Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

                                                - dla Siostry

 

                              *     *     * 

 

   - Panie Olegu - zagadnęła go Soa, tknięta myślą, która spodziewanie, a może jednak niespodziewanie? - przyszła jej do umysłu i zmieniając wątek toczonej konwersacji, zapytała: Chciałbyś odwiedzić pewne miejsce... w innym... mm, wymiarze? 

   - W innym wymiarze? - zagadnięty spojrzał na pytającą z jeszcze większym zaciekawieniem niż do tej pory. Jednocześnie wcale zdziwiwszy się pytaniem, wiedząc przecież, że ma do czynienia ze szczególną osobą: o przyciągających i zatrzymujących uwagę urodzie, figurze i umyśle. W końcu - pomyślał i uśmiechnął się: bardziej do Soi, a trochę do swojej myśli - jako padawan Jezusa reprezentuje sobą ponadprzeciętność. 

   Uśmiechnął się po raz drugi, tym razem wyłącznie do Soi. 

   - Do tej chwili byłem zdania, że na tym etapie naszej relacji powinniśmy pozostawać w pewnych granicach. Ale coś mi się zdaje, że tak zwane konwenanse konwenansami - z całym dla nich szacunkiem, bo niosą w sobie szacunek właśnie: i dla innych osób i dla nas samych oraz energetyczny i intelektualny ładunek - tu dostojnik dworu księcia Jurija uczynił stosowny gest odpowiednimi palcami obu dłoni - tworzących je i wprowadzających do społecznego użycia osób - a ich przekraczanie też ma w sobie coś... interesującego. Że tak to nazwę.

   Soa roześmiała się. 

   - Z czego śmiejesz się, pani? - zapytał Oleg. Tym razem trochę zaskoczony. 

   - Przecież nie z ciebie... Olegu - zdecydowała się przekroczyć kolejną z umownych granic - ale z twojego gestu. Wiesz, od jakiegoś czasu używa się go w moich czasach. Dokładnie w taki sam sposób i w tym samym celu - dla oddania cudzysłowu.

   - A czy w twoich czasach - odpowiadając, dworzanin księcia sięgnął celowo powolnym ruchem do lewej dłoni rozmówczyni - kobiety i mężczyźni mają inne dłonie? - Tu uniósł rękę, jednocześnie pochylając się i składając pocałunek na trzymanej w lekkim uścisku dłoni. - Jak widzę, Soo - nic się zmieniło: mamy po pięć palców. Ach - uśmiechnął się. Ujrzawszy rumieńce na twarzy właścicielki dłoni, natychmiast rozluźnił uścisk. - Wybacz, pani. 

   Rumieniec przygasał powoli, nieoczekiwanie dla samej zarumienionej. 

   - Nie ma czego wybaczać... - odezwała się zmienionym głosem. 

   Oleg domyślnie uznał, że pora jest jak najbardziej właściwą, aby kontynuować rozmowę. 

   - Inny wymiar - rozpoczął zwolna - Inne wymiary. Księstwo opowiedzieli nam trochę na ich temat podczas jednej z nauk, czy też jednego z wykładów. Mówili, że istnieje ich nieskończenie wiele... a w każdym razie może istnieć. Że w przyszłych czasach, tych, z których przybywasz - wiedzący...  o, naukowcy - tak się ich nazywa w twoich czasach, prawda? - wtrącił pytanie w tok swoich myśli i wypowiadanych słów - reprezentujący gałąź nauki, zwaną fizyką podadzą do wiadomości publicznej, że jest dokładnie tak. Tym samym, że człowiekowi zbrakłoby życia - ba, niejednego - gdyby chciał odwiedzić je wszystkie, poświęcając na to całe swoje czas i wysiłek. To  ogromnie ciekawe. Ogromnie niesamowite. Da - tu powrócił do Soi spojrzeniem i myślą, znów się uśmiechając. I do rozmowy, prowadzonej w zgodny z konwenansami sposób. 

   - Który to wymiar, pani Soo, miałaś na myśli? 

