Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Ten przeklęty Bóg...

 

Tak, zamilcz: ty nie masz

prawa: słowo po słowie - mówić

nic: jesteś po prostu nic i nic

 

i nie dotykaj mnie: czuję

odrazę i widzę twoją pustą: chciwość -

pragnienie: cudzego - życia,

 

odejdź i zostaw moje zdrowe

sny: nie dla takich jak ty - jestem

stworzony, morderco...

 

Łukasz Jasiński (maj 2020)

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Komentarz

 

          Od Autora - odautorski: wszystkie moje teksty i artystyczne zdjęcia są moją własnością intelektualną jako prawo autorskie objęte ochroną w kodeksie postępowania cywilnego, dokładnie: ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych, otóż to:

 

Rozdział 14

 

Odpowiedzialność karna

 

Artykuł 116

 

1. Kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch.

 

2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w ustawie pierwszej w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech.

 

3. Jeżeli sprawca uczynił sobie z popełnienia przestępstwa (czynu określonego w ustawie pierwszej) stałe źródło dochodu albo działalność przestępczą (określoną w ustawie pierwszej), organizuje lub nią kieruje, podlega karze pozbawienia wolności od sześciu miesięcy do pięciu lat.

 

4. Jeżeli sprawca (czynu określonego w ustawie pierwszej) działa nieumyślnie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

 

Łukasz Jasiński (2023)

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Mój drogi świecie* **

 

          Zapewniam: zostały w moim wypadku złamane artykuły Konstytucji Trzeciej Rzeczypospolitej Polskiej z dnia drugiego kwietnia z tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego siódmego roku, tutaj: oddaję głos ustawie zasadniczej, oczywiście - demokratycznej: rozdziału drugiego artykułu trzydziestego: "Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych." Rozdziału drugiego artykułu trzydziestego pierwszego: "Każdy jest obowiązany szanować wolność i prawa innych. Nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje." Rozdziału drugiego artykułu trzydziestego drugiego: "Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne." Rozdziału drugiego artykułu pięćdziesiątego siódmego punktu pierwszego: "Obywatel ma prawo do ubezpieczenia społecznego w razie niezdolności do pracy ze względu na chorobę lub inwalidztwo oraz po osiągnięciu wieku emerytalnego. Zakres i formy ubezpieczenia społecznego określa ustawa." Rozdziału drugiego artykułu sześćdziesiątego siódmego punktu drugiego: "Obywatel pozostający bez pracy nie z własnej woli i nie mający innych środków utrzymania ma prawo do zabezpieczenia społecznego, którego zakres i formy określa ustawa." Rozdziału drugiego artykułu sześćdziesiątego ósmego: "Władze publiczne są obowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom, kobietom ciężarnym, osobom niepełnosprawnym i osobom w podeszłym wieku." Rozdziału drugiego artykułu sześćdziesiątego dziewiątego: "Osobom niepełnosprawnym władze publiczne udzielają, zgodnie z ustawą, pomocy w zabezpieczeniu egzystencji, przysposobienia do pracy oraz komunikacji społecznej." Rozdziału drugiego artykułu siedemdziesiątego szóstego: "Władze publiczne prowadzą politykę sprzyjającą zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych obywateli, w szczególności przeciwdziałają bezdomności, wspierają rozwój budownictwa socjalnego oraz popierają działania obywateli zmierzające do uzyskania własnego mieszkania." Na zakończenie pragnę dodać: rozdział drugi artykułu siedemdziesiątego siódmego punktu pierwszego mówi: "Każdy ma prawo do wynagrodzenia krzywdy, jaka została mu wyrządzona przez niezgodnie z prawem działania organu władzy publicznej." Natomiast rozdział drugi artykułu siedemdziesiątego siódmego punktu drugiego mówi: "Ustawa nie może nikomu zamykać drogi sądowej dochodzenia naruszonych wolności lub praw." A tym samym: mam prawo być oskarżycielem z wolnej stopy!

 

*rozdział drugi artykułu siedemdziesiątego trzeciego: "Każdemu zapewnia się wolność twórczości artystycznej, badań naukowych oraz ogłaszania ich wyników, wolność nauczania, a także wolność korzystania z dóbr kultury."

 

**rozdział drugi artykułu pięćdziesiątego czwartego punktu pierwszego: "Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji."

 

P.S. Posiadam już należny mi prawnie lokal socjalny, a więc: sprawa jest zamknięta, jednocześnie: jeśli będę atakowany personalnie i będzie naruszana moja wolność - będę zmuszony w samoobronie jej bronić, a używam przede wszystkim rozumu i stosuję prawną, artystyczną i poetycką szermierkę słowną.

 

Łukasz Jasiński (2017)

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
  • 10 miesięcy temu...
Opublikowano (edytowane)

@Wiesław J.K.

