Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

  Najbardziej boję się słów, które ranią, nie innych, lecz mnie. Bowiem wiem, że innym będę w stanie udzielić pomocy, wesprzeć, rozmawiać, lecz samej sobie nie poradzę. 

     

Nie ma w tej myśli egoizmu, zawsze jest Ktoś. Ja jestem na końcu. Nigdy nie umiałam myśleć o sobie, zawsze innych stawiałam przed sobą, dlatego samemu bywa się bezbronnym.

 

 

 

Tam gdzie już

Gasło

serce

Tak długo

Łzy upadały

 

Tyle łez

serca

                                                           

Cisza

 

Koi

Otula

Łzy

 

 

 

 

 

 

 

Na zawsze już kochać będę polne kwiaty

Chabry

Tyle polnych kwiatów

Umrzeć musiało

Tyle płatków róż

Nim

Na poważnie

Zaprowadzono

ciszę

 

 

Mój domie

Kochany

Jesteś od dawna wśród gwiazd

Niczego Ci nie brakuje

A ja sama tu jestem

Zostałam

Nie mam wstępu do gwiazd

Komu mam powiedzieć wszystkie łzy

Kto usłyszeć chce tego serca żal

Smutek komu opowiedzieć serce

Kto poda dłoń kiedy pada deszcz

Niegdyś Twoje okno

Chroniło przy mnie to serce

Twój dom od kilku lat w niebie

 

Od tylu lat czekam

że wrócisz

Lecz po co masz wrócić

Do ziemskiego życia

gdy już wszystko posiadasz

na ziemi czeka tylko moje serce

na miejsce w Twoim już zajęte

nie mną

 

Tak samo jak wtedy

gdy modliłam się

By niebo zaniosło Ciebie

do gwiazd

Wiedząc co to znaczy

dla mojego serca

Tylko w Tobie odnalazłam sens

Za Tobą przyszłam tam domie

na ziemi czeka tylko moje serce

 

 

 

 

 

Mój domie

Kochany

Światło przenika przez serce

Odwiedziłam Ciebie wśród gwiazd

Przez szybę

Nie mam wstępu do gwiazd

Odwiedzam codziennie

 

Pewnie masz wszystko

Niczego już Tobie nie trzeba

Możesz wybrać tyle dróg

 

Gdybym mogła żyć ze sztuki

Codziennie malowałabym obrazy

Pisała książki rysowała tworzyła

Rzemiosło artystyczne

Sztuka jest tym co lubię

Gdy odszedłeś do nieba

Malowałam więcej

Potem przestałam

 

Tam gdzie jesteś

Jest już wszystko

Wszystko już masz

Niczego nie potrzebujesz

Masz piękną przyszłość

 

 

 

 

Mój domie

Kochany

Czasami czuję, że przeżyłam już całe życie

Jakbym miała dziewięćdziesiąt lat

Odczuciem życia serca duszy

Wszystkiego już doświadczyła

I nic nie będzie mnie czekać

 

Mój domie

Kochany

Przysiadłam obok

Wróciłam

Dopiero

Bezpiecznie słowa

Serce tu pisze tylko

 

Jestem tylko łzą

Jedną małą

Nieznaczącą

Odwiedzam Ciebie

Przez szklaną ścianę

Codziennie

Oglądam tam

Serce

 

 

Mój domie

Kochany

Nie wiem co będzie z moim życiem

Dokąd iść

Jak się uśmiechać

Jak wstać gdy jest smutno

 

Jestem tylko zwykła

Niewielka

Niewidzialna

 

Prowadzą w twą stronę

Moje myśli

Każdego dnia

 

 

Tu na ziemi

Smutek ogarnia przyrodę

Marzną roślinki zwierzątka ludzie

Nic już mnie nie czeka

 

Najjaśniejsza gwiazdo

Rozświetlasz ciemno nieba

 

 