   Westchnęła cicho. Ledwie zauważalnie, ale Oleg zauważył. Odsunęła od siebie cień pragnień, które w niej budził i zebrała myśli. 

   - W moich czasach, w kraju zwanym Anglią, kobieta nazywająca się Jane Rowling odbędzie energetyczną podróż po jednym z takich innych wymiarów. I to, co podczas niej zobaczy - miejsca, osoby, wydarzenia - przedstawi w długiej powieści, wydanej jako seria książek... Ty, Olegu - Soa dla równowagi między nimi trzymała się porzucania zwyczajowego sposobu zwracania się - powiedziałbyś "ksiąg". Za moich czasów są one mniejsze, wyrazu "księga" używa się w odniesieniu do tych większych. Z dziewiętnastego stulecia i z poprzednich wieków - w tym z twojego. I - szybko postanowiła kontynuować widząc skupienie, z jakim słucha - nakręcono... lepiej powiem:  "stworzono" - na Ich podstawie film. Dokładniej rzecz biorąc, serię filmów. W oparciu o tak zwany scenariusz. 

   - Co to jest film, domyślam się - odrzekł powoli. - Ciąg ruchomych obrazów, prawda? Zapisanych... naniesionych? - spojrzał pytająco - na coś w rodzaju bardzo, bardzo długiego paska tworzywa hmm, nienaturalnego pochodzenia - tu zerknął ponownie na Soę - które, nawinięte na coś w rodzaju małego walca wkłada się do zbudowanej specjalnie maszyny. W... Uruchamia się ją, a ona promieniem światła, takim sztucznie wytworzonym, prześwietla naniesione obrazy, powiększając je. Ten promień, wysyłany przez maszynę, jakby zabiera ze sobą - czy w sobie? - te obrazy i kładzie na ścianę, którą w twoich czasach nazywa się ekranem. Mam nadzieję - uśmiechnął się do Soi - że dobrze to ująłem. To wbrew pozorom niełatwe: człowiekowi z moich czasów przedstawić to, co ludzie tam, osiem i dziewięć wieków później, stworzyli. W moich czasach jesteśmy prostsi. Ale cóż. To nazywa się "rozwój", tak? - powtórzył właściwy gest. - Taka jest przysłowiowa - i naturalna- kolej rzeczy. Inną sprawą jest, w którą stronę ów rozwój zmierza. Chociaż, patrząc z z obu stron jednocześnie, wszystko zmierza ku światłu. Przez tak zwane dobro i tak zwane zło. 

   - A scenariusz - dodał, zadowolony z zasłuchania Soi - to treść tej księgi - ty, pani, powiedziałabyś "książek", jak już wiem - skrócona na potrzebę stworzenia filmu... filmów. Skrócona, a chwilami pewnie wzbogacona. Słowem: zmieniona. Trochę inne wydarzenia, miejsca, rozmowy. Brak niektórych osób, przedstawionych w... w książkach. 

   - Tak, dobrze powiedziane - Soa przytaknęła z uśmiechem, odczytując myśl Olega. 

   By ukryć zmieszanie - także przed sobą - zajrzał delikatnie do umysłu swojej rozmówczyni. 

   - A więc dwudziestopierwszowieczna Anglia - powiedział. - I chcesz poznać Hermionę. No proszę. Ale kto to jest? - zapytał szybko, chociaż już zdążył zobaczyć w myślach Soi obraz kilkunastoletniej uczennicy szkoły magii w Hogwarcie. 

   - Uczennica Hogwartu, utalentowana, zdolna i pilna czarodziejka - odpowiedziała. - Lubię takich ludzi: pozytywnych, zdolnych i pracowitych ponad przeciętną miarę. 

   Oleg powstrzymał się od wypowiedzenia komplementu uznając, że lepiej będzie go zostawić na jeszcze bardziej stosowną chwilę. Na później. 

   - W takim razie, pani Soo, chyba będzie nam potrzebne wsparcie twojego Mistrza? - zapytał, nie chcąc urazić jej kobiecej pewności siebie. 

Cdn. 

