Bywa
niechcianą porą roku
bo komu by wiew chłodu
w już zmarznięte...
igiełki mrozu kłują twarz
policzki w pąsach
jak szalik na zdjęciu
jeszcze pasuje
do drewnianych sanek
kiedy góra bielą trenu
zaprasza na harce
brodzę
we śnie
z pękniętego nieba
spadają śnieżynki
nad głową serenada
w zarysach postać
topnieje na skórze
łaskocze myśli
kolebka
wspomnień
luty, 2023