Nigdy nie przestałam darzyć uczuciem tego serca

Które zabrano do gwiazd

Nie wiem już, czy wartość niematerialną jakąkolwiek

ma moje serce

Za czym warto biec, za monetami, czy sercem

 

Jak bardzo mogą inni zniszczyć człowieka

Dokąd iść, by odnaleźć ciepło dłoni

Gdy nie ma dokąd iść

 

Jak wrócić w miejsce gdzie

Wszystko stało się obce

Przyjacielem rodziną tamtej części

Połowy tylko są

O niczym innym nie myśli nikt

 

Gdzie znów przebrań moc

Węzły zacieśnia

W sercu powoduje cierpienia łzy

Wszystko czyniąc, by pozbyć się

 

Jaką wartość mam

Bez przebrań tych

Tylko w sercu mając wszystko

Czy dostrzeżesz mnie gdy nadal

W te barwy nie będę ubierała się

A kiedy już uczynię tak tam barwy

Eskalują w innych niechęć i gniew

 

Jaką wartość mam, gdy z ust słyszę

Że rodziną teraz są

Z innych jeszcze

Iż rodziną teraz prawie są

Co ma czuć moje serce

 

 

 

 

 

 

Chowam się w kroplach deszczu

Serce przemoknięte leży tu we mnie

W myślach przytulam się do płaczących wierzb

Czuję, że nie mam wartości

 

 

w deszczu płacz mój

światełka zapalam

złotawe może okryją

płaszczem koca

smutek może otulą

duszę serce

 

w ciemności

dnia nocy

smutek i płacz z tam

zaniosę im w oczach

codziennie

po koniec tygodnia

pozwoli tu w końcu

najbezpieczniej

być przyjść

duszy sercu

 

 

 

 

Nastała cisza

Kim jestem

Jaką jestem

Jaką mnie Świat dostrzega

Czy przez pryzmat mnie

Czy przez pryzmat

Czynów innych

Ile potrzeba czasu

By poznać człowieka

 

Cisza

Otula serce

Rozerwane serce

Ciągle natrafiam na słowa

Tu się powie nieprawdę tu skłamiemy

 

To serce bije

Było już martwe

Bez ciszy

Coś uciszyło cierpienie

Coś sprawiło to serce jeszcze oddycha

Ile razy tak było

Boję się, że cisza ta zniknie

 

Ile jeszcze łez zachodów słońca

Co nigdy nie wzeszło

I nie wzejdzie

Dla mnie

 

To serce jest za słabe

Światełka

Odbijają się w moich łzach

Świecą za mnie

Gdy już nie świecę

światłem

Tyle polnych kwiatów musiało umrzeć

Tyle płatków upaść

 

 

tyle łez

stała się

cisza tam

koi

spękane serce

 

 

 

 

Zabrali Ją zabrali

Tak zwyczajnie łatwo teraz

 

Powrócił poprzedni sen

Tak zwyczajnie łatwo teraz

Pozbyć się niepasujących kwiatów

 

Zabrali mi Ją

Bez słów bez praw bez serca

Tam nie mam już prawie nic

Prócz serca jednej

 

Radość euforia

roznosiła się

Jest tyle zieleni jesienią

Śmiech znów wypełnił przestrzeń

Wróciło wszystko jak było

 

Róża

 

Odizolowana

Chcę za Nią iść

Nie chcę już być tam

Moje serce krwawi

 

 

 

 

 

 

 

 

Moje serce krwawi

 

 

 

 

 

 

 

 

Moje serce krwawi

 

 

 

Moje serce krwawi

 

Moje serce krwawi

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Moje serce krwawi.

 

 

 

 

 

 

Wszystkiego, czym jest nadzieja, szczęście.

 

 

Zapiski ze smutku okresu łez

 

Tym, co pozostali

          miłość swą oddajcie, całe swoje serce, tym, co potrzebują. Nie godna jej jestem. Nie oszuka się mną

                już nikt nie zawiedzie, nie pozwolę.