 

Kontekst powstania mowy wiązanej: schronisko na Żytniej pod opieką Caritasu - z więzienia wychodzi morderca i od razu zostaje gospodarzem sali, a jednocześnie: jest donosicielem i od początku mnie nie lubił - stosował ubeckie metody - gnębił mnie, nie dawał spać i na nic mi - nie pozwalał, tak więc? 

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@Dagmara Gądek

 

Dlatego otrzymałem dzisiaj papierowy dokument dotyczący komornika sądowego Agnieszki Mróz - Ministerstwo Sprawiedliwości zbada nieprawidłowości i mnie poinformuje - co dalej, chociaż: głosowałem przeciwko wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej i miałem do tego prawo, a instytucje europejskie i tak mają święty obowiązek dbać o moje życie - tak nakazuje Prawo, jeśli chodzi o regulaminy - ich niekoniecznie należy respektować, bo: niektóre są niezgodne z Konstytucją Trzeciej Rzeczypospolitej Polskiej, Kodeksem Karnym, Kodeksem Cywilnym, Kodeksem Postępowania Administracyjnego i Kartą Praw Osób Niepełnosprawnych.

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
  • 8 miesięcy temu...
Opublikowano (edytowane)

"Naród Polski nigdy nie będzie mięsem armatnim i tanią siłą roboczą! Proszę nie utożsamiać Narodu Polskiego z Państwem Polskim - wasalem Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, Świętej Unii Europejskiej i Państwa Watykańskiego - feudalną monarchią absolutną, jasne: mówię bez jakiejkolwiek ironii..."

 

Filozof Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

                                        Katyń*

 

          Od wielu lat Zbrodnia Katyńska jest dla polskich polityków narzędziem uprawiania polityki na tak zwanym odcinku rosyjskim. Już samo to jest procederem obrzydliwym - urągającym pamięci ofiar...

 

         Piszę to jako potomek ofiary, mój dziadek - Jan - zginął w Charkowie - w katowni NKWD, a jego nazwisko jest umieszczone w katedrze polowej i w Muzeum Katyńskim.

 

          Nigdy nie można było wyrazić zgody na to, aby ta zbrodnia, zwłaszcza: po ujawieniu pełnej o niej prawdy - po zbudowaniu cmentarza wojennego w Katyniu, uchwale Dumy i złożeniu hołdu ofiarom przez Władimira Putina - była nadal przedmiotem gry politycznej. To właśnie w Katyniu politykę uprawiał Donald Tusk - biorąc udział w spotkaniu na tym cmentarzu z przywódcą Rosji i była to jednak wtedy polityka w dobrej wierze - oparta na wspólnej pokorze wobec historii - na uznaniu prawdy i wytyczeniu drogi na przyszłość.

 

          Przypomnijmy, iż właśnie wtedy - 7 kwietnia 2010 roku - Władimir Putin powiedział:

 

          I przed tymi grobami - przed tymi ludźmi, którzy przyszli tutaj uczcić pamięć swoich bliskich - można byłoby powiedzieć: zapomnijmy raz na zawsze o tym wszystkim, jednak: byłoby to iście dwulicowe, jesteśmy zobowiązani, aby zachować pamięć o tak okrutnej przeszłości i będziemy to zawsze robić - niezależnie jak gorzka jest prawda.

 

          Władimir Putin zaznaczył, iż przez dziesięciolecia próbowano zatuszować prawdę o Zbrodni Katyńskiej**, jednak: nie można obarczać nią Narodu Rosyjskiego i po raz kolejny przypomniał: ocena tej stalinowskiej zbrodni została już dokonana i nie podlega żadnej rewizji. Rosyjski premier zastrzegł, iż nie można zapomnieć o tej okrutnej przeszłości i należy działać na rzecz historycznej sprawiedliwości. Dodał, że tej historii nie można pisać przez złość i nienawiść i na polityczne zapotrzebowanie.

 

          W Polsce odebrano te słowa bez uznania ich potężnej wagi i już kilka dni później - Lech Kaczyński - zamierzał rozpocząć swoją kampanię prezydencką właśnie w Lesie Katyńskim, jak wiemy: doszło do ogromnej tragedii, która zamiast otrzeźwić umysły, została wykorzystana do gigantycznej kampanii nienawiści wymierzonej w Rosję. Nie od razu, bo przecież w kilka dni po katastrofie - po fali sympatii i żalu ze strony rosyjskiego społeczeństwa - Jarosław Kaczyński - wygłosił swoje orędzie do Narodu Rosyjskiego z jakże pamiętnymi słowami:

 

- Bracia Rosjanie!

