Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

A jakże! ;) Bardzo dobry wiersz, przemawia do mnie ten fragment. Zręcznie porównałaś ludzkie odczucia do zjawisk przyrodniczych. Lubię takie metaforyczne ujęcie tematu. Pozdrawiam 

Opublikowano

@Jacek_Suchowicz Ano właśnie, po co wybuchać. Jak jednak wiemy ludzie są różni... bywają tacy, którzy jak wulkan bulgoczą, wylewając lawę inwektyw i niczym bomby wulkaniczne jakieś pseudo argumenty itp. 

Dziękuję za odwiedziny. Podziwiam naprawdę Twoją łatwość pisania zgrabnych strof pod każdy temat.

Pozdrawiam :)

Opublikowano

@FaLCorneL Dziękuję za wysoką ocenę. Pozdrawiam :)

@Rafael Marius

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Pozwolę się jednak nie zgodzić. Trzeba jednak wiedzieć kiedy i jak wybuchać. Niektórym podobne zachowania nie służą. Cieszy mnie, że poświęciłeś czas na czytanie i refleksję. Pozdrawiam :)

@Waldemar_Talar_Talar Miło mi, że spodobało Ci się , co napisałam. Pozdrawiam również Waldemarze :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

To kiedy nie bardzo jest od nas zależne. Nie mamy wpływu na wiele okoliczności.

A co do tego w jaki sposób okazywać swoje emocje na zewnątrz to wiele na ten napisano. Warto czytać i stosować. Może nawet czasem się uda.

 

Mnie jednak chodziło o inny przypadek, gdy ktoś tłumi lub neguje swoje emocje, a to poza skrajnymi przypadkami, nie jest dobre.

Opublikowano

@Rafael Marius Cóż, pozostanę przy swoim zdaniu, ale oczywiście świat się kręci i każdy z nas musi sobie radzić z rozmaitymi sytuacjami :)

@Nata_Kruk Proste to nie jest, zgadzam się... Każdy z nas boryka się z różnymi sytuacjami. A nóż komuś mignie przed oczami jakiś drobny cytacik i pomoże... ;) Kto tam wie jak zadziała mózg w stresującej chwili. Pozdrawiam :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • "WYŻEŃCA" (Frag. szers. utw.)

       

      (...)

       

      Choć sztorc ścierał na osełce z najlepszego piaskowca,
      I na omłocie starannie utwardzał u klepadła,
      To nie wieścił mu ni zwiastun jeden tak rychłego końca,
      Jak głownia jego wraz z kosiskiem na kamieniu się rozpadła.

      Machajką swą miłą uciesznie rwał do potańca,
      A ześcibolił żniwnie w pojedynkę pewno i spichrz cały,
      Śmiał się "haha" gdy klinga ucinała młodziane pędy,
      I w lekceważeniu oczy jego na swe uczyny nawet nie ukradkowały.

      A kępy siłą stały sztywnie jak pasły zwierzyniec,
      Na ustroniach zagród, i tam gdzie polany,
      I w gwarnicach motłochu jak na ofiarnych stołach,
      Aż po kąt zapuszczony, przez bok dzidą omijany.

      Raz wyciął jak drwalik sosen na podściółce lasu,
      Raz ścinał po sztuce, nim salwą ruszyli z kopyta w popłochu,,
      Wszystko na powagę postronników, by go wyceniali w krocie,
      I zmykali gdy drzewcem wywija jak skrą przy czarnym prochu.

      Sztrych jego zakrzywni wychwasty niżał w obręb ziemi,
      A chwalbował siłą, bo grzebietem taszczył wór puściutki,
      Gdzie ni na wycen cienia choćby tyciej drogoceny,
      Zagodnej czci z poszanowaniem w otoczeniu ludzkim.

      I naliczał, mnożył, odpadał szkodnik za szkodnikiem,
      Dłoń jego karciła karki i przednie fasady, 
      Miast ściskać bratnie łapsko w powitalnym dygu,
      Odganiał paździerz, tak wolał, i był im w się we ślady.

      A jak mówili, że gburny, grubiański, i do skoku wyrywny,
      Bo rzuca się w kije do bicia i zdziczale ryczy, ,
      Rozminęli się z istnym, choć mogła ich brać zaślepota,
      Że choć w hurm ścina kukiełki, to wyłącznie spośród dziczy.

      A dzicz płochliwa, nie wali na znak, na alarm nie bije,
      Bo bezbronna waruje, i ni w grupie to postrachaja,
      A on pożywką rozochocony, że załzawiona stoi,
      I fajura kruszna z niej, a nie obłożny, rychło odzewny rębajło.

      Raz napotkał na swej ścieżce, a ta wiła parkiem,
      Człowiekę niepostawną przez zaczynek znany,
      Co nałkana się przyznała, że w psie ryło dała,
      I tak bracina jej oddany został pochwytany.

      A że nóż bocianisty posiadał nasz pan -
      Ale broń Boże nie do tępicielstwa, bożto jeno tarcza -
      To raz jeden tegoż dnia dobył ostrza za rękojeść,
      Wcześniej zebrał śluzne z szyi, podchodził i harczał.

      Wpierw plwoty wymierzył i rozpylił jej ryju -
      "Kurwina!" - głośnie odmówił człowieczyńce
      Człowieczeństwa, i naharał pod lewne oczęto zylą,
      Upust dał ślince, ponoć widziano też sińce.

      Takie bujały na wietrze czekając swego żeńca
      Jak popy makowe górskiego rolnika,
      Zawsze wyłon ktoś zza winkla na pełnej niedrgnięty
      I nie szczudłał nachodu, bez gry polnego konika.

      Ni najmniejszej chwaścicy nie oszczędził w pojebie,
      Szramił szewro na odroślach i rozcinał, co wyrosłe z rówieśnych
      Nasion, i rzędem, po jednym padali oniemiali
      I nasiąkiem gnili w otchłannej wilgoci ściół podleśnych.

       

      (...)


       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...