  

Gdybym nie istniała, ten Świat byłby lepszy, Ludzie byliby szczęśliwsi. Nie byłoby smutku. Życzę Światu jak najlepiej.

 

Moje nieprawdziwe jest serce, jeszcze w innym świecie, smutkiem zasnute, nie otuliło się artyzmem.

 

     Życzę Światu wielu dobrych Ludzi, z prawdziwą empatią, sercem.

 

 

 

 

Nie rań proszę.

Cierpię.

Bardzo.

Czym zasłużyłam

 po tak bolesnej drodze.

 

 

 

 

 

 

 

 

Dokąd iść, kiedy nic już nie wiem. Każdemu roześlę uśmiechy, choć tylko pustką jestem, pustym kwiatem bez płatków. Smutek nie jest miarą dobra. Nie mam już wartości, nie czynię Świata lepszym miejscem. Tylko potok słów w moim sercu. Życzę Światu, by poznał mnie jaką jestem, z tysiącem uczuć, myśli, Światu, który często mówi mi, że się co do mnie pomylił, że tu nie odnajdzie się szczęścia.

 

 

 

 

Edytowane przez trędowata. (wyświetl historię edycji)
  • 2 tygodnie później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • MUR ZAPIAŁ (X3)

       

      Ciepło w sercu mym
      Wzrok wlepiony w puste szkło,
      U wielkiej Adrienne Cechszczególnych-Brak
      Siedzieliśmy: ja, mój kumpel Tim,
      I drugi kumpel, Jo...


      Chcieliśmy wypić piętnastki cały smak;
      Jo ubzdurał se, że jest jak Voltaire,
      A Tim, Don Juanem być chciał,
      I ja, najdumniejszy w melanżu tym,
      Ja chciałem, bym swój szlak miał...

      A, gdy o północy wchodzili specjaliści od HR,
      Wychodząc z hotelu "Kur Zza Piał",
      Pokazaliśmy tyłki im i nienaganny bon ton, bo i co?

      Śpiewaliśmy im tak:

      "Każdy burżuj to wieprz -
      Im starszy, tym głupszy staje się,
      Każdy burżuj  to wieprz -
      Im starszy, tym głupszy staje się!"

      Ciepło w sercu mym
      Oczy wpatrzone w balon Cointreau,
      U wielkiej Adrienne Cechszczególnych-Brak
      Ja, mój kumpel Tim,
      I drugi kumpel, Jo
      Chcieliśmy spopielić dwudziestki gorzki smak:

      Voltaire poszedł w tan, jak w dym,
      A Casanova - nawet się nie waż, bo...
      A ja, ja, dalej najdumniejszy z nich,
      Byłem prawie tak pijany jak.. niech mnie to...

      A, gdy o północy wchodzili specjaliści od HR,
      Wychodząc z hotelu "Kur PIAŁ!"
      My zaśpiewaliśmy im tak:

      "Każdy burżuj to wieprz -
      Im starszy, tym bardziej po pieprz...
      Ony! Każdy burżuj to wieprz -
      Im starszy, tym głupszy staje się!"

      Serce ciężkie od łez,
      Jak kołek w ziemię wbity wzrok
      Przy barze hotelu "Bażant PiaU":
      Pan Adwokat Joseph
      I Pan Radca Timothée
      W gronie notariuszy spędzamy czasu tyle, ile kto miał..

      Jojo mówi, co mówi Voltaire,
      A Timothé, co Don Juan,
      A ja, ja, ja, ciągle najdurniejszy z nich,
      Ja o sobie mówię ten sam chłam...

      I, gdy wychodzimy z baru Kur Padł, Naszego baru, Komisarzu Mój,
      Co noc ci z Cechszczególnych-Brak,
      Ci "obesrańcy" pokazują nam zad,
      I śpiewają tak:

      "Każdy burżuj  to wieprz -
      Im starszy,  tym głupszy staje się
      Każdy burżuj  to wieprz -
      Im starszy,  tym głupszy staje się!"
      Panie komisarzu, ją tylko cytuję, jak
      ...