 

          Już jednak w kilka tygodni potem oskarżył Rosję o zamach***, tym samym: grzebiąc - na zimno i z rozmysłem - powstający w bólach proces pojednania polsko-rosyjskiego.

 

          A dzisiaj w jego buty wchodzi Donald Tusk, który chyba zapomniał jaką politykę prowadził piętnaście lat temu, przemawiając - 13 kwietnia 2025 roku - znowu gra politycznie Katyniem i pamięcią ofiar, otóż to - mówi:

 

          A dzisiaj nie możemy milczeć, ofiara w postaci - dwadzieścia dwa tysięcy - oficerów, podoficerów, Polek (nie wiem po co: ten politycznie poprawny wtręt, skoro - w Katyniu zginęła tylko jedna kobieta - Janina Lewandowska, córka generała Józefa Dowbor-Muśnickiego - Jan Engelgard) i Polaków - elity polskiego narodu, ta ofiara jest niezwykle donośną - krzyczącą lekcją - nie tylko historii, lekcją, której musimy dziś wysłuchać ze szczególną wrażliwością. Co prawda: tamto zło zostało pokonane, jednak: zło, które było źródłem tej zbrodni - ono nadal czai się wokół nas...

 

          W trakcie wystąpienia przypomniał rosyjski atak na Sumy w Niedzielę Palmową - w którym zginęło - co najmniej dwadzieścia osób.

 

          A rosyjskie rakiety spadły na idących - na msze kobiety, dzieci i mężczyzn - było to kilka godzin temu. Na ulicach miasta leżą zwłoki tych, którzy zginęli w tym szczególnym dniu śmiercią tak samo tragiczną, bo zadaną przez to samo zło. Tak bez sensu i bez litości - to zło jest wciąż namacalne - widoczne i tak jak od wieków, tak i dzisiaj to zło zagraża nam wszystkim - zagraża naszym sąsiadom, zagraża pokojowi i zagraża - co czujemy każdego miesiąca coraz dotkliwiej - Polsce i Europie - to jest to samo zło. Czy dzisiaj Sumy w Niedzielę Palmową, czy tragedia w Buczy i czy zbrodnie reżimów z innymi przywódcami - w różnych epokach historycznych - to zło jest bliźniaczo - samo do siebie podobne.****

 

          I było to całkiem do przewidzenia, iż Donald Tusk nawiąże przy okazji rocznicy katyńskiej do tak zwanej Ukrainy, chociaż: nie ma to - żadnego odniesienia - historycznego i robią tak wszyscy polscy politycy - zdrajcy, którzy każdą rocznicę - czy to siedemnastego września, czy Zbrodni Katyńskiej i Powstania Warszawskiego - bezczelnie wykorzystują do lansowania zakłamanych tez ukraińskiej propagandy.

 

          Donald Tusk mógł zamilczeć Sumy Palmowe, skoro - na temat tego wydarzenia mamy sprzeczne informacje, nawet - według ukraińskich deputowanych - w Sumach Palmowych - w samym centrum miasta - po prostu było huczne wręczanie ukraińskim żołnierzom odznaczeń - uczestnikom operacji w obwodzie kurskim.

 

          Nie po raz pierwszy ukraińskie dowództwo naraża ludność cywilną na takie ataki - kiedy to urządza w teatrach i hotelach - szkolenia operatorów - dronów i czy to zloty z udziałem zagranicznych najemników, potem: można cynicznie obwieścić na cały świat - Rosja atakuje hotele, teatry, szpitale i żłobki, teraz: "biorących udział w modłach - w prawosławnych cerkwiach" - czego jeszcze nie rozumiecie?

 

          A powtarzanie tez ukraińskiej propagandy w rocznicę upamiętniającą ofiary zbrodni katyńskiej jest moralnie naganne - iście wyjątkowo obrzydliwe. To nic innego jak polityczny taniec na świętych grobach - tańczą hieny cmentarne, pomijam już to: obchody katyńskie - w dniu trzynastego kwietnia - więc: w rocznicę komunikatu niemieckiego - Ministerstwa Propagandy - kierowanego przez Josepha Goebbelsa***** - są iście - niestosowne...

