W oczach nie dojrzę nic nowego
skrywane cienie niepewności,
nie będę pisać, nie mam czego.!
Zamykam szczelnie czarne drzwi.
W pewien styczniowy, mroźny wieczór
złudzeniem chwili uniesiona
chciałam odnaleźć gdzieś schronienie
i nazwać siebie poprzez słowa.
Lekkością myśli pragnień drogą
podążyć jasnym, sennym szlakiem
chciałam po prostu pisać wiersze
będąc świetlistym, wolnym ptakiem.
Czując za mocno, nie dostrzegam
nie czując błądzę niewidoma
gdzieś na rozdrożu szukam ścieżki
w wiosennym deszczu zagubiona.
Ciężarem siły wrażliwości
nie wierząc w nic oraz nikomu
oddaj mi proszę moją wolność
bym mogła wrócić już do domu.!!!