Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Par Serge Gainsbourg, Franck Langolff (Henri-Alain Langolff) 
L'AQUOIBONISTE
By Serge Gainsbourg, Franck Langolff (Henri-Alain Langolff) 
THE WHATEVERIST
Przez Serge'a Gainsbourg'a, Franck'a Langolff'a (Henri-Alain'a Langolff'a) 
ACOMITAMISTA

 

L'aquoiboniste sung by Jane Birkin. Piosenka L'aquoiboniste śpiewana przez Jane Birkin

 

CHORUS:
C'est un aquoiboniste
Un faiseur de plaisantristes*)
Qui dit toujours: «À quoi bon
À quoi bon»

 

This is a whateverist,
A fount of tristful pleasantries
[lit.: A maker of the pleasantristes]*)
Who keeps saying "What the point?
What the point?" 

 

To acomitamista
Autor  smutnych  dowcipów
[
dosł. smutnocipów] *)
Kto zawsze powtarza: "A co mi tam?

A co mi tam?"

 

Un aquoiboniste
Un modeste guitariste**)
Qui n'est jamais dans le ton
À quoi bon?

 

A whateverist,
A guitarist**), one of these
Who aren't always to the point,
What the point?

 

Acomitamista,
Skromny gitarzysta,
Który nigdy nie wpada do tona, "A co mi tam?
A co mi tam?"

 

CHORUS

 

Un aquoiboniste
Un peu trop idéaliste
Qui répète sur tous les tons:
«À quoi bon»

 

A whateverist,
A lil bit idealist
Who repeats in every form:
"What the point?"

 

Acomitamista,
I troche idealista, 
Który powtarza się na różne sposoby:
"A co mi tam?" 

 

CHORUS

 

Un aquoiboniste
Un drôle de je m'enfoutiste
Qui dit à tort à raison:
«À quoi bon»

 

A whateverist,
Weird "Idon'tcareforitist"
Who says if it's right or wrong
"What the point?

 

Dziwny acomitamista,
Nieobchodzimnieista,
Który mówi, czy to dobrze, czy źle
"A co mi tam?"

 

CHORUS

 

Un aquoiboniste
Qui s'fout de tout et persiste
À dire: «J'veux bien mais au fond
À quoi bon»

 

A whateverist,
Who doesn't care, but insists
"I would like!", yet in his soul

There's but "What's the point!"

 

Acomitamista,
Któremu wszystko jest jedno, lecz uparcie
Powtarza:
"Nie mam nic przeciwko!", chociaż w głębi duszy

Ma tylko "A co mi tam?"

 

CHORUS

 

Un aquoiboniste
Qu'a pas besoin d'oculiste
Pour voir la merde du monde
À quoi bon

 

A whateverist
Who needs no oculist
To see shit of our world,
What's the point?

 

Acomitamista,
Kto nie potrzebuje okulisty,
Aby zobaczyć gówno naszego świata,
A co mi tam?

 

CHORUS

 

Un aquoiboniste
Qui me dit le regard triste:
«Toi je t'aime, les autres ce sont
Tous des cons». 

 

A whateverist,
Who tells, looking at me triste,
"I love you, all other folks
Are arseholes".

 

Acomitamista,
Który mówi do mnie ze smutnym spojrzeniem:
"Kocham cię, ale inni są
Wszyscy dupkami".

<1978>

 

*) plaisantristes - а word coinage, neologism by Serge Gainsbourg, a contraction of the words of "pleasantry" (plaisanterie) in Plural and triste (sad). Smth like "pleasantristes".
plaisantristes - to hybrid słowny, neologizm przez Serge'a Gainsbourg'a, skrót słów "dowcip, żart" (plaisanterie) w liczbie mnogiej i "triste" (smutny). Coś w stylu  "smutnocipy".

 

**) a guitarist [ɡɪˈtɑː.rɪst] in English, guitariste [gita'rist] in French.
gitarzysta [ɡɪˈtɑː.rɪst] po angielsku, gitariste [gita'rist] po francusku

 

L'aquoiboniste sung by Norig. L'aquoiboniste w śpiewie przez Norig'i.

 

L'aquoiboniste sung by Jil Kaplan. L'aquoiboniste w śpiewie przez Jil Kaplan. 

 

L'aquoiboniste sung by Ritsuko Okazaki in Japanese. Japanese lyrics by Kaori Kano
Ritsuko Okazaki śpiewa L'aquoiboniste po japońsku. Tekst japońsku przez Kaori Kano.

 

***

 

Vanessa Paradis between  Franck Langolff  and  Serge Gainsbourg.  Vanessa Paradis pomiędzy Franckiem Langolffem a Serge'em Gainsbourgiem.

 

 

Edytowane przez Andrew Alexandre Owie (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Aquoiboniste


"He's an aquoibonist//A maker of jokes//Who always says what's the point?//What's the point?"

