Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

To na pewno. I w ogólnym znaczeniu słowa oglądam to faktycznie dużo w moim mieście.

 

Jednak ja tu miałem na myśli typowy sposób oglądania w naszym kraju, czyli newsy, filmy fabularne i głupie filmiki na...

A to tego nie robię. Nie czuję potrzeby. Jakoś mnie to nie pociąga.

Opublikowano

@Rafael Marius A ja ostatnio próbowałam trochę trenować, więc siedziałam w necie, żeby znaleźć jakieś dobre zestawy ćwiczeń. Podpięty mi się filmy o utracie wagi i najgorsze co oglądałam ... filmy o bezdomnych w amerykańskich miastach... próbowałam nie oglądać, ale wiesz jak jest... naogladałam się i jestem przerażona...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Ano właśnie filmy w swojej masie albo straszą, albo namawiają do zakupów poprzez różnego rodzaju krypto reklamę i bodźce podprogowe.

To jest czasem tak sprytnie ukryte, że gdy się nie jest od tego specem to trudno się zorientować.

Produkcje filmowe są drogie i potrzebują sponsorów, a ci mają swoje wymagania.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Ja z bezdomnymi jestem oswojony. Mieszkam w parku i towarzyszą naszemu życiu odkąd komuna upadła.

Jeszcze prze epidemią na co drugiej ławce jakiś spał.

Czasem też budowali sobie koczowiska, coś ala slumsy.

Różne rzeczy się działy. Wielu z nich znałem nawet dłużej. Byli kontaktowi.

 

Działem też wolontariacie, który im pomagał na różne sposoby.

Lecz dla nich bardzo trudno coś sensownego zrobić. Niektórzy naukowcy uważają iż to najtrudniej uleczalny nałóg. Tylko około 2% z tego na trwałe wychodzi.

Opublikowano

@Somalija od września siebie organizuję na basen:) Aquaerobik i seanse saunowe będą na porządku dziennym. Uwielbiam, zimny basen, sauna, gorące jacuzzi, nie wiem w jakiej kolejności się ustawić:) nie mogę się doczekać robienia pupą spirali:)

  • 4 tygodnie później...
Opublikowano

@Somalija

 

W tyłku mam austriackiego malarza żydowskiego pochodzenia - Adolfa Hitlera, który był nieudacznikiem, natomiast: Jesph Goebbels był niepełnosprawny fizycznie, zresztą: to świadczy o stanie umysłowym narodu niemieckiego - sami wybrali takich przywódców w demokratycznych wyborach i jest to praktyczny dowód na to, że aborcja, kara śmierci i eutanazja są jak najbardziej potrzebne.

 

Łukasz Jasiński 

Opublikowano (edytowane)

@Somalija

 

Nie widzę sensu z panią rozmawiać, jeśli większość jest przeciwko aborcji, karze śmierci i eutanazji, to: mniejszość ma prawo czuć się zagrożona, wiem, że ten ustrój nie jest doskonały - jak każdy ustrój demokratyczny, zresztą: od urodzenia byłem za republiką - ograniczoną demokracją, niby jakim prawem więźniowie mają prawo głosować? Dałem tylko prosty i logiczny przykład, mogę przecież jeszcze wymienić szereg zagranicznych fundacji, które próbują wpłynąć na wynik wyborów za pośrednictwem własnych "wyborców", nieprawdaż? Dopóki w Polsce istnieje konstytucyjny Narodowy Bank Polski jako Bank Centralny - cały świat nic nie ma do powiedzenia, dzięki republice będzie rządziła mniejszość - mądrość i nie tak jak teraz: większość - głupota, a że wyszło tak jak wyszło - mądrość jest po stronie Mateusza Morawieckiego - jest on zresztą bankierem, jednak: wybrał skromne stanowisko prezesa Rady Ministrów - premiera, natomiast: jego ojciec należał do Solidarności Walczącej, koniec tematu, nie wolno rzucać oskarżeń bez dowodów (pani to zrobiła w "podejrzanym"), jeszcze raz dziękuję za możliwość poznania pani i miłych snów.

