Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

@Somalija

 

Znowu zaczynasz... Proszę wskazać: w którym miejscu powiedziałem, że pracujesz w biurokracji - skopiuj i wklej moje słowa jako dowód, a bałagan na pewno lubisz - tak wynika z twojej pisowni, jeśli chodzi o samą siebie: masz na imię Agnieszka, dziecko i narzeczonego, lubisz jeździć na rowerze, lubisz dzikie łono natury, a ten portal i własne konto traktujesz po prostu lekceważąco - jako odskocznię, aby z kimś pogadać i poczytać i tyle na temat, miłego popołudnia.

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@Somalija

 

Otóż to: pani Agnieszko, wstałem, umyłem twarz ciepłą wodą i poszedłem po zakupy - wydałem prawie sto dziesięć polskich złotych, a na dziś zaplanowałem: golenie - golę tyłek, pachy i jaja - jutro miałem jechać na Wolę zrobić porządek z komornikiem, który ode mnie wyciąga kasę za kościelne schronisko na Żytniej - nadal uważa, że to ja mam utrzymywać bezdomnych, bezrobotnych i obcokrajowców - alkoholików, narkomanów i lekomanów, wracam: nie mam ciepłej wody i to mój problem? Nie, absolutnie! To problem warszawskich wodociągów - za wszystko zapłaciłem, oni, oczywiście - jak zwykle...

 

- Awaria!

 

A to są tylko pionki, decyzje podejmuje góra, a górze zależy na tym, aby moje miejsce było u pijaków, którzy uwielbiają pić za moją kasę - w zamian mi nic a nic nie dają, jednocześnie: górze zależy na tym - na mojej kasie, sami natomiast nie chcą pracować, bo: biurokracja systemowa, wolnorynkowa i kościelna - to żadna praca, nie tworzą realnego dobra, tylko: kładą kłody pod nogi i tworzą sztuczne problemy lub cudze problemy przerzucają na ludzi bez problemów, stąd: mam dużo wolnego czasu i rozmawiam z tobą, pani Agnieszko, wiem, zaraz padną oskarżenia, iż tworzę teorie spiskowe, jednak: zauważ wszystkie konteksty - kawaler, czas, kasa i cały dzień nic nie robienie - leżenie, o, dziewczyny nienawidzą jak mężczyzna leży i nic nie robi, nie, pani Agnieszko, nikt nie będzie mną manipulował - na Wolę pojadę w przyszłym tygodniu, o własnym życiu decyduję tylko i wyłącznie ja, natomiast: urzędnicy mają obowiązek służyć obywatelom - nie na odwrót.

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

u mnie biurokracja polega na tym, iż zamówiłam sobie francuski ołówek i wkład do francuskiego długopisu :) muszę dokonać za jakiś czas kolejne zamówienie, sporządzam listę rzeczy, które co jakiś czas mi się przypominają, co jeszcze :)

Opublikowano (edytowane)

@Somalija

 

A warszawskim samorządem rządzi wyjątkowa ciemnota biurokratyczna, lenie i kompletne nieroby - Koalicja Obywatelska, jasne: od ukończenia, ojej, odkąd jestem dorosły - zawsze spełniałem obywatelski obowiązek - chodziłem na wybory, ludzie, którzy nie głosują - powinni zamilczeć, a mają tyle do powiedzenia i nie są aktywni społecznie, wbrew pozorom: Polacy też są roszczeniowi, ale nie tak bardzo jak Ukraińcy, ostatnio jako osoba nielegalnie bezdomna nie głosowałem - nie miałem miejsca zamieszkania i nie byłem nigdzie wpisany jako potencjalny wyborca, teraz: pójdę do administracji i z góry zażądam zaświadczenia o miejscu zamieszkania - mają mi również podać szkołę (u mnie są trzy i przedszkole) - gdzie będę mógł głosować, jasne: będę głosował na Mateusza Morawieckiego i na referendum odpowiem - cztery razy nie - premier pilnuje moich interesów, dalej: pani na kogo będzie głosowała? Oczywiście, nie musi pani mówić - wyborca może być jawny (tak jak ja) lub tajny...