 

          I już nieżyjący - nieżałowany - profesor Bogusław Wolniewicz****** - na falach "Radia Maryja" - stwierdził:

 

          I wszelkie próby, aby umniejszyć wyjątkową grozę zbrodni katyńskiej - są z góry daremne, tej zbrodni umniejszyć nie można - nigdy, nie potrzeba też przyklejać do niej etykiety - "ludobójstwa" - ani żadnej innej, ona sama w sobie stoi ponad wszelkimi etykietami - to nic innego jak Sui Generis******* i sami jej tylko nie desakrujmy - czyniąc z niej obiekt przetargów politycznych lub zgoła tytułu do jakichś roszczeń materialnych, otóż to: Rosja uznała swoją winę głębiej... Nic więcej nie było tutaj do zrobienia, więc: czego jeszcze od niej chcemy? Nie rozmieniajmy świętości narodowej na drobne! Nie mieszajmy też tamtej sprawy ze sprawą - 17 września 1939 roku - co do tamtej sprawy Rosjanie czują ciężar winy, co do tej - nie. To nie wkroczenie ich wojsk na terytorium Polski przesądziło o wyniku naszej walki z nazistowskimi Niemcami - w połowie września********, skoro - Francja nie pomogła - wynik ów był już z góry przesądzony i głupstwem jest dziś mówić: o tak zwanym ciosie w plecy, złem było nie samo to, że wkroczyli, tylko: to - jak nas potem traktowali - od nikczemnej mowy Wiaczesława Mołotowa poczynając - na tamtej strasznej sprawie kończąc, wszystkie owe zaszłości trzeba najstaranniej przechowywać w pamięci naszego narodu i opracowywać dalej historycznie i nie ma natomiast żadnej potrzeby, aby wciąż od nowa podtykać je Rosjanom pod nos - pamiętać to nie to samo - co publicznie jęczeć i okazywać żale - czy to nie jest jasne?

 

          Jak później wyszło na jaw - nie dla wszystkich - "Radio Maryja" nie mogło przerwać transmitowanej na żywo wypowiedzi profesora Bogusława Wolniewicza i od tamtej pory był on w tej rozgłośni Persona Non Grata - jego wypowiedzi nie chciał opublikować "Nasz Dziennik", więc: za zgodą - Autora - opublikowaliśmy ją na łamach "Myśli Polskiej" i od tego czasu - wszystko jest po staremu - bez żadnych zmian. Za parawanem troski o pamięć historyczną i tożsamość narodową wciąż widzimy nieczyste intencje i pogardę dla heroicznych ofiar, które są obiektem brudnej i cynicznej polityki, pytanie: czy Polską rządzą Polacy?

 

Jan Engelgard

 

*zrobiłem drobną edycję - treść bez zmian 

 

**jest to zbrodnia wojenna, natomiast: współcześnie wciąż jest tuszowana zbrodnia ludobójstwa dokonana na ludności cywilnej - na Kresach Wschodnich przez nazistów z OUN-UPA i powinna ona być zbadana przez Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w Hadze 

 

***owszem, był to zamach, tylko: zorganizowany przez Centralną Agencję Wywiadowczą, cel: sprowokowanie Polski do wojny z Rosją - wtedy prezydentem USA był Barack Obama - demokrata, natomiast: do wojny pomiędzy Ukrainą, de facto: współczesną Chazarią i Rosją doszło za prezydenta Joego Bidena - demokrata, jak widać: my, Polacy, wbrew pozorom - nie jesteśmy głupcami 

 

****nie wspominał o tym, iż naziści z OUN-UPA wciąż mordują prawosławnych Ukraińców w rosyjskojęzycznych Cerkwiach 

 

*****to niemiecki żyd: był osobą niepełnosprawną fizycznie - kulał na prawą nogę, a jego zwierzchnikiem był - Adolf Hitler - austriacki malarz żydowskiego pochodzenia 

 

******marksista związany z lewicą narodową 

 

*******iście wyjątkowego rodzaju 

 

********za wybuch Drugiej Wojny Światowej odpowiedzialność ponosi Trzecia Rzesza Niemiecka - demokratyczne Niemcy, de facto: Naród Niemiecki - sam wybrał w demokratycznych wyborach kanclerza - Adolfa Hitlera, natomiast: nieoficjalnie - angielska Grupa Milnera 

 

Pułkownik Tajnego Ruchu Oporu: Hrabia Łukasz Wiesław Jan Jasiński Herbu Topór 

Edytowane przez Łukasz Wiesław Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

"Polska nie będzie naiwnym partnerem w konkursie egoistów na rynkach i frontach wojen" - zapowiedział premier Donald Tusk w swoim wystąpieniu podczas otwarcia Europejskiego Forum Nowych Idei w Sopocie, podkreślał przy tym, że teraz przyszedł: "czas na odbudowę i repolonizację polskiej gospodarki, rynku i kapitału" - gdyż - "skończyła się era naiwnej globalizacji" - po prostu nadszedł czas na nacjonalizm gospodarczy.

 

Źródło: Business Insider 

 

Komentarz odautorski: wreszcie coś optymistycznego, zamiast: pesymistycznego - dołującego...

