złośliwy... No bywa tak czasami :-(

 

Jak sobie życzysz. Zawsze można słuchać innych. Ja nie przyklaskuję jak coś jest faktycznie nie tam, ale rozumiem, że coś takiego może Ci się podobać.

 

@sam_i_swoi Podrzuć mi ten wiersz. Jestem mniej pijany obecnie. Może faktycznie coś spierdzieliłem? Jeśli tak jest to na pewno przeproszę. mam wady.

Opublikowano

Wiersz jest jak najbardziej w stylu autorki: w moim odczuciu - lekko i zwiwenie, a jednocześnie (mimo treści) z bólem istnienia. Oczywiście nad warsztatem zawsze można pracować, a serce  .... przyjąć ;) 

 

Pozdrawiam 

 

ps. Dziękuję Wam za dyskusję pod wierszem, bardzo ciekawe przemyślenia.

 

 

 

  

 

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Mam dokładnie tak samo, napisal mi ktos (nie na tym forum) np. „Coś mi nie pasuje”, pytam w takim razie co nie pasuje, odpowiedzi brak do dzisiaj ;)

 

I to jest dla mnie wzorcowy przykład konstruktywnego komentarza

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Migrena fajne te przemyślenia, czytam i odkrywam że życie nie może zniknąć
    • @Maciej Szwengielski Panie Macieju, to nie tak: 1. Pisze mi Pan, że KK mordował milionami po to, by przeżyć i zachować podstawowe nauki Mesjasza. A przecież podstawową ideą Jezusa było niezabijanie. No to jak to tak? ;) Przecież sam Pan sobie przeczy. A poza tym, to nie prawda. Ekspansja KK nie wynikała ani z obrony czegokolwiek, ani z woli przeżycia.  2. Nie ludy "barbarzyńskie" i "pogańskie", bo to są określenia pejoratywne i wręcz niestosowne, tylko ludy żyjące przed chrześcijaństwem, które chrześcijanie wymordowali. Razem z ich świątyniami, kulturą, wierzeniami, tradycjami, pomnikami etc.  To taka formalna uwaga. 3. Nic tu nie mają do rzeczy Kaligula łącznie ze Stalinem, Hitlerem i współczesnym poetą. Pan mnie  nie zagada, nie zarzuci historycznymi nazwiskami, bo nie rozmawiamy  relatywistycznie, tylko bezwzględnie. Jeśli na ścianie wisi czarny obraz, to bez względu na to, jaki kolor ma ściana, ten obraz jest czarny.  4. KK jest organizacją stricte polityczną. Czy tego chce, czy nie chce. Taki ma profil swojej działalności. Oczywiście jest jednocześnie organizacją religijną. Kiedyś na ten temat przegadałem pewnie dobrą godzinę ze śp. red. Turowiczem. I mimo, że hasaliśmy po wielu aspektach dot. KK, we wszystkim zgadzaliśmy się do do joty.  5. Dziś w obronie swojej ciemnej zaszłości KK stosuje retorykę, która sprawdzała się w średniowieczu, a nawet później. Niestety, podobne metody jedynie ten Kościół ośmieszają. 
    • Cierpienie   Dlaczego cierpienie wpisane jest w człowieczą egzystencję? Niektórzy, dawni miłośnicy mądrości mówili, że brak cierpienia (bólu) jest już pełnią szczęścia. Współcześni poeci śpiewają: „Po to by radość móc docenić; po to cierpienie; po to by dostrzec piękno Ziemi; po to cierpienie; po to by siebie w sobie zmienić; po to cierpienie; po to by w jasność wstąpić z cienia; po to cierpienie; po to by pojąć i docenić; po to cierpienie; po to by krzyż mógł świat odmienić; po to cierpienie”.   Pewien myśliciel powiedział: „Zło składa się na różnorodność, a więc i bogactwo świata; ponadto pozwala nam docenić wartość dobra; cierpienie jest niezbędne, żeby zaznać pełnego smaku radości.”