 

These are the first words of L'Aquoiboniste, a song written by Gainsbourg and performed by Jane Birkin in 1978 on the album Ex-fan des sixties. Aquoiboniste, formed just like aquoibonisme from the fatalistic formula, à quoi bon? (what's the use?, what's the point?, etc.) designates or qualifies a defeatist, pessimistic person.

 

To są pierwsze słowa L'Aquoiboniste, piosenki napisanej przez Gainsbourga i wykonanej przez Jane Birkin w 1978 roku w albumie Ex-fan des sixties. Aquoiboniste, powstały podobnie jak aquoibonisme z fatalistycznej formuły, à quoi bon? (jaki jest pożytek?, jaki jest sens?, itp.) określa lub kwalifikuje osobę defetystyczną, pesymistyczną.

 

Gainsbourg is not the creator of this word, registered in 1923, but it could have been so much, since it corresponds to him in both form and content. The disillusioned character of the song might have been Gainsbourg himself.

 

Gainsbourg nie jest twórcą tego słowa, zarejestrowanego w 1923 roku, ale mogłby być im, skoro odpowiada mu ono zarówno pod względem formy, jak i treści. Rozczarowanym bohaterem piosenki mógł być sam Gainsbourg.

 

 

Edytowane przez Andrew Alexandre Owie (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Willingly quoting such authors as Baudelaire, Rimbaud or Verlaine, Serge Gainsbourg himself was a talented lyricist, playing with all facets of the language. Metaphors, puns, double meanings, word contamination, neologisms, anglicisms, onomatopoeia, alliterations and assonances...

 

Chętnie cytując takich autorów jak Baudelaire, Rimbaud czy Verlaine, sam Serge Gainsbourg był utalentowanym tekściarzem, bawiącym się wszystkimi aspektami języka. Metafory, kalambury, podwójne znaczenia, kontaminacja*) słowna, neologizmy, anglicyzmy, onomatopeje, aliteracje i asonanse...

 

*) kontaminacja czyli mot-valise (hybryda, kombinacja, zbitka, zlepka) słów (neologizm stworzony przez połączenie słów, na przykład, plaisantristes).

 

 

Opublikowano (edytowane)


JEWISH OR NOT, BUT RUSSIAN! ŻYD CZY TEŻ NIE, LECZ  RUSEK! 

 

 

Jane Birkin:
- But we didn't think about May '68, and he certainly didn't. He didn't take it seriously. He was Russian! It seemed anecdotal compared to the October Revolution.

- How would you define him?

- He was a provocateur with a wildly romantic, Slavic-Jewish soul.

 

- Ale my nie myśleliśmy o maju '68, a on na pewno nie. Nie traktował tego poważnie. Był Ruskim! W porównaniu z Rewolucją Październikową wydawało się to anegdotą.

- Jak byś go zdefiniowała?

- Był prowokatorem o szalenie romantycznej, słowiańsko-żydowskiej duszy.

 

When he died, an English journalist said: "In England, we have a clown," and he named Tommy Cooper. "But is he also a poet? No." "We have a poet," and he named Ted Hughes. "But is he also an aesthete? No." "We have a great aesthete," and he named David Hockney, "But can he write songs? No. So, for these three reasons, England lacks a Serge Gainsbourg."

 

Kiedy zmarł, angielski dziennikarz powiedział: "W Anglii mamy klauna" i nazwał Tommy Cooperа. - Ale czy on też jest poetą? Nie.
"Mamy poetę" i nazwał Tedа Hughes'a.
- Ale czy on też jest estetą? Nie. "Mamy wielkiego estetę" i nazwał Davida Hockneya.
- Ale czy on potrafi pisać piosenki? Nie. Tak więc z tych trzech powodów w Anglii brakuje Serge'a Gainsbourga.

 

This combination of opposites made him unique, capable of telling Belgian or Jewish stories, while at the same time being a poet, perhaps the greatest since Apollinaire, with his very personal style of verse, and a songwriter whose lyrics exist on their own, even without music.

 

To połączenie przeciwieństw uczyniło go wyjątkowym, zdolnym do opowiadania belgijskich czy żydowskich dowcipów, a jednocześnie być może największym poetą od czasów Apollinaire'a, ze swoim bardzo osobistym stylem poezji i autorem piosenek, którego teksty istnieją niezależnie, nawet bez muzyki.

