Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Rzeczywiście to mój pierwszy opisany, i wogóle to są moje pierwsze kroki w tym czymś, czego nawet nie sposób mi określić, może nawet nie bede próbował. Starałem sie go przedstawić najlepiej jak potrafiłem, ale i tak kiepsko mi to wyszło, badzcie delikatni, ale i krytyczni, konstruktywnie krytyczni, nie mam w sobie wyrobionej oceny konstruktywnej swoich textów, wiec prosze o pomoc, wiem że nie jest najlepsze, nawet nie jest dobre, mam nadzieje że z czasem bedzie lepsze. Prosze.

Jest takie miejsce. Widziałem je w snach. Gdzies pomiędzy Niebem a Ziemią. Jestem tam, i widze tak wyraźnie jakby to nie był sen, widze kolory i kształty dziwnie realne. Patrze przed siebie, zdaje mi sie jakbym płynął, ale wiem że wciąż stoje, widze ostre szczyty, gdzies w oddali, wyniosłe i piękne, pokryte lodem tak starym, że prawie odczuwam boską moc użytą do ich tworzenia. Gdzieś niżej tuż nad mym wzrokiem przemknął ptak, niewiadomego pochodzenia, wydając z siebie krzyk tak doniosły i tak podobny dziecku w chwili narodzin, że mimowolnie podążam za nim. Rozpostarte skrzydła, dziwnie w jednym miejscu czerwone. Strach w oczach i bezsilność, wyzbyte duszy ciało unoszone na silnym wietrze zapamiętale bije skrzydłami by dotrzec do niewiadomego mi celu. Resztką sił uwalniam sie spod hipnotyzującej wizji śmierci i ruszam dalej. Widze las nieprzebyty i mroczny, pełen złych stworzeń, ciągnący sie kilometrami wokół polany na której stoje. Polana jakby zmieniała swe kształty, raz węższa, raz szersza, jakby las raz przybliżał sie, a raz oddalał, jakby zło odwieczne starało sie sforsowac ostatnie granice i zawłądnąć ostatnim kawałkiem wolnej przestrzeni, dziwnym prawem należącej do niego. Polana pagórkowata, pokryta dywanem traw i kwiatów, w milionach kolorów mieni sie i faluje. Nagle coś mnie ściaga ostro ku dołowi, z impetem wpadam na siebie i znów jestem sobą. Dostrzegam anioła obok, bez skrzydeł, mocno we mnie wtulona i drżąca na ciele, wpatrzona w las, niewidzącym wzrokiem. Obejmuje ją w pół, obracam do siebie, patrze jej w oczy jak najgłębiej moge, mówie coś, niewiem co, ale czuje że już nie drży, wraca wesoły usmiech i błysk w jej oczach. Całuje ją długo i namiętnie. Ziemia umyka spod stóp, niebywałe ciepło spływa na mnie, czuje że znalazłem coś ważnego, że dusza poprzez kolejne wcielenia od wieków szukała własnie tego, a gdy już to w końcu znalazła nie może pomieścić w sobie tego bólu i radości, nadmiar uczuć powoduje że po policzkach zaczynają spływać łzy, serce przyśpiesza, bije jak oszalałe, prawie zdolne wyrwać sie i wraz ze złączonymi dwoma połówkami duszy uleciec do nieba. Umieram a jednoczesnie rodze sie do życia.

Opublikowano

Witam "młodego wilka" na forum.
Przede wszystkim polskie znaki. Bez nich czyta się fatalnie (zolc - żółć).
wiem że - coma
Gdzieś niżej tuż nad mym wzrokiem- nad wzrokiem? to jak mogłeś go widzieć?
ptak, niewiadomego pochodzenia- wiadomego- z jaja
krzyk tak doniosły i tak podobny dziecku - donośny zapewne miałeś na myśli i podobny do krzyku dziecka. Nie wiem- to twoja opowieść.
dziwnie w jednym miejscu czerwone- dziwne spostrzeżenie
niewiadomego mi celu- dałbym nieznanego mi celu, lub niewiadomego celu (bez mi)
Polana jakby zmieniała swe kształty, raz węższa, raz szersza, jakby las- jakby... jakby
zawłądnąć -tu akurat niepotrzebnie wcisnąłeś "alt"
Nagle coś mnie ściaga ostro ku dołowi- niejasne- przecież stałeś na polanie
Dostrzegam anioła obok, bez skrzydeł, mocno we mnie wtulona i drżąca - to musiała być anielica ;-) (ładna chociaż?)
Trochę jak w zepsutym telewizorze- wizja jest- fonii brak.
Przeczytaj tekst (najlepiej na głos) i spróbuj poprawić. Widzę potencjał, więc nie łam się, że trochę cię schlastałem- krytyczne uwagi na tym forum są chyba mniej dotkliwe, niż krytyka wydanego drukiem zbioru.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Dzieki, okazałeś sie wielce pomocny, poczytam sobie jeszcze potem dokładnie twoje spostrzeżenia i postaram sie wprowadzić w życie. Moge troche uwag wprowadzić, co miałem na mysli, i jak to odczuwam do kilku podpunktów:

