Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Mineliśmy się z happy endem

 

Moje usta milczą 

Pustą, bezdźwięczną ciszą

Ale serce krzyczy w niebogłosy

Gdy nikt nie słyszy 

 

Widzę twoją krzywdę, widzę ją

Tę straconą szansę, która odeszła

I zabrała cząstkę mnie przy okazji

 

Pożegnaliśmy się

Nie machając sobie na drogę

Błądząc wzrokiem z dala od oczu

 

Obrazy zachowane w pamięci

Wymazały się bezpowrotnie 

Zabijając nasze istnienie 

 

Pożegnaliśmy się bez słowa 

Porzucajac siebie nawzajem 

Gdy miasto zasnęło a światła zbladły  

 

Czuje, że wypełniliśmy się smutkiem

I tęsknotą, która nie pozwala nam zapomnieć 

Jesteśmy nieznajomymi ze wspomnieniami

 

Martwymi dla siebie 

Zabiliśmy się nawzajem

By zacząć przestać kochać w końcu 

 

Jesteśmy niewidoczni

Owinięci w cudzą skórę

Ukrywamy się przed sobą 

 

Mamy milion masek 

I milion powodów by się zabić 

Ale nie mamy łatwego życia za to

 

Pożegnalaś mnie

Jakbysmy się nie znali 

Zastygając w moich objęciach bezwładnie 

 

Nie powiedziawszy mi nawet dzień dobry

Edytowane przez Tommy Angelo (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Rzeczywiście, niby to samo, ta sama osoba ale jakże różne spojrzenia...
    • @Berenika97  To  jest wiersz o narastającym zamarzaniu komunikacji, o chwili, gdy coś między ludźmi przestaje płynąć. Ten szron na języku można czytać jako moment, w którym słowo traci ciepło - rozmowa stygnie, więź się kruszy. Ale pod spodem dzieje się coś jeszcze, bardziej niepokojącego. To bardzo precyzyjnie opisany mechanizm psychiczny: człowiek przyzwyczaja się do własnego odrętwienia.  I finał, który nie krzyczy, tylko chłodno domyka. To jest wiersz bardziej o procesie niż o zdarzeniu - i to jego siła. Serdeczności :)  
    • @hollow man   Wiersz jest zapisem demitologizacji ojca. To proces, w którym dorastające dziecko przestaje widzieć w rodzicu nieomylnego boga-sędziego (Ojca), a zaczyna dostrzegać człowieka (Tatę) z jego wadami i lękami. Dopiero to „odczarowanie” pozwala na prawdziwe pojednanie. Bardzo mi się podoba!
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        @KOBIETA :) Drobiażdżki, pozornie słabe naprawdę wiele potrafią:) Dzięki za podobanie :) Również zdrówka        @Berenika97 :) Czasem zastanawiam się, czy jesteś lepszą poetką czy krytyczką:) Obie domeny są u Ciebie doskonałe. Piszę to, bo nie sądzę, żeby Ci sodówa uderzyła do głowy:) Dziękuję       
    • @iwonaroma   Pierwsza strofa buduje poczucie stagnacji przez powtórzenie - "te same", "ten sam", "taka sama" - i robi to celowo monotonnie, jakby sam rytm wyliczenia miał uśpić czujność.  Potem "nagle" - jedno słowo w osobnej linijce, i wszystko się przestawia.  Nowy listek jest odkryciem nieproporcjonalnym do swojej skali ale zmienia perspektywę całości. Wiersz mówi, że wystarczy jeden detal, żeby to samo otoczenie wyglądało inaczej. Ale mówi też coś subtelniejszego- że zmiana działa się cały czas, cicho, bez pytania o zgodę. Pytanie na końcu - "jak on to wszystko przemienił" - można je czytać dosłownie  albo szerzej- co sprawia, że drobna rzecz potrafi przestawić nasze widzenie świata.  Bardzo mi się podoba. :) 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...