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@violetta

 

Po to właśnie stworzyłem Konstytucję Polskiej Rzeczypospolitej Narodowej, aby ten burdel uporządkować - w moim kraju działają następujące systemy biurokratyczne: państwowy, samorządowy i kościelny, dodam jeszcze: europejski - Komisja Europejska i Parlament Europejski to nic innego jak niewolnicy Niemców, którzy rządzą zza kulis, dochodzi jeszcze nepotyzm, słowem, tragedia...

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@violetta

 

Tak, Konstytucja Polskiej Rzeczypospolitej Narodowej jest moją własnością intelektualną, oryginały ma Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Tajnym Archiwum, po prostu rusz leniwy tyłek i jako studentka potrzebująca do jakiejś tam pracy, pokazujesz legitymację i oni ciebie wpuszczają, dostaniesz specjalne rękawiczki i maskę, otóż to: niektórych bardzo, bardzo i bardzo boli, iż mój poziom inteligencji jest powyżej przeciętnej, jasne: żadnych dokumentów i zdjęć z torby podróżnej nie będę wyciągał i po raz ileż tam setny udowadniał wtórnym analfabetom i nieukom - mojej racji, jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości: niech złoży wniosek o przywłaszczenie cudzej własności intelektualnej i pytania zadaję ja:

 

- Proszę podać konkretne daty dotyczące pracy nad Konstytucją Polskiej Rzeczypospolitej Narodowej!

 

- Hmmm, nie pamiętam...

 

A wtedy sąd: sprawa jest raz na zawsze zamknięta, panie Łukaszu, masz rację, to są pasożyci - przywłaszczają cudze prace.

 

Łukasz Jasiński 

 

@Somalija

 

A teraz czekam na chłopaka, który ma wymienić licznik, ty: mogłabyś normalnie czekać, ja: muszę pilnować otwartych drzwi - on ma przyjść do dwudziestej, dokładnie: otwartych - jest u mnie przeciąg, tak właśnie działa ten system - Opieka Pomocy Społecznej, która najpierw kilka lat temu odesłała mnie do noclegowni, kiedy sam wywalczyłem mieszkanie - nagle chce mi pomóc? Raczej wcisnąć kogoś na utrzymanie, jeśli już: nie przyślą mi żadnej dziewczyny w moim wieku - panny, prędzej starą babę.

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@Somalija

 

To miło z pani strony, wiem, że matki są bardzo troskliwe i opiekuńcze, a my, mężczyźni, raczej - dzicy, taka jest natura, poradzę sobie sam, kupiłem trzy czwarte Żubrówki, a potem: będę sam się bawił - tańczył, śpiewał i odbierał drgania muzyki, melodię bardzo doskonale łapię, słowa: w ogóle, raczej psują mi melodię i jeśli to mówię, to - to jest dowód na to, iż straciłem słuch, naprawdę, jako osoba niesłysząca bardzo dobrze tańczę nawet wtedy - gdy nie na żadnych drgań, wystarczy: słyszącą dziewczyna - mową ciała pokaże mi melodię i bez problemu przystosowuję się...

 

Łukasz Jasiński 

 

@violetta

 

Oczywiście, że byłem jako młody chłopak - uprawiałem seks z nauczycielką z Kępna i z gwiazdą z Międzyzdrojów, zrozum, młoda damo, jestem w średnim wieku i szarpią mnie dwie strony - młode i stare, więc: wybieram wódkę i święty spokój

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@violetta

 

Wiesz, Wioletto, ty nawet nie jesteś pogańską czarownicą, przeciwnie: jesteś osobą, jak to mówią, starą panną - zakonnicą, nie ustąpię z palenia papierosów i picia wódki, jeśli chcesz kawalera z własnych snów - idź do męskiego zakonu, twierdzisz, że nic ciekawego nie mam do zaproponowania? A ty co masz? Jaką masz historię przodków, jaką!? Wiesz, że Polska jest bardzo tolerancyjnym krajem? Kiedyś wypiliśmy sobie wódkę z młodym chłopakiem, który uciekł z wycieczki izraelskiej i odprowadziliśmy go do ambasady izraelskiej, bo: powiedział, że tam mieszka, a oni - potwierdzili jego tożsamość i nam podziękowali, powiedz, o co ci tak naprawdę chodzi - dlaczego jesteś tak złośliwa, paskudna i wredna? 