 

   Voorhout, 12. Maja 2023 

 

 

 

 

   

 

 

    

  

N

 

   

Edytowane przez Corleone 11 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Somalija

   Siostrzyczko

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

, Wielkie Dzięki za wizytę i czytanie . Oraz komentarz . 

   "Szedłem drogą od szczegółu do szczegółu", dlatego wygląda na "takie proste".  

   Proszę bardzo i dziękuję ponownie .

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Rafael Marius tak, do obiadu jest ładnie, słońce, a później już chłodniej i deszcz poleci. Chodzę na basen, do sauny. 
    • @jjzielezinski Czy można szaleństwu temu podołać? Tymczasem, raczej nie...
    • @Witalisa jak każdy dobry inżynier, chcąc opisać proces, a nie mając żadnych danych, rozpocząłem samemu zbieranie (tworzenie) danych, na bazie, których określiłem standard i definicję procesu - pełna praktyka, ale z finalnym końcowym opisem tego jak wygląda proces :) 
    • Przyjdzie Mu chęć by skończyć co wieczne jest jak zapisane w Słowie tego którego natchnął Duch jeden z Trzech którzy są Jednością jak Jeden byt we wlasnej osobie przedstawiony los proroctwami i nawet nikt nie zauważy z istniejących wśród galaktyk i planet że mrugnął okiem wydał oddech i na pstryknięcie palcem w najmniejszej jednostce czasu zakończy cały ten wszechświat tworzony i toczony do przodu zawsze na lini czasu i te historie staną się ważne i to co myślą Twoją moją każdego co wolną wolą był Bogu Bogiem jak równy Bogom stojąc żywą istotą na życie szansę jak cud który wydarza się nam jaki to fart jakie szczęście że te chwilę w tym co nie zaczeło się by nigdy się nie skończyć jako odwieczne i wieczne i my dostajemy te ułamki dat tu na planecie którego ojcem słońce połączone światłem jak jeden promień ciepłem dociera do MatkiGai by matka z ojcem połączeni aktem co wewnątrz ciała wybucha jak ta supernova raz na milion świetlnych lat wybuch światłem w prześwietleniu byś stał się zarodkiem i gdy nieświadomie przez ciąże nie będziesz się domyślał że jeszcze nje znasz a dopiero poznasz wielkość życia  pływasz w wodach które szumią spokojem  karmiony pokarmem którego nje spożywają usta twoje lecz połączenie pompuje coraz więcej w ciebie byś te kilkadziesiąt tygodni później opuścił te ciemne ale spokojne miejsce i świętuj pierwszym oddechem pierwszym dźwiękiem swoje miejsce   Witam w ciemnym lesie  gdzie Bóg na wojnie z Lucyferem oswietlają drogowskazem ścieżki na życie wieczne które przyjdzie njeuniknione przepowiedziane przez przepowiednie natchnionych Ducha słowem co zna historię gdzie miejsce mu w czasie nieistotne bo jest od początku do końca wszechobecnym losem jak Bogiem który wie i jest zawsze ale wystawił nas na próbę i oto proszę  koniec życia jakie znamy gdzie Biblię czytamy i wiersze piszemy gdzie dobro i zło i środek pomiędzy w którym istniejemy i terwz żyjemy ubrani w ten organ jak skóra co osłania flaki i kości ciało którego wstyd nam każe ubrać się w coraz więcej ubrań i przyjdzye czas mówią nam że Bóg zakończy co ma swój czas i wystawi nas na wieczność  i Waga czeka gdzie wybraliśmy życiem jaka czeka nas ostateczność  mówili drogi są trzy  piekło za ciężar który dałeś innym myślą czynem słowem swym  gdzie przerażony będziesz spędzał czas w towarzystwie bestii którą byłeś  spojrzysztylko raz i spuścisz wzrok gnijąc w hanbie i wstydzie bólem który stworzyłeś gdy żyłeś  czyściec gdzie czas przemyśleń za swoje wybory doprowadzi cię