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

          Szef Iustitii* pan Krystian Markiewicz wprost powiedział, że aktualnie sędziowie z tego środowiska wspierają rząd. Przypominam, że to sędziowie z Iustitii - co do zasady w ostatnim roku - orzekają w sprawach polityków opozycji. Jednak pan Krystian Markiewicz przestrzega, że jeśli ekipa rządowa nie przeforsuje ustaw oczekiwanych przez kastę, to: zakończyć się może - również wspieranie rządu. Czy oznacza to, że kasta będzie zarządzała areszty politykom opozycji nawet bez wniosków bodnarowców? Bo ich radykalizm to często takie - 12/10 - w skali pani Ewy Wrzosek. Kasta myśli, że stoi ponad całym państwem, oczekuje utrwalenia tego stanu, dlatego wprowadzają wspólnie z panem Donaldem Tuskiem i z panem Adamem Bodnarem antydemokratyczny reżim.

 

* A dla jasności: Ordo Iuris i Opus Dei - to też kasty, sytuację może uratować Wojsko Polskie - wprowadzając Dyktaturę Wojskową za pośrednictwem Stanu Wojennego i w tym samym czasie - całkowicie likwidując Ministerstwo Sprawiedliwości - trzeba je zbudować od samego początku już jako Ministerstwo Ładu Publicznego i najprawdopodobniej tak będzie - jeśli wybory prezydenckie wygra kandydat prawicy, to: aktualny rząd upadnie - powstanie wtedy rząd techniczny, przypominam: Służba Bezpieczeństwa i Wojskowe Służby Informacyjne przeszły weryfikację, natomiast: Ministerstwo Sprawiedliwości - nie i w tym środowisku panuje ponura, śmiercionośna i dołująca atmosfera - ich statek bezpowrotnie tonie...

 

Sebastian Kaleta

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

          I przedsiębiorca zauważył jednocześnie, że polskie przepisy są bardziej korzystne dla zagranicznych korporacji - niż dla rodzimych firm.

 

          Rafał Brzoska przekazał, że z końcem maja wróci do pełnienia obowiązków w swojej firmie InPost.

 

- Jesteśmy tylko biorcami narzuconych przez niemiecką - Komisję Europejską - przepisów, które ograniczają naszą konkurencyjność - powiedział Polskiej Agencji Prasowej - kompletnie zrezygnowany biznesmen...

 

Źródło: Do Rzeczy 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Mamuty 

       

      Miasto w śnie pogrążone, ciszą przykład daje, 

      Bryza morska co chwila puka w stare okna, 

      Ciepła zaś, nie tak mroźna, gwizdem tylko podła, 

      Rano tam takie słońce, człowiek z chęcią wstaje, 

       

      Tej nocy, na werandzie, siedział stary Klimient, 

      W gwiazdy wpatrzony, tęsknie, przeżywał dawne chwile, 

      I w ciszy by przeżywał, nasz ten Klim, ten dzielny, 

      Bo wtem, ktoś bliski, pewien, usiadł przy marszałku. 

       

      Katia: 

      Czemuś jeszcze nie zasnął, mój Klimie kochany, 

      Gwiazdy co są dalekie, nie znają przyszłości 

      Patrzysz w nie tak uparcie, jakbyś szukał drogi, 

      Może świt, co nadejdzie, troski twe rozproszy, 

      Wierzę, że słońce rano lęk w sercu uciszy, 

      Pójdź już spocząć mój miły, nic już nie wymyślisz. 

       

      Klim:  

      Pozwól mi tutaj zostać, żono, moja miła 

      Tu, na starym fotelu, czas jakby się wstrzymał, 

      Wstać on mi nie pozwala, a sam nie chcę odejść, 

      Czy pamiętasz ten wieczór, gdyśmy się poznali? 

      A może zaś dzień to był, ja już nie pamiętam, 

      Suknię, jakże przepiękną, miałaś tam niebieską. 

       

      Katia: 

      Pamiętam suknię moją, błękit nieba skradła, 

      Lecz czy to był dzień, nie mam już pojęcia 

      Zbyt wiele zim przebrzmiało, zbyt wiele jesieni, 

      By czas jakkolwiek jasny oraz nam zostawił 

      Wszystko, co było wtedy, dziś to mgłą się staje 

      Co oczy nam przesłania, a serce wciąż mami. 

       

      Klim: 

      Leczy czyż to nie jest lepsze niż pusta nadzieja? 

      Choć te dni tak odległe, wciąż w nich przebywam 

      Wiem dobrze, że ta pamięć, duszę mą zatruwa, 

      Zaś tylko tej truciźnie życie swe przedłużam. 

      Dziś słońce mnie nie grzeje, tylko w oczy razi, 

      A jutro jest jak obraz, co barw nie posiada. 

       

      Katia: 

      Ta trucizna, co mówisz, powoli cię niszczy, 

      Co kradnie siły twe, co w tobie pozostały, 

      Dla duchów tylko żyjesz, sam duchem się stajesz, 

      I tracisz rządy nad tym, co nadal prawdziwe, 

      Dzień następny ominiesz, jak przeszkodę wielką, 

      Chcąc chyba? Przecież życia nigdy nie ominiesz. 