1. Gdzieś niżej tuż nad mym wzrokiem- nad wzrokiem? to jak mogłeś go widzieć? (chodziło że coś dostrzegasz kontem oka, nie widzisz, ale cos jakby przelatuje, niewiedziałem jak to napisac, bo bardziej to poczułem niż zobaczyłem)
2. ptak, niewiadomego pochodzenia - wiadomego- z jaja- (śmieszne, ale serio, wydawał sie dziwny, i trudno mi było określic co to, w każdym razie latało a nie był to samolot :-)))) )
3. krzyk tak doniosły i tak podobny dziecku - donośny zapewne miałeś na myśli i podobny do krzyku dziecka. Nie wiem- to twoja opowieść. (tak, trafna uwaga, miało być donośny :-))), dzięki)
4. dziwnie w jednym miejscu czerwone- dziwne spostrzeżenie - (chciałem oddać atmosfere snu, niezbyt realną i nienasuwającą skojażeń od razu, widze krew, wiem że jest ranny, ale nie do końca zdaje se z tego sprawe, to tak jakbyś nagle w śnie zobaczył: "o cholera ja krwawie, co jest?)
5. Polana jakby zmieniała swe kształty, raz węższa, raz szersza, jakby las- jakby... jakby (wiem że to powtórzenia, ale hmm, dałem je chyba specjalnie a nie przez nieuwage, do końca niewiem poco, jak toś wie, to chętnie sie dowiem poco dałem :-))) , bo jechałem bardziej na odczuciach, niż na prawidłowej składni, może mi sie wydaje, ale czy to nie nadaje tempa temu miejscu, powtarzajace sie słowa, nie przyśpieszają akcji?)
6. Nagle coś mnie ściaga ostro ku dołowi- niejasne- przecież stałeś na polanie - (to jest akurat bardzo proste, przez cały czas stałem na polanie, to było coś jak "wędrówka dusz", przez cały czas aż do "z impetem wpadam na siebie i znów jestem sobą" )
7. Dostrzegam anioła obok, bez skrzydeł, mocno we mnie wtulona i drżąca - to musiała być anielica ;-) (ładna chociaż?) (tak bardzo ładna, tylko nie moge skojażyć, tak jakbym nie widział twarzy, albo nie mógł zrozumieć, nie mógł pojąc, moze poprostu była tak piękna że mój umysł nie był w stanie sobie tego przyswoic, a zresztą, sam niewiem, to był sen, ja go nie wymyslał, a próbuje przedstawić jaki rzeczywiście był)
8. Trochę jak w zepsutym telewizorze- wizja jest- fonii brak. - (fakt czasami foni nie było, ale obraz był wyjątkowo idealny, wiec moze z telewizorem nie jest do końca tak żle :-))) )


Z reguły snów nie pamiętam, ten był wyjątkowo dziwny i jego pamiętam w całości, jakby przesłanie, ostrzeżenie, a moze obawa, sam niewiem. Może wszystko naraz :-( Starałem sie go przedstawić tak jak go pamiętałem, moze ktos poda mi jego prawdziwe przesłanie, jesli wogóle jest jakieś)