. Inny filozof mówił: „Opatrzność Boża ma całościowy obraz naszego dobra i właśnie w imię naszego dobra całościowego dopuszcza na nas cierpienie”. Jeszcze inny filozof rzekł: „Źródłem większości cierpień jest nasze oddalenie się od natury.”. Był też i taki myśliciel, który postawił tezę: „Nawet głęboki ból (…) owiany jest specyficzną słodyczą.”. Dzięki cierpieniu można się czegoś nauczyć. Kto raz się sparzy ten na zimne dmucha. Kto doznał cierpienia w relacjach interpersonalnych, w uczuciach, ten będzie wiedział czego w przyszłości unikać.   Wielki poeta niemiecki pisał w swoim opowiadaniu o cierpieniach młodego człowieka (patrz. „Cierpienia młodego Wertera”) spowodowanych konwenansami i układami towarzyskimi. Nie mógł zrealizować w całej pełni swoich szlachetnych uczuć względem wybranki swego serca, ponieważ był niskiego stanu urodzenia, w przeciwieństwie do obiektu swoich uczuć. Czy i w dzisiejszych czasach takie cierpienie nie ma racji bytu? „Nie wyjdziesz za mąż za tego człowieka, ponieważ on jest pozbawiony jakiegokolwiek majątku...” - mawiają zatroskani rodzice panny na wydaniu. „Ale ja go kocham!” - protestuje córka. „A z czego będziecie żyli?” - pada riposta - „Gdzie będziecie mieszkać?”.   Cierpienie „niewinnych” dzieci często bywa argumentem w dialogu tzw. „ateizmu cierpiącego” z chrześcijanami. Skoro Bóg jest dobry, to dlaczego dopuszcza cierpienie „Bogu ducha winnych” dzieciaków? Argumentacja, że to odziedziczona konsekwencja „grzechu pierworodnego” (a więc szatana) jakoś nie trafia do przekonania. Ale cierpienie nienarodzonych dzieci podczas „zabiegu aborcji”, jak go eufemistycznie nazywają współcześni bojownicy złej sprawy, nie stanowi żadnego problemu.   Inną formą cierpienia było cierpienie ludzi w obozach koncentracyjnych, w czasie drugiej wojny światowej. „Po Auschwitz nie ma już Boga!” - krzyczą oponenci. A tymczasem Bóg cierpiał wraz z więźniami tych obozów zagłady. Ten Bóg miał niejedno imię i nazwisko! Na przykład ojciec Maksymilian Maria Kolbe. Zginął w bunkrze skazany na śmierć głodową. Ponieważ przeżył, dobito go zastrzykiem trucizny. Oddał życie za Franciszka Gajowniczka, głowy wielodzietnej rodziny. Dobrowolnie zgłosił się za niego na apelu obozowym.   W najważniejszej księdze ludzkości zwanej Biblią, jedną z sztandarowych postaci cierpiętniczych jest Hiob. To człowiek „prawy”, pobożny i taki, któremu dobrze się w życiu wiedzie. Miał żonę, dzieci, przyjaciół, liczne stada bydła. Jak mówi natchniony pisarz, Szatan nie mógł znieść Hioba i postanowił go zniszczyć. Zasugerował Bogu, że na pewno nie będzie czcił Stwórcy, jeśli ten pozbawi go rodziny, majątku, a wtedy ten będzie złorzeczył Omnipotentowi. Nie wiadomo dlaczego Bóg dopuścił cierpienie względem Hioba. Zginęła jego rodzina (dzieci), zginęło stado bydła. Hiob jednak przyjął cierpienie z pokorą i nie złorzeczył Absolutowi tak, jak spodziewał się tego Szatan. Wtedy diabeł zwrócił się do Boga i zaproponował dopuszczenie dalszego doświadczenia względem Hioba. Tym razem ciężką chorobą. Tą chorobą był trąd. I tak się stało, Hiob został dotknięty trądem. Żona Hioba była bliska obłędu: „Składałeś ofiary swemu Bogu, wielbiłeś go, a ten dobry Bóg doprowadził ciebie do takiego stanu”. Nawet wtedy biblijny bohater nie złorzeczył Bogu. Przeklinał jedynie dzień swoich narodzin. Jego cierpienie stało się cierpieniem ponad ludzką miarę, a wtedy człowiek ma prawo do takiego przekleństwa. Gdy jego przyjaciele dowiedzieli się o tym co spotkało Hioba, przybyli do miejsca jego odosobnienia i … zapłakali z bezsilności.   