przez czas nieskończony do samosądu za to gdy byłeś zły gdybyś mógł tam przejrzeć  na oczy co chorym było  to czeka cię może  i po nieskonczonej wieczności pokuty w tym stanie gdzie sam wrzucasz życie swoje na wagę gdzie nic nie liczy się i nie ma nic tylko ty i twój żywot którym żeś żył  gdy porównasz się do siebie to staniesz przed odwiecznoscia gdzie zrozumiesz i raj ze szczęściem gdzie mieszkaniem jest Boskie serce pelne jedynie w miłości uczucie gdzie zło jest jedynie wspomnieniem które było a nie jest  a jeśli nie zobaczysz w czysciu siebie  nie przejrzysz oczami duszy nje skruszysz lodów arktyki gdzje zimnem byles innym gdzie serce z kamienja nie dostanie pożywienia z krwi ciepłej  bogatej  w tlen gdzie nie zobaczyez w sobie jakim jesteś  i wciąż  nie  dowiesz się gdzie żyłeś i szedłeś w grzech to Lucyfer wciąż czeka na te ślepe  zimne pełne czarnej cmentarnej zgniłej wody żywoty i zaszczycisz piekło gdzue poczujesz ciężar zła własnej istoty nazwij to karmą  Ojciec z Synem i Duchem to zważą co chocby choćby zawibrowało ci myślą pod czaszką  co padło z ust twoich słowem  szeptem krzykiem  co.uczyniles sobie  co zrobiłeś ze swoim życiem  sobie i osobje innej Jak l odważniki zobaczysz wtedy swoje wybory  czy czujesz czym karmisz świat  czy świat wypełniasz złem czy dobrym czym karmisz przestrzeń wszechświata  gdzie wibracja każda którą  popchnąłeś w świat  niepodważalnym będzie  ot tak Szale Wagi Sądu Ostatecznego będą pełne w ciebie i to jedyny czas gdzie tylko ty będziesz się  liczył przypomni każdy zapomniany moment choćby najchszą myślą przeszła ci Twoją  przez głowę  choćbyś  niewiedział że żyłeś w uczynkach jak  i tych dobrych jak i grzechach przeciw miłości  gdzie na szalę wagi wrzuci cię  w nagiej prawdzie  całej  okazałości  gdzie to będzie przyznanie się do siebie  chocbys chciał to już  nie oszukasz  siebie    i będziesz  wiedzieć  czemu ostateczności los jaki cię czeka to kara ciężka i zimna w piekłach i otchlaniach gdzie rany zadają ci zgodne z tym jakie przyszedłeś zadawać  czy szansa na otwarcie serca i rozpalenie duszy w czysciu gdzie jeszcze możesz się  wzruszyć i żalem odpokutować co złe nie dokonca przeważyło  twojego co jak twoja dobra strona też ważyła w oczach Ojca Ducha Syna a finał którym jest raj to już tajemnica jak czuć tylko miłość która  wypełnia nas czas Wagi odwagi Bóg wszystkiemu raj wymarzył może i diablom wybaczy gdyby ze zła  zrezygnowały upadłe Anioły i po zrozumieniu że życie jest warte tylko miłości  i dedykowane dobru skończyły by z chęcią pokus i podpowiadania masom dusz dróg na nieszczęście im.i innym  gdzie  liczy się tylko co teraz i tu Lucyfer sklada składa ręce  do modlitwy i przypomina sobie  słowa spowiedzi  gdzie policzy niepoliczalne swoje wystepki i grzechy    i wróci pamięcią  do czasów gdy skrzydła  pozwalały mu unosić  się  w wysokich palacach raju i zwróci  się  ten  pierwszy który  poszedł  na bunt  ku nadzieji że  koniec beznadzieji powinnien być dla całego  stworzenia jako cud i odda Bogu że  mylac się  szedł z wojną niepotrze bnie ot chęć by skończyć pierwsza     z wojen skończyć pokojem pierwszy z konfliktów  bedzie  przykładem  dla ludzkości  żeby nie żyć we wrogoścj   trzeba kończyć ten tekst wiem że głupim  jeste em że niewiele wiem  ponad  nic co lekcją  jest oby nie grzech i kara ale to trzeba się  starać   
    • @Charismafilos – lepiej zawierz praktyce.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...