Dzieki,

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Witaj -  ale także miejsce gdzie zawsze wolno płakać bez obaw przed ucieczką i wszystkimi rodzajami samotności   wtedy dopiero jest naprawdę bezpieczny - piękny wiersz - dom to nasz świat nasza ostoja - ja w swoim domu czuje się wspaniale - jestem wdzięczny losowi za ten stan -                                                                                                Pzdr.serdecznie.   
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Witaj - to bardzo stary wiersz - wiem że rymy kulawe - obecnie nie piszę              wierszy rymowanych - miło że czytałaś -                                                                                  Pzdr.serdecznie.  @Adam Zębala - @Rafael Marius - @Simon Tracy - @huzarc - dzięki - 
    • @Dekaos Dondi Fajnie byo płynąć kroplą i kropli tysiącem w Twoim wierszu. Dla mnie ta podróż kończy się na "przytula światłem niechciane odbicia", wtedy mogę sobie dalej coś wyobrazić. Wolę pozostać dłużej w pięknym opisie. 
    • W Poznaniu przy Grunwaldzkiej trzynaście stary Żyd miał sklep ze słodyczami pachniało palonymi migdałami  i niedopalonym gazem z instalacji Zakładu Siły i Światła z przeszklonych regałów spoglądały spode łba marcepanowe zwierzęta karmelowe serca biły miarowo w przeźroczystym celofanie   nam  ciągle brakowało dwudziestu groszy na żółtego zająca z rozbieganymi oczami i różowego prosiaka z klapniętym uchem na którego swędziały mleczaki chudzielec z siwą brodą podnosił swój cienki palec niczym sfatygowany starocerkiewny grzmot Teofanii i mówił że to naprawdę ostatni raz w ogóle to mamy się cieplej ubierać bo zimno i drzwi zamykać bo gaz drogi a od mrozu odpadają palce i będziemy pisać w szkole nosem   wtedy na tablicy świata ktoś napisał, że wszyscy mają iść w cholerę przyszło pismo z Prezydium Miasta, że Żyd wędrowiec ma wędrować a nie kombinować worki z cukrem i kleić krzywe mordy lukrowego zwierzyńca w ogóle to niech bierze swoją starą żonę, która tylko ceruje skarpety wielkie jak hebrajska gablota i jedzie ze swoim cukrowózkiem  gdzieś gdzie jest jakieś coś czego nie ma tu, może tam będę chcieli figurki z masy migdałowej i korzenne pierniki w kształcie pajaców które głupio się uśmiechają i mają podejrzane kolory   mijały noce po dniach, świat schodził na ludzi, psy uciekały z miast nie oglądają się za siebie południami słońce tańczyło na ścianach sklepiku  cieniami słodkiego zoo ortalionowa kurtka z doszytym rękawem z włóczki miała starczyć na podróż w każdą stronę,  na całe szczęście wielką skarpetą da się owinąć dwoje ludzi gdy znów przyjdą zimne dni i spadnie pierwszy śnieg   kot zapakował do walizki żonę z kłębami włóczek i krokodyla z żółtą wstążeczką na którego zawsze był mały popyt i bardzo rzadko się odzywał; różowe świniaki uradziły że najwięcej kalorii jest w szynkach i da się przeżyć długo na tym wikcie zielony zając wyjątkowo nie uciekał nigdzie i kupił bilety na pociąg z piernika który bardzo łatwo się wyklejał z braku smarowanie i niedostatku olejków eterycznych których nigdy nie było dość w punktach sprzedaży i sklepach sieci Społem wtedy zielona żaba z białymi wężami ustaliły że miejsce zbiórki będzie niedaleko pieca, a krokodyl ze złamaną nogą zajmie się kartonowymi biletami w końcu lepiej źle jechać niż dobrze iść   ostatnia szczapa drewna jak wiadomo daje najwięcej ciepła w piecu znowu zapłonął ogień, siwy dym buchnął z komina, zaskrzypiały koła i latarnia zamrugała żółtym światłem,  serca zaiskrzyły rumianym kolorem, zapach karmelu i spalonego drewna rozniósł się na powrót, a na ścianach zatańczyły cienie cukrowej menażerii, wszyscy byli gotowi do drogi dalekich podróży z których nikomu nie śpieszno wracać                        
    • Zamieszkał mi koń nad sufitem  nie ma strychu mieszka on chodzi stuka włącza pralkę  w ciszy zegarowej bryka wyro odkurzacz  krzesło wali kopytami w segmencie sąsiedzkim box  siodło uzda lejce  ichacha mówił mi  że głośno chodzi słoń co mieszka pod kopytami sawanna trąba parkiet  kontra stukot młotkiem  rymarstwo deska skóra końska
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...