Najbardziej gorzką kartą literatury sakralnej przedstawiającą cierpienie, moim zdaniem, jest mord sądowy, jakiego dopuścili się ludzie na Jezusie z Nazaretu, zwanego Mesjaszem. Całe swoje dojrzałe życie głosił ludziom doskonałe nauki etyczne poprzez przypowieści, proste (ale niełatwe) analogie. Głosił miłość, pokój, braterstwo, szczęście możliwe do osiągnięcia jeszcze na tym świecie. Wskazywał na drogę, jaką musi przejść każdy mieszkaniec tej ziemi aby dojść do „niebieskiej ojczyzny”. Dokonywał cudów (rozmnażał chleby, wskrzeszał umarłych, uzdrawiał chromych). Okrzyknięto go nawet królem! I nagle nastąpiła zmiana nastrojów społecznych. Tego spokojnego i niewinnego człowieka pojmano, jak pospolitego przestępcę. Nauczyciela, mistrza, króla... . Jak bardzo musiał cierpieć z powodu utraty dobrego imienia? Został fałszywie oskarżony o niesubordynacje względem rzymskiego cesarza i bluźnierstwo. Uznano go za wichrzyciela społecznego, naruszającego ład społeczny. Zmanipulowane nastroje społeczne doprowadzono do zenitu. Toteż kara za rzekome zbrodnie Chrystusa była niewspółmierna do rzeczywistych czynów. Rzymski namiestnik, prokurator, Poncjusz Piłat nakazał wychłostać „samozwańczego” króla i chciał go puścić wolno, jako nieszkodliwego szaleńca. Chłostano jego wedle rzymskiej tradycji katowskiej specjalnymi biczami zwanymi „flagellum”. Wyrok wykonano tak skrupulatnie, że skazany ledwie uszedł z życiem. I było tak, że cierpienie niewinnego Boga-Człowieka sprawiało tłumowi ogromną przyjemność. Kiedy Poncjusz Piłat, zgodnie z niepisanym prawem, chciał uwolnić jednego ze skazańców, ludzie wybrali Barabasza, znanego wszem i wobec złoczyńcę, dobrego Człowieka posłali na okrutną śmierć krzyżową. Piłat umył ręce z krwi tego niewinnego, jak sam go określił. Rozochocony tłum zawył: „Krew jego na nas i na syny nasze!”. Ubrano skazanego na śmierć krzyżową w odpowiednią do tej tortury szatę. Włożono poprzeczną belkę krzyża na jego ramiona i rozpoczęto kaźń drogą wiodącą przez miasto, aż na wzgórze położone opodal zwane Golgotą. Pośród szyderstw i złorzeczenia szedł ten, który sam był Miłością, który tak ukochał ludzi, iż z rozkoszą podjął się nieść „krzyż”, dając tym samym miłości naukę. Upadał pod ciężarem „krzyża” aż trzykrotnie, zanim dotarł na miejsce męczeńskiej śmierci. Tam przybito jego do krzyża, a krzyż postawiono do pionu, aby konał w męczarniach. Szyderstwom i kpinom nie było końca, gdy umierał: „Jeśli jesteś Synem Bożym zejdź z krzyża, a uwierzymy w ciebie!”. Gdy wreszcie skonał, żołnierz rzymski przebił jego bok, z którego natychmiast wypłynęła krew i woda, wymowny znak śmierci „skazańca”.    
    • @andrewDziękuję Ci, od razu się uśmiechnęłam, a potem to skrobnęłam:   dziekuję za kawkę i deserek założe odświętny sweterk i wyjdę na spacerek   niech wiersze same się pisza ukołysane ciszą
    • @Alicja_Wysocka przeglądaj, ranking, cały czas, popularne
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...