      Nie, Jef, nie jesteś sam
      Więc przestań mazać się nam
      Wobec tych pięknych pań
      Bo jakiś babochłop
      W jakiś szemrany blond
      Właśnie rzucił cię

      Nie, Jef, nie jesteś sam
      Lecz wiedz, że wiochę robisz tu
      Szlochasz w obecności dam
      Weź się ogarnij już
      Bo jakaś wywłoka, co ledwo tu sięga nam
      Poszła się bujać na bluszcz

      Nie, Jef, nie jesteś sam
      Ale odstawiasz wstyd
      Ludzie się dziwują nam
      Zejdź na ziemię, bo zaraz zrobisz fik...

      Chodź, Jef, już chodź, no, chodź
      Chodź no, jeszcze w kieszeni mam grosz
      Chodź, bierzemy kurs na przepić go
      W Pod Taki Kur Piał

      Chodź, Jef, chodź, zapomnij złość
      Mam dychę, a jak by to nie dość
      Będę udawał, że jestem hotelu gość...


      Potem pójdziemy coś zjeść
      A rybka pływać ma
      Więc, pstrąg, a może dwa
      I wódka zimna jak stal

      Chodź, dziewczynkom powiedz cześć.
      Zajrzymy Pod Chez Nel
      Albo Aniołek Zla
      Który, szepczą tak, tak wielką... Dyszę ma,
      Że za pół darmo ci da

      Promocja dla takich, jak ty, Jeff,
      Co dupę stracili, a
      Dusza im bluesa gra

      Nie, Jef, nie jesteś sam
      Więc już nie rób tu nam z tego.. Wertera scen
      Podnieś no, ten cały ciała kram
      Co ci zabiera tlen...

      Wiem, na duszy ciężko ci
      Wlec ją trudno, ale, i:
      Wiedz: idą lepsze dni
      Więc przestań w rękaw łkać mi,
      Za kołnierz wylewać drink...


      Jak żołnierz musisz być:
      Żołnierzyk wierny ci, co rzuca się w toń ci..
      Pękł koncept mi.. aha: rzuca się w gąszcz bi..
      Twy, tfu... Jef, powieść nam swe sny

      Ale, Jef, to już nie jest trottoir
      To kino de répertoire
      Płacą jak za Grand Soir: Jef Noir au Pissoir!!!

      Chodź, panienkom rzucić "Ciao!".
      Zajrzymy Pod Jak Bóg Dał
      A potem WC w Szał Ciał
      Pociechę znajdziesz tam być miał
      Choć jak Trasie WZ zwisł ci wał

      Jak wszystkim takim, jak ty, Jeff,
      Co dupę stracili, a
      Dusza im bluesa gra

      Opowiemy sobie, jak
      Jak za czasów dawnych tak,
      Że nie pamięta najstarszy Mag,

      Szmalu było brak,
      Piłeś że mak..., śpiewałeś jak ptak:
      "Kochanie w szlak?"

      Będziemy swoja brać
      Będziemy szczęście brać
      Piijani jak w Kurna Mać
      Będziemy się śmiało śmiać,
      I powiem ci: "Jef, nie jesteś sam!"

      Chodź, Jef, chodź, no chodź, że chodź
      Chodź, chodź, cip, cip,chodź
      Będziemy śpiewać, Jef, chodź, chodź
      Chodź, Jef, chodź, no chodź ...

      Będziemy śnić sobie, że,
      Znowu, jak w pięknym śnie
      Jesteśmy w nawyku, na dnie.
      Wracamy z odwyku...

      Nie!

      Chodź, chodź, Jef, chodź!


       

       

       

       

       

       

       

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...