Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Trochę zmieniłem

 

 

Zaistniała w książce, gdzie akapity wycinały niebezpieczne przerwy, a kartki szeleściły nieustannym odrzuceniem. Druga natura będąca w niej, nieświadomie kreowała: świat osaczonego zwierzęcia. Nieufne zdania, wspierane jadem przecinkowych węży, byś może z lęku przed nieznanym, dawały boleśnie odczuć dotkliwą niechęć, zazwyczaj obleczoną w pogardę.

 

Owiana wrogą pajęczyną zdań, niczym schwytany owad, z trudem chodziła pośród ostrych wyrazów, raniąc umysł lepką interpunkcją, a szczególnie dużym literami. Być może właśnie dlatego, że to one były początkiem zdań, nie chciały tego stanu zmieniać.

  

Jednak wbrew dołującym okolicznościom, wytrwale szukała miejsca, nawet w najmniejszej części wrogiego tekstu, by tym samym poczuć spełnienie i siły, gdyż nie przestawała wierzyć, w ocalenie książki.

  

Ofiarowała do obgadania wiele istotnych spraw, lecz pomimo usilnych prób, ustawicznie wypychana poza krawędź kartki, traciła z każdą chwilą nadzieję. W końcu nieprzychylna sytuacja, przeważyła szalę goryczy, a jednocześnie tego, co musiało i tak nastąpić.

  

Rozszarpała siebie na więcej literek, niż ich miała w sobie, by powtórnie zaistnieć, tym razem na powierzchni. Okładka była czysta, lecz zupełnie pusta. Jakby na coś czekała. Nagle rozdzielone zostały powtórnie połączone. Została tytułem.

 

 

Edytowane przez Dekaos Dondi (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Dekaos Dondi Podobno jest taka książka - Co mężczyźni wiedzą o kobietach? I wiesz, co jest w tej książce oprócz okładki i tytułu? Same puste kartki. Tyle mężczyźni wiedzą o kobietach

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

A mimo to książka-okładka  bestsellerem była, a może nawet dalej jest. Co by nie mówić, okładka i tytuł działają na wyobraźnię jak nie wiem co... 

Opublikowano

@Ana ↔Dzięki:)↔Ano właśnie. Ciekawy pomysł z taką książką. 

Tym bardziej, że "tytuł" może być początkiem lub zwieńczeniem równocześnie,

lub→imieniem książki. Tożsamością:)↔Pozdrawiam

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

→skradłem:))

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Benjamin Artur "— Nie rezygnuj z tego"- ktoś dobrze poradził. Bóg jest i Maryja Mateńka- i słucha, chociaż wydaje się że nie- bo milczy. Bóg odpowie w inny sposób   Podoba mi się bardzo
    • Widzisz, kiedy modlę się oczami, otwieram je ku Panience. Wtedy przeszywa mnie jasność. Ty tam jesteś, lecz mnie tam nie ma.    Kiedy modlę się oddechem, uchylam niewidzialne okno, by zaczerpnąć Twojego światła. Widok mam wprost na Jana Pawła.    Modlę się rękami. Modlę się ramionami. Modlę się tańcem. Modlę się nogami. A kiedy chcę modlić się słowem, proszę Cię, bardzo Cię proszę…    — Nie rezygnuj z tego — szepnął ktoś. — Bądź taki na wieki.    Czuję się jak oldskulowy manekin, który wpatruje się w nią pustymi gałami. Od tego patrzenia posmutniał już świat cały. A w nim prawdy zamknięte zaczęły nagle kiełkować. Ziemia przestała je ukrywać. Tylko świat nadal pozostawał smutny, że to właśnie od mojego patrzenia wszystko zaczęło rosnąć. Że ludzkość zaczęła rozbrzmiewać. Chciałbym po ludzku zapalić papierosa i pogadać z tobą jak gość.    Panie, proszę Cię, bardzo Cię proszę. Kiedy Ty tu jesteś, mnie tam nie ma.    Kurtyna spojrzeń unosi się do góry, lecz tylko wtedy, gdy się modlę — szczerze się modlę. Modlę się oczami, modlę się słowem, rękoma i całym ciałem. Kiedy padam do Twych stóp. Kiedy pomagam Ci nawet wtedy, gdy tego nie chcesz, widzę ten sam grymas na twarzy całego świata.    Co u Ciebie… chyba to tyle.
    • @bronmus45 ciekawe. jest prawdą, że o godność trzeba dbać
    • Uderzam ci do głowy grzesznym kaprysem, zamkniętym w ciężkim krysztale. Sącz mnie powoli, aż krew zacznie szumieć złotem. Perlę się jak kawior - ziarnem, które przeklęło światło. Porzuć tę nudną delikatność. Zmiażdż mnie leniwie, niech zostanie po mnie słona otchłań. Rozpuszczam się niczym gęsty, nocny balsam - cień plantacji, który więzi twój oddech. Liczy się tylko taka chwila, w której mój mrok stapia się z twoim znużeniem. Pulsuję ciężkim szkarłatem - purpurą gorączki. Kiedy mnie smakujesz, staję się żarem, który trawi, lecz nie zostawia blizn. Chłoń mnie. Sącz mnie. Wdychaj to duszne opium przed upadkiem. Będę twoim spleenem. I tym, co go ukoi.  
    • @Leszek Piotr Laskowski  natura jest najpiękniejszym artystą świata, np. płatki śniegu- tak ich wielość- i każdy inny.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...