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@violetta

 

To po co zajmujesz mój drogi świat? Wiesz, mój świat jest okrutny, bezwzględny i niewiarygodnie dziki, otóż to: nie jestem święty, nie mogę mówić o wielu rzeczach - do końca życia obowiązuje mnie tajemnica służbowa, dajmy przykład: w moim mieście jest 309654497 niewypałów z Drugiej Wojny Światowej, a teraz: policz - ile niewypałów przypada na jednego mieszkańca Warszawy, właśnie - tak funkcjonuje mój mózg i w związku z tym - ilu saperów jeszcze jest potrzebnych, aby była równowaga? Jeśli lubisz anegdoty, to: jako były pracownik Archiwum Akt Nowych - kosiłem trawkę na podwórku (sama sprawdź co to za firma) i nagle zgłodniałem, a byłem dwa dni przed wypłatą i poszedłem sobie do sekretarki dyrektora - mają tam lodówkę i wziąłem jego kiełbasę i bułkę, aż nagle: Bogdan Zdrojewski i Tadeusz Krawczak - powiedziałem prawdę (oni mieli bardzo ważne spotkanie) i co stało się coś? Nie, nic się nie stało...

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Poet Ka   dzięki:)   dodałem jeszcze muzyczkę:)    
    • @Migrena