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • pan czesław ma osiemdziesiąt lat, bez dwóch zębów i jedno kolano, które prognozuje pogodę, kiedy skrzypi - będzie deszcz, kiedy milczy - będzie genowefa. pani genowefa ma siedemdziesiąt trzy  lata, aparat słuchowy w kolorze malinowego landrynka i spojrzenie, którym potrafi rozebrać mężczyznę z samotności do ostatniego guzika. poznali się przy dystrybutorze wody. on trzymał kubek tak, jakby to był kielich zwycięstwa, ona poprawiała biodro, a biodro poprawiało wszechświat. kiedy spojrzała na niego jak na ostatni w całym wszechświecie kawałek sernika wielokrotnego użytku, z lukrem tak bezczelnym, że nawet droga mleczna musiała przetrzeć oczy. czesław poczuł, że jego rozrusznik nie tyle tyka, co domaga się bisów jak perkusista na weselu, który dawno powinien iść spać, ale ktoś mu dolał  procentów do kompotu. – pani genowo… zaczął, poprawiając perukę, która łapała sygnał młodości z nadajnika "jeszcze nie umarłem fm". – pani pachnie jak potańcówka w siedemdziesiątym trzecim. – a pan świeci, odpowiedziała, jak dezodorant wrzucony w ognisko hormonów. - i niech pan nie udaje ofiary, bo ja widzę w panu wulkan. kiedy dotknął jej dłoni, jego reumatyzm wycofał się jak obrażony lokator, a stawy zaczęły skrzypieć nie z bólu, lecz z ciekawości. kiedy ją objął, jego kręgosłup wyprostował się jak uczeń przy tablicy, który nagle zna odpowiedź. a jej skóra marszczyła się nie ze starości, tylko ze wstydu, że tak długo czekała na aplauz. kiedy ją przytulił, jego proteza serca zachowywała się jak czajnik na gazie, gwizdała, parowała i groziła eksplozją uczuć, choć nikt jej nie włączył do prądu. i wtedy miłość wybuchła. nie jako abstrakcja, lecz między jego dłonią z plamami po czasie a jej szyją, na której zmarszczki nie były zmarszczkami, lecz szczelinami tektonicznymi, przez które wyciekało światło sprzed potopu. kiedy się pocałowali, jej aparat słuchowy zapiszczał, bo pierwszy raz od lat coś było głośniejsze niż telewizor. kalendarz dostał padaczki, kartki trzepotały jak gołębie po dopalaczach, a śmierć zajrzała przez okno z poprawioną kosą i zapisała w notesie: „dziś nie pracuję”. tańczyli w stołówce. on liczył kroki, bo biodro bywa pamiętliwe, ona liczyła jego oddechy, żeby żadnego nie zgubić. ich taniec wyglądał jak instrukcja obsługi dwóch organizmów, które zgubiły gwarancję, ale nadal działają po lekkim stuknięciu w obudowę. ich balkoniki zaplątały się w siebie jak dwa psy na spacerze, a oni udawali przypadek, choć oboje wiedzieli, że to plan operacyjny "bliskość”. to nie był taniec. to była erupcja wulkanu, który przez pół wieku udawał pelargonię. to była próba jądrowa w kapciu z owczej wełny, tak potężna, że ziemia przesunęła się odrobinę w bok, żeby zrobić im miejsce. a potem usiedli na łóżku jak dwie torby z lekami, które nagle odkryły, że są fajerwerkami. na stoliku nocnym tabletki uspokajające pociły się z zazdrości, ciśnieniomierz udawał, że nie patrzy, a krople nasercowe pachniały jak zapowiedź skandalu. – jesteś moim wi-fi, powiedział czesław z powagą kosmonauty przed startem. – połączyłam się bez hasła, odpowiedziała genowefa, poprawiając mu kołnierzyk piżamy jakby to był smoking na galę wszechświata. zgasili światło, żarówka westchnęła z ulgą, bo nie była gotowa na taką ilość chemii w jednym pomieszczeniu bez wentylacji. między ich ustami powietrze było tak gazowane, że woda w dystrybutorze zagotowała się z zazdrości, a nawet czujnik dymu na suficie zastanawiał się, czy to już pożar, czy tylko miłość w fazie samozapłonu. nawet księżyc, który zwykle udaje profesjonalistę, tej nocy zawiesił się nad budynkiem jak reflektor na premierze "romea i julii dla zaawansowanych w reumatyzmie”. a kiedy rano znaleziono ich śpiących obok siebie, trzymali się za ręce jak dwie czarne skrzynki po katastrofie czasu, w których nagrano jedno słowo: "jeszcze”. miłość po siedemdziesiątce jest jak wyciek plutonu z pękniętej chłodnicy czasu, świeci, syczy, śmieje się przez protezę i podpala dezodorant wieczności. jeśli Bóg naciśnie reset, system odpowie: „błąd. uczucie nieusuwalne”. a czesław z genowefą poproszą o dokładkę sernika i jeszcze jeden wolny taniec, bo skoro już wysadzać wszechświat, to w kapciach, z godnością, z reumatyzmem w odwrocie i z miłością tak bezczelną, że nawet kalendarz zapina pasy.        
    • @Annie to co robimy, Annie?  co nam pozostaje? trzeba pisać wydobyć ekstrakt żywe bijące serce niech będzie to naiwne i być może skazane na porażkę takie nasze prywatne waterloo
    • @Annie   daj spokój :)))   jest super.   mój awatar to ja z listopada zeszłego roku.   dziękuję za muzyczke :)   a ja dla Ciebie :)          
    • @Lenore Grey @Lenore Grey @Berenika97 @Lenore Grey Dziękuję Wam za dobre słowo :) Dziś mam zamiar napisać dalszy ciąg tej opowieści. Do opowiadania z drogą też wrócę bo opowiada o jednej z moich ukochanych legend. Mam nadzieję jedynie w tym, że moje prace nie przepadną i ktoś kiedyś je wyda 

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • Jak zwykle - prima sort. To też może być o umieraniu dwojga bardzo starych ludzi, złączonych jeszcze ale już na rozdrożu śmierci.     Ustawiam się w kolejce po tomik :) Warto by Twoja poezja wypłynęła na szersze wody. Choć jeśli Ci cieplutko tylko w naszym tu kąciku - to oczywiście jest też taka opcja :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...