Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

O wszystkim, co chciałbym powiedzieć, już zapewne w dużej mierze pomyślałaś. Spieszę tylko dodać, że twoja troska o to, że znowu palnę jakieś głupstwo, jak to miałem w zwyczaju czynić, nie ma teraz żadnego sensu. Tu po prostu nie wypada tego robić. Nawet gdybym chciał. Przecież miałaś świadomość, że jestem drzwiami, które za bardzo walnęły  o futrynę.

 

Weszłaś w ciemny tunel bez działającej latarki i byłaś zdziwiona, że nic nie widać. Mogłaś co prawda świecić przykładem, ale taka opcja, nie przyszła ci akurat na myśl. Przecież wiedziałaś wszystko lepiej. Zaczęłaś nagle wierzyć, że cokolwiek nie ma prawa spadać na dno. Aż nagle ujrzałaś, setki, tysiące. Z każdego coś spadało. Prosto na ogrodzenie wyobraźni.

 

Byłem bardziej cwany. Siedziałem wysoko. Zaciekle i wytrwale, ściskałem dłonie na śladach szybowania ptaków. Nagle ujrzałaś wielki błysk. Oznajmił twoją głupotę. Doznałaś olśnienia, które cię przytłoczyło. Zwaliło z nóg, ale wstałaś. Po chwili upadłaś i znowu uzyskałaś pion. Miałaś więcej sił.

 

Ja leżałem jak ten ciul i w duchu dziękowałem, że wpadłem do kupy gnoju, na bocznicę, bez powrotu na pierwotny tor. To mnie jednak uratowało. Ta miękkość zbawienna, pełna symbolicznego zapachu, nie zawsze całkiem świadomych, niekonstruktywnych poczynań, które mogły ranić. Miałem wreszcie czas na myślenie. Nie tylko na bycie.

 

Wtedy doznałem wizji płonącego wilka. Wyjadał ognistym pyskiem spopieloną biel, z ostatniej ocalałej, zielonej miseczki. Nadal nie wiem, co ten obraz miał oznaczać, chociaż nadal czuję w ustach, pierwotny smak ryżu. W końcu jakoś wyszedłem, lecz tylko po to, by włączyć dłuższą przerwę w życiorysie. Gdy nie wiedziałem gdzie jestem, to byłem już tutaj.

 

A jeszcze tak niedawno pielęgnowałem w sobie przekonanie, że jestem sto razy mądrzejszy od ciebie.  Zachłyśnięty  rozumami, nie zauważyłem faktu, iż szare komórki stanęły mi w gardle. Dlatego tak bardzo zdurniałem, gdyż było ich mniej w mózgu, a więcej w przełyku, lub nawet gdzie indziej jeszcze, czym niekiedy myślałem. Nie spadałem długo. Tylko tyle, żeby zlecieć.

 

Tak na dobrą sprawę, jak zapewne mogłaś wywnioskować z moich wynaturzeń, całkiem nieźle tutaj. Idzie wytrzymać. Chociaż przyznaję, że ogień samotności i świadomość, że tak wiele można było inaczej, w znaczącym stopniu zwęgla nadzieję na popiół. Pomimo tego, że nie wieje przeciwny wiatr, nie odczuwam fizycznego bólu, to twojego uśmiechu też nie ma. Jestem wolny od podłych ludzi, lecz od dobrych też.

 

A kwiaty które ci miałem wręczyć, już dawno zwiędły. Nawet nie zdążyliśmy je wspólnie powąchać, gdy jeszcze  emanowały zapachem marzeń, kryjącym w sobie, tak wiele możliwości, nieodgadnionej łąki.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Migrena   Niezwykle zmysłowy erotyk, w którym intymność dwojga ludzi splata się z pierwotnym rytmem natury. Jest u paralela między żywiołem morza a ludzką namiętnością, natura jest żywym organizmem, który czuje i dyktuje rytm. Fraza „nagle tracę krawędzie” oddaje moment, w którym namiętność i bliskość sprawiają, że człowiek przestaje być osobnym bytem. Oddech "nie ma właściciela" i kochankowie stapiają się ze sobą i z nocnym pejzażem. "Skóra zaczyna pamiętać zanim dotyk jeszcze się wydarzy” - to piękna metafora - ciało ma swoją własną intuicję, która wyprzedza myśli. A dotyk staje się „najprawdziwszym językiem”, który potrafi wyrazić więcej niż jakakolwiek rozmowa i który, jak sugeruje puenta, ma szansę przetrwać dłużej niż sama fizyczność. To przepiękny tekst o całkowitym poddaniu się chwili, drugiemu człowiekowi i naturze, a fizyczność jest podniesiona do rangi mistycznego, niemal kosmicznego doświadczenia.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Dziękuję.  Mówiąc szczerze, to metaforyka ma głównie na celu slalom między lagorytmami

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      . To też jest pewien znak naszych czasów stety, albo niestety, jak kto woli. Serdeczności.      P.S .: Zapomniałem dodać, że będzie z tego piosenka
    • @Na liniach czasu mowa o odnawianiu, odradzaniu się   oraz o konieczności współgrania za światem    o budowaniu takiej zgodności   
    • @LessLove

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

         
    • @viola arvensis   Genialny! Czytam to, leżąc na kanapie (oczywiście odkładając inne obowiązki na następne dni, jak dobrze, że jest niedziela! ) i czuję głęboką duchową więź z tym tekstem. W świecie, który każe nam ciągle biec i realizować cele, ten wiersz działa jak idealnie schłodzone martini. Świetna jest płynność i lekkość formy, która idealnie kontrastuje z treścią. Piękna pochwała świętego spokoju!   Przeczytałam, polubiłam, stery też rzuciłam. Wiersz w punkt trafia, bez dwóch zdań, czas na relaks, a nie plan!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...