       

      Klim: 

      Nie omijam ja życia, lecz patrzę nań z góry, 

      Gdy świat ten uśpił swe małe, jak ważne pragnienia, 

      W tych domach, co jak groby, śnią teraz o jutrze, 

      Zaś każde jutro w niebyt poprzedni dzień spycha 

      Po co tak żyć, gdy wiesz, że wszystko zapomnisz 

      Co wczoraj kochałaś, dziś obcym jest to dla nich. 

       

      Każdy swe własne ciało jak relikwię niesie 

      Umysłem, wyobraźnią, gonią dzień następny. 

      Bo gdyby myśl swą chcieli trzymać tuż za sobą, 

      Ujrzeliby tych wszystkich, co im drogę kładli 

      Których już porzucili w tej mrocznej otchłani, 

      Może właśnie dlatego zmarłych ludzi wolę? 

       

      Katia: 

      Więc cóż obserwatorze! Choć o nas wspominasz 

      Patrzysz z góry na innych, co dziś żyją jutrem. 

      Za długo w tym fotelu w gwiazdy wzrok swój wbijasz 

      I myślisz, żeś jest jedną, co na świat tak patrzy 

      Daj spokój tymże ludziom - przecież pamiętają 

      A jak nie – to są młodzi. Cóż o nich wiesz, Klimie? 

       

      Gdy tęsknota cię brała, tak mi się zdawało, 

      Że chcesz tylko wspominać, że ulżę ci żalem, 

      Lecz tyś wpadł w jakąś pętlę, na nic to nie baczysz  

      Zamiast o nas – o ludziach i czasie coś mówisz. 

      Powiedz, Klimie mój drogi czy czas ludzi zmienia? 

      Czy to ludzie czas psują, to w mroku się gubiąc? 

       

      Mówisz, że zmarłych wolisz? Ciekawe to, Klimie, 

      Wszak ja, Twoja żona, to z grobem nie pogadasz, 

      Gdy zaś życie ich gasło, pewnie dobrze znali 

      Ile spraw niezałatwień na świecie zostawią. 

      Więc każdy z nich by oddał, wszystkie twoje myśli, 

      Za jedną chwilę życia, którą teraz trwonisz. 

       

      Klim: 

      Młodość jest tylko maską, co skrywa niepamięć, 

      Biegną, nie wiedząc jeszcze, że droga jest kołem, 

      Czas nikogo nie zmienia, on tylko obnaża, 

      To, co w człowieku gniło, gdy był jeszcze dzieckiem. 

      Ludzie psują czas, Katio, to chcą g oszukać, 

      Kradnąc mu każdą chwilę, jakby była łupem. 

       

      Czymże jest owa chwila, o której coś mówisz, 

      Błyskiem, co ledwo błyśnie, już w mroku się topi. 

      Zmarli, których tu bronisz, niczego nie pragną, 

      To ty pragniesz ich głosem moją ciszę zburzyć. 

      Wolę trwać przy tym trupie, co był kiedyś słońcem, 

      Niż gonić za motylem, co żyje dzień jeden. 

       

      Masz rację, moja Katio, marnie ten czas trwonię, 

      Lecz spójrz na moje nogi, spójrz na moje dłonie, 

      One już nie chcą służyć jutrzejszym porankom, 

      Są jak ta stara woda w zapomnianym dzbanku. 

      Nie szukaj we mnie ognia, co świat te odmieni, 

      Jam jest tylko tym cieniem, co trzyma się ziemi. 

       

      Katia:  

      Młodość to tylko głód, co prawdy nie zna jeszcze, 

      Więc bierze, co napotka, by nasycić chwilę. 

      Ja też czuję ten ciężar, w moich starych dłoniach, 

      Lecz woda w tym dzbanku, wciąż smakuje tak samo. 

      Więc wypij ją mój kochany, póki jeszcze możesz, 

      Wszakże ten dom jest dla nas, nie dla dawnych duchów. 

       

      Pędzą w dzień to następny, śmiało gonią jutro, 

      Nie znają zaś ciężaru, więc nie jest im smutno, 

      Bo błędy omijają, więc żalu nie znają 

      I często na cud Boży, liczą i czekają, 

      Zatem czego wymagasz, by służyli idei? 

      Jak to strach - przyszłość, w celi dusznej więzi 

       

      My żyjemy, dla świata, nie dla własnej woli, 

      Choć ta okrutna prawda, tak bardzo nas boli 

      Musimy drogę wskazać, by pewniej ruszyli 

      Lecz w tej walce odwiecznej, wszyscyśmy zbłądzili, 

      Oni giną bez celu, my - w sędziów przebrani, 

      Zamiast dłoń im podać, trwamy wciąż niechciani. 