 

Edytowane przez Andrew Alexandre Owie (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @.KOBIETA.    
    • Wszystko wokół niby jest. Dom, rodzina, przyjaźń i pies, a jednak czegoś w domu mniej... Może mnie? Uciekam od świata, umysł otępiam... Jednak czy droga ma na wieki przeklęta?     Nie warto chyba szukać próżności, kiedy czas rozkłada kości. Lepiej życie w salonie gościć, pić z nim kawę, niż tkwić w tym letargu, całe życie pościć. Zbyt cenne jest życie dla mnie, bym non stop myślał o sobie nagannie.      Chcę mieć siłę płynąć dalej, przecież nie pochłoną mnie smutku fale. Wiatr w żagle zawieje, wypłynie na morze jeszcze raz statek, kiedyś zwany Zerem, banderę podmuch rozwieje!      Chować się wszyscy zawistni złodzieje co ich ręce świerzbią na cudzą nadzieję. Wyruszy kapitan po skarb złoty, nie wiedząc, czy pozna wartość tej nagrody.  
    • @Waldemar_Talar_Talar Całkowicie się zgadzam, ale teraz ludzie jakby mniej odporni i niejednemu w / po jednej złej chwili wali się świat. Pozdrawiam
    • @Waldemar_Talar_Talar Nasze życie jest wszystkim, co mamy, a nie jest tylko nasze. Nikt z nas nie zdoła się go dokładnie nauczyć - skoro żyjemy pierwszy raz. Wszystko co nas w nim spotyka jest "przyprawą istnienia", darem - tak cierpienie, jak szczęście. Cieszmy się, że zostaliśmy zaproszeni na tę ucztę... przez Kogoś. Pozdrawiam Serdecznie :-)
    • Molo było niewielkie. Pełne gnilnych glonów,  rozprutych desek  i wymytych przez fale kłód, mających utrzymywać konstrukcję w całości. Czuć było pod gołą stopą  każdą zmianę natężenia wody, każdy silniejszy podmuch wiatru, każdy ruch piasku na dnie. Było mi tu swojsko. Niestabilnie i wrogo. Nawet balustrada była cała we rdzy. Siedziała na niej grupka rybitw. Rozmawiały w ptasim języku, przekrzykując się nawzajem, niczym emerytki osiadłe przez cały dzień na parkowej ławce. Gdy tylko się zbliżyłem ucichły, obrzucając mnie nienawistnym spojrzeniem. Zerwały się do lotu skrzecząc dziko. Rozpostarły swe skrzydła  nad samym lustrem tafli. Dopiero w połowie toni, wzbiły się w nisko osadzone chmury. Zniknęły mi z oczu. Moim żywiołem nie jest woda ani powietrze. Jest nim ogień rozpalający pokłady nieskończonej samotności i odseparowania. Jest nim ziemia. Doskonale zimna i wilgotna. Pokryta mchem, koniczyną i robactwem. Mam nadzieję, że kiedyś mnie przyjmie. Moje zastygłe w śmierci ciało  i bladą, sosnową trumnę. Żaby wesoło rechotały  w przybrzeżnych szuwarach. Czasami ryba wzburzyła wodę, łaknąc w swe skrzela,  dawki ożywczego tlenu. To znów liść zniesiony tu  przez północne podmuchy  osunął się z gracją na falę. Był suchy i martwy a jednak mimo wszystko drwił sobie z tego. Nie zamierzał tonąć. Przeciwnie. Tańczył w tę i z powrotem, próbując się przystosować  do energii i klimatu nowego miejsca. Ważki obsiadły wodne pałki i lilie. Drzemały w cieple sierpniowego upału. Nawet drapieżnikom należał się wolny dzień. Urlop od instynktu zabójcy. Rodzina kaczek podpłynęła bezgłośnie. Zadzierały łepki ku mnie, czekając na porcję suchego chleba. Dla nich to trucizna. A ja nie jestem mordercą. Wyobraziłem sobie siebie w wodzie, patrzącego na Ciebie jak te kaczki. Prosiłbym o koło ratunkowe. Ale dla mnie ratunek to trucizna. Nie potrafię pływać w tej mętnej zupie, którą nazywa się życiem. Utonąłbym na Twoich oczach. Z korzyścią dla obojga. Na plaży opodal zebrał się już mały tłum. Byłaś tam i Ty. Leżałaś na niebieskim kocu, ubrana w piękny dwuczęściowy, biały kostium. Uwielbiasz lato, wodę i słońce. Kochasz życie. Opalanie swych doskonałych krągłości. Błogość zatrzymania chwili relaksu. Kochasz być dopieszczona naturą. Całowana promykami. Muskana letnią bryzą. A mnie dzień boli, nęka, zabija. Wygania mnie w cień, noc  w niespokojny, koszmarny sen. Słońce mnie rani.  Oślepia. Wiatr przynosi podszepty o rychłym końcu. Jak można nie lubić lata? Jak widać. Trupy wolą mgły listopadowe. Przenikliwe, wilgotne zimno. Zamiecie, zawieje i dobrotliwe,  szczere łzy deszczu. Dłonie i stopy kostnieją wtedy na dobre a serce zamiera w piersi. Obiecałem Ci  wieczorny spacer po promenadzie. Kolację, lody i kwiaty. Dla Ciebie te najpiękniejsze. Dla mnie te złe. Są moją obsesją i inspiracją. Piękno które gnije na moich oczach. Wszystko wokół wspaniale gnije, bo życie jest jedynie  skuteczną do bólu trucizną.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...