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

              jej pies ma w sobie coś z bezrobotnego ochroniarza który od piętnastu lat pilnuje magazynu w którym nigdy niczego nie ukradli leży pod drzwiami jak porzucony projekt ustawy na który nikt o zdrowych zmysłach nie chce zagłosować ale wystarczy że na klatce schodowej kichnie sąsiad wtedy zrywa się nagle jakby właśnie dostał anonim że nadchodzi koniec świata albo kontrola skarbowa co dla niego jest właściwie tym samym biegnie do drzwi ślizga się na panelach jak pijany łyżwiarz figurowy wpada bokiem w witrażkę z głuchym odgosem klęski szczeka z taką furią jakby chciał wypluć własne płuca i ulepić z nich barierę przeciwlotniczą przeciwko listonoszowi który jest dla niego jedynym autentycznym wcieleniem szatana jej pies uważa że całe mieszkanie należy do niego ona jest tylko personifikacją otwieracza do puszek kobietą która płaci za prąd i czasem przez pomyłkę próbuje usiąść na jego prywatnym tronie czyli kanapie którą ona kupiła na raty kiedy wraca do domu on już stoi przy drzwiach trzęsie się cały jak pralka na wirowaniu w trakcie trzęsienia ziemi macha ogonem z taką prędkością, że gdyby podpiąć go do sieci cała gmina miałaby darmowy prąd do końca świata a on sam zaraz oderwie się od ziemi jak włochaty helikopter ratunkowy który leci na ratunek tonącej w samotności parówce jakby nie widział jej od ośmiu wieków jakby właśnie wróciła z frontu pod teheranem albo z biedronki co dla niego jest tą samą krwawą jatką potem skacze na nią z gracją fortepianu któremu w locie pękły wszystkie struny liże ją po twarzy z pasją godną inkwizytora poleruje jej łokieć na śmierć jakby to była relikwia która pachnie perfumami i kradzionym kabanosem jej pies ma też ten wzrok którym patrzy kiedy ona bierze do ręki smycz nagle zamienia się w cząstkę w akceleratorze która za chwilę rozbije rzeczywistość na atomy jak opętany prorok który właśnie zobaczył Boga i okazało się że Bog idzie do parku gdzie kwitną fijołki biega po mieszkaniu jak odbezpieczony granat w poszukiwaniu sensu ostatecznego o zapachu trawy sam staje się obrożą i smyczą sam jest pędem który nie mieści się w futrze sam prawie wypada przez okno bo usłyszał słowo spacer – to jedyne imię Boga które wolno wymawiać na głos przed południem bo spacer jest dla niego jak objawienie narodowe jak pielgrzymka podczas której trzeba nanieść poprawkę do konstytucji i obiskać siedem drzew trzy opony starego opla i ten sam słup który w nocy stał się znów podejrzany bo pachniał kimś kto ma więcej niż on pewności siebie na dworze jej pies idzie dumny jak generał prowadzący armię złożoną wyłącznie z własnych lęków ciągnie ją przez chodnik przez błoto przez kałuże które uważa za swoje osobiste zwycięstwa terytorialne czasem zatrzymuje się nagle i patrzy w jeden punkt z taką powagą jakby właśnie usłyszał że w krzakach siedzi pluton egzekucyjny po czym okazuje się że to tylko liść ale liść który poruszył się bez pisemnego zezwolenia jej pies potrafi obszczekać ciszę z taką nienawiścią jakby właśnie podsłuchał że w próżni kosmicznej ktoś obraża jego rodowód i podważa prawo do drapania się za uchem ale czasem na chodniku wydarza się coś gorszego reklamówka z żabki hulajnoga albo jamnik który spojrzał na niego jak księgowy w trakcie rozwodu wtedy jej pies przestaje być psem staje się galaretą z lęku która próbuje wpełznąć jej pod skórę walącą się kamienicą strachu w której każda cegła krzyczy w inną stronę wskakuje jej na ręce i wisi na niej z godnością mokrego ręcznika zamienia się w sejsmograf strachu o masie piętnastu kilogramów patrzy na potwora zza jej ramienia jak świadek koronny który właśnie rozpoznał bandytę na okazaniu ona stoi z nim na środku chodnika z unieruchomioną histerią przyklejoną do kurtki a on obejmuje ją łapami z miną człowieka który właśnie przeżył wybuch elektrowni atomowej choć przestraszył go tylko plastikowy worek na śmieci jej pies nienawidzi też wszystkiego co się rusza kurierów śmieciarek dzieci rowerzystów i własnego odbicia w piekarniku czasem stoi przed tą szybą i szczeka na siebie z furią kogoś kto spotkał w barze gnoja co dwadzieścia lat temu odbił mu dziewczynę i życie w nocy śpi tak jakby umarł na polu chwały rozlany przez pół łóżka jak futrzasta katastrofa lotnicza ale wystarczy że ona o świcie poruszy małym palcem wtedy natychmiast otwiera jedno oko pełne pretensji że śmie oddychać bez pozwolenia na jego materacu bo jej pies kocha ją miłością totalną głupią bezdenną i absolutnie cudowną miłością stworzenia które oddałoby za nią życie ale nie oddałoby tej jednej kanapki z szynką którą ukradł ze stołu kiedy mrugnęła powieką bo jej pies to biologiczny błąd w systemie wszechświata czarna dziura która wciąga całą czułość i wypluwa kłaki mały terrorysta sypiający w różowej obroży który co noc modli się do lodówki by wreszcie ogłosiła niepodległość potem siedzi obok własnego sumienia które ma kształt tłustej plamy na dywanie i patrzy na nią z taką raną w oczach jakby to ona była autorką całego zła na ziemi a on tylko niewinną ofiarą systemu braku szynki a ona stoi obok i nie może się ruszyć bo w oczach psa widzi całą wojnę światów i całe swoje życie które należy do niego choć on za chwilę znowu przestraszy się własnego ogona kocha go  tak mocno że aż chce się wyć do piekarnika on nie widzi w niej człowieka on widzi w niej jedyny błąd w obliczeniach wszechświata który sprawił że miłość jest jadalna i ma ręce pachnące płynem do naczyń jest dla niego ostatnią instancją odwoławczą od wyroku śmierci jakim jest każda minuta bez głaskania a kiedy ona płacze on kładzie jej łeb na kolanach z ciężarem jakby deponował tam wszystkie niewypały świata patrzy wtedy wzrokiem tak starym że w jego źrenicach dogasają ostatnie słońca i stygną herbaty wszystkich samotnych kobiet próbuje zlizać jej smutek z policzka jakby to była darmowa próbka wieczności którą ktoś przez pomyłkę zostawił na wycieraczce pod numerem czternastym bo jej pies jest jedynym dowodem na to że Bóg ma poczucie humoru ostre jak żyletka a jej pies to mały mesjasz w brudnym futrze który przyszedł zbawić świat od logiki i zamienić jej życie w jedno wielkie uśmiechnięte piekło                  
    • @viola arvensis   Dziękuję :)
    • @andrew jeden z Twoich najlepszych liryków
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...