       

      Klim:  

      Nie kładź dłoni pod stopy, niech kamień porani, 

      Dom z piasku beztroski przy stałym wietrze runie. 

      Bez smaku swej porażki - jak zwycięstwo poznać? 

      Zostaną tylko cieniem, ślepi blaskiem klęski 

      Niegotowi być szańcem, innych panów przyszłych. 

      Świata krwi i zmęczenia, jaką mądrość zmieni? 

       

      Katia: 

      Już ja rady nie daje, mężu mój kochany! 

      Ależ tak pięknie mówisz, jakbyś dzieło tworzył, 

      Dużo słów wokół krąży, a mało polotu. 

      Bo przecież wilk młode, uczy na swą modłę, 

      A tygrys po tygrysie, królem tajgi będzie, 

      A więc człowiek człowieka? Wrogiem pozostanie. 

       

      Już sama jak Ty teraz, dziwną mową mówię, 

      Proste to lekcje głoszę, starzy mnie nauczali. 

      Co noga się potknie, nie łam jej zawczasu, 

      Bo wczoraj jakiś wypadek, dziś ciebie napotka. 

      A te miasta największe? Jakby walczyć musieli, 

      Zamiast miast, nory małe, jak myszki ukryci. 

       

      Sama siebie pytam i ciebie zaś pytam: 

      Na cóż te filozofie, nad prostą tak prawdę? 

       

      Klim: 

      Próżno im ścieżkę mościć, gdy łakną bezdroży, 

      Bo za carów nas mają, do buntu zmuszeni. 

      Nasza opieka jest jak łańcuchy najsroższe, 

      Co zerwać je potrzeba, by poczuć, że żyjesz. 

      Często zaś kiedy pomoc, nieść każdemu chcemy, 

      Sprawdzić należy wtedy, kto chce, kto potrzebuje. 

       

      Zaś filozof – my wszyscy, co łóżka ścielają, 

      Bo spróbuj nie pościelić - cynikiem okrzykną. 

       

      Więc czy mnie kara spotka, gdy odrzucę syna 

      Marnotrawnego, zbłądził przecież na życzenie. 

      Językiem przemawiam takim, bo stać chce najwyżej, 

      Chociaż bym bardzo chciał, mowa nadal prosta. 

      Prawdę mówisz - rację - tobie ją oddaję, 

      Lecz co mi po prawdzie, duszy nie raduje. 

       

      Katia: 

      Końca pragniesz rozmowy, młodych już zostawić. 

      Bo przecież tęskno ci tam, na twe dawne czasy, 

      Na rękach miłość nosić, siłą mnie zachwycać. 

      Teraz, gdy ciągle stoję, tutaj - tuż przed tobą, 

      Silę swą wciąż posiadam, choć silna już byłam. 

      Powiedz, mój ukochany, czemu szczerze tęsknisz? 

       

      Klim: 

      Tęsknię za świtem, co budził dzień piękny 

      I wstawać musiałem, bo życie choć czekało 

      Gotowe już przynieść mi, szalone przygody. 

      Tęsknie za machorkami, zapachem młodości, 

      Choć teraz papierosy – bez wódki mi szkodzą, 

      A że wszyscy odeszli – fajki nie zapalę. 

       

      Tęsknię za przyjaciółką, ogniska wzniecała, 

      Cudowna była chwila, gdy zbierali się 

      Ludzie, moi kochani, by krzyczeć miłości 

      Wyznania, do miłości, co już - już pomarła! 

      A reszta mych przyjaciół - kochani są oni, 

      Bo starość mi przyjemną - przyjemną sprawiają. 

       

      Wczoraj moim jest zegarem,  

      Starość - mym wspomnienia darem, 

      Oni mury mi stawiają, 

      Mnie w swej ciszy układają. 

      Nie chcę jutra, nie chcę chwili, 

      Byle oni wciąż tu byli! 

       

      Gubię się w tym, to prawda – to moja kroplówka! 

      Żyć mi wciąż, wciąż pomaga, dla ciebie kochana! 

      Za tobą tęsknię przecież, najbardziej na świecie. 

      Zaś wesoło ja śpiewam, swe milutkie wtem nuty: 

       

      Co było za potem - dziś izbą nam rządzi 

      I jutro i dzisiaj - w tych kątach się błądzi, 

      To czas nas pilnuje – jak jeńców w zagrodzie, 

      W kominie mróz siedzi - w wychłodłej gospodzie 

      Te lata minęły - w gdzieś w lasy dalekie, 

      Bo co raz zginęło - zaginie na wieki! 

       

      I bardzo tęsknie za tym, by móc tak coś śpiewać 

      Coś co głosem pobudzi, duszę dziecka, moją 

      Moją duszę, co dzieckiem nie jest i nie będzie. 

       

      Katia 

      Klimie! Mój Ty kochany – tak ból wielki nosisz. 

      Cały przeszły Boży świat, cierpi teraz z nami, 

      Bo ja też ból odczuwam, to bardziej Ty żywy, 

      Wśród i pieśni, i ognia, a za mną to wcale. 

      Zmarły już Ty, Ty jesteś - Kochany, cóż mówić. 

      To powiem, bo to lek mam, gotowy dla ciebie.   

       

      Co takiego? 

       

      Myszki, koniki czy wilki, w stronę wody biegną, 

      Widzą wodę, widzą coś - coś co w myk wypiją! 

      Doda siły, zmysł zaś też - poprawi im również. 

      Wszakże i ja skorzystam, z daru Bożej wody 

      A w dzbanku, tu przy tobie, całkiem jest jej dużo. 

      Taka woda zdrowia... doda! 

      ---------------

      Leje wodę prosto w oczy, 

      Zimna struga po nim broczy 

      Zmyła duchy, zmyła plany, 

      Siedzi Klimient pokonany 

      Woda ścieka na gazety, 

      Finał bzdury i tandety! 

      Ona stoi, dzbanek trzyma, 

      Wzrokiem tnie jak ostra zima. 

      -------------------

      Klim: 

      Dlaczego? Czym ja? Czym ja? Sobie zasłużyłem? 

      Prawdę mówię, co czuję, a Ty mnie tak ranisz! 

      Woda, co ci to dało? Zimno, Boże, mokro! 

      Ciepło trochę, ale Boże! Trzeba ci to było? 

      Jak ja teraz spać pójdę, mokry przez – przez ciebie! 

      Ten świat, litości nie ma, człowiekowi cierpieć 

      Nie da! 

       

      Katia: 

      Mężu, mężu Ty żyjesz! Już myślałam szczerze,  

      Że te duchy złe, przeszłe ode mnie zabrały 

      Męża mojego, męża, co Boże zobacz 

      Za zmarłego już miałam, a on teraz żyje, 

      A czy ci nie mówiłam, że lek ja mam dobry? 

      Żonę taką masz miłą, że w nocy pomoże. 

       

      Więc gdy cię tak słuchałam, pomóc chciałam jakoś 

      Słowem - nie umiałam, bo dziwny bardzo jesteś. 

      W myślach dużo widziałaś, przeszły lęk, zapachy 

      I za mną tęsknisz, choć ja, nadal twoja żona 

      Taka sama byłam, bo odkąd ciebie kocham 

      Męża nie mogę poznać, takie brednie mówisz! 

       

      Klim: 

      I powiem, że rację masz, dobrze więc zrobiłaś 

      Żyw, bo żywy jestem, teraz żywo widzę 

      Ciebie! Żeś mnie oblała! Nie sposób już myśleć 

      O czymkolwiek, bo żona przerwać tą rozmowę 

      Musiała! Choć rozumiem, przynajmniej próbuje 

      Jeszcze cierpliwie siedzieć, bo mnie – mnie pouczasz 

       

      Więc racja, żono moja, nas spotkać coś musi, 

      Spójrz na mnie, jestem mokry, Ty mi to wypomnisz, 

      Uśmiech mi swój pokażesz - piękny jak to zawsze, 

      Ja – ze wstydu się spale! I śmiechem odpowiem, 

      Bo czyż nie po to jednak gorycz człowiek czuje, 

      Żeby zawsze pamiętał - żyje i żyć będzie? 

       

      I myślę - wyleczyłaś - męża wnet swojego 

      Chociaż strasznie cierpiałem, to ból był, ale płytki. 

      Płytki to on być musiał, skoro twoja woda, 

      Szybciutko już podsuwa, takie przemyślenia, 

       

      Katia: 

      Więc teraz lepiej patrzeć, na ciebie, mój miły, 

      Bo dużo już rozumiesz, takie mam wrażenie. 

      Choć o wszystkim pamiętasz, o jednym nie myślisz, 

      Wszystko miałeś - straciłeś, a co zaś posiadasz? 

      Myślę, że masz, chociaż Ty ślepy i niewdzięczny, 

      Gniewam się, Klimie drogi, o mnie zapomniałeś. 

       

      Klim: 

      Co? Żono, szczęście moje! Ty wiedzieć to musisz, 

      Że ja naprawdę, ale na -  

      --------

      Katia wyszła, drzwi zamknęła 

      Klim na fotelu sam zostaje 

      Próżne słowa, próżne żale 

      Koniec baśni, koniec bajki! 

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...