Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 

Wchodzi na stożkową górę po spiralnym trawersie. Oklepany zachód słońca wyświetla na obłokach, jelenia na rykowisku. Wizję rozwiewa lecący samolot.

 

Wędrowiec zauważa i wyczuwa przed sobą, jakąś maszkarę na kształt człowieka. Stoi na krawędzi, przodem do przepaści i strasznie cuchnie. Trudno dostrzec szczegóły, gdyż zmierzch pomału zapada, a ponadto strzępki mgły, ni stąd ni zowąd, zaczynają szybować wokół, niczym szare motyle, chaotycznie zasłaniając lub nie, szczegóły tutejszego krajobrazu.

 

Jakby szósty zmysł podpowiada, co należy zrobić. A zatem nic dziwnego, iż przechodząc obok maszkary, uderza ją w plecy i spycha ze ścieżki.

 

W tej samej chwili ma wrażenie, iż skrawek jakiegoś ciężaru, właśnie z niego spada. Odczuwa większą lekkość i łatwiej mu iść.

 

Niestety. Po jakimś czasie, zauważa kontury następnej. O ile z pierwszą, było łatwo i przyjemnie, to z tą, nie idzie mu tak łatwo. Jest silniejsza, przeciwstawna i jeszcze bardziej, kusząco cuchnie. Pomimo tego, acz trochę niechętnie, spycha ją z krawędzi.

 

W tej samej chwili ma wrażenie, iż zostaje uwolniony, od skrawka następnego ciężaru.

 

Odległość od celu znacznie zmniejszona, gdy ponownie zauważa, następną postać, po ciemniejszej stronie góry. Jednakowoż po raz pierwszy w czasie wspinaczki, odczuwa przemożne zdziwienie.

 

Na krawędzi stoi raczej kobieta, gdyż kształty, które właśnie odsłonił strzępek mgły, mówiąc oględnie, nie odstraszają. Wręcz przeciwnie. Jednak wewnętrzny głos po raz wtóry podpowiada, że należy ją zepchnąć.

Nie wie co uczynić. Stoi jakiś czas, zdezorientowany. Dlatego wybiera opcję pośrednią. Mija, idąc dalej.

 

Wierzchołek jest dosłownie na wyciągnięcie ręki, lecz tym razem, prawdziwe monstrum stoi na krawędzi i tak samo jak poprzednie, przodem do przepaści. Pomimo, że już prawie ciemno, mgła jakby szyderczo, odkrywa większość szczegółów.

 

Gdy staje za cuchnącym stworem, pragnąc go zepchnąć, ten nagle spogląda do tyłu. Wędrowiec ma wrażenie, że twarz jest mu znana.

I właśnie w tej chwili, czuje popchnięcie...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      o niczym innym nie myślałem fakt że nie bekon ale szynka a szynka z - o fo pax małe nie kuśmy myślą samotnika :)))
    • @Poet Ka dziękuję za tak interesujące podsumowanie wiersza.  @Proszalny ten czas przedstawiony w wierszu jest właśnie chwilą zawieszenia pomiędzy światami. To czas, którego nie da się wręcz opisać ani uchwycić słowami. Podoba mi się ta wizja polnych maków:) W takiej krainie czuje się wolność i szczęście...
    • @Rafael Marius u mnie zawsze zielono, choćby i w tle tylko, ale jednak :)  A u Ciebie? @Myszolak bardzo się cieszę.  Pozdrawiam serdecznie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Berenika97 dziękuję Ci bardzo, potrafisz napisać coś czego ja bym nie ujęła w taki sposób, bo wolę się ukryć w metaforach. Prawda bywa trudna i do tego tak bardzo skomplikowana.  Pozdrawiam serdecznie
    • miałem dwadzieścia lat a moja miłość dziewiętnaście pojawił się ten trzeci na imię daliśmy mu Dawid jest pięknym człowiekiem     Kamilu jesteś herosem słowa. Trzy wiersze w jeden wieczór. I to bez stypendium.  Pozdrawiam serdecznie.    
    • Nasz przedział sypialny ma dwa miejsca leżące. Na jednym ja, na drugim kot. Pomiędzy nami atlas gwiaździstego nieba – nikomu już niepotrzebny w dalszej podróży. Na pokładzie panuje cisza, ale niech to nie zmyli. Dom jak lustro odbija nastroje. Wystarczy się wsłuchać. Pokładowy czas na chwilę przerywa swój bieg i bije dziesiątą.   Nikt z nas nie wie, w jakim miejscu się znajdujemy. Już dawno pomyliliśmy kurs i zamiast uparcie wracać na główne szlaki, krążymy w próżni. Nie ma potrzeby nazywać mijanych planet. Dopóki układają się w spokojne wieczory, nie ma potrzeby niczego zmieniać. Kubek ciepłej herbaty. Za oknami polarna noc odciska na śniegu ślady stóp zwierząt.   Kto nie chciałby zostawić wszystkiego za sobą? Narodzić się na nowo i mieć możliwość wyboru z bagażu doświadczeń rzeczy, które wydają się interesujące. Mam tutaj książki – zbyt wiele książek, by próbować je czytać. Mam także miłość, którą noszę w sobie jak światło potrzebne do życia. Jest moją nawigacyjną boją. Chyba jedyną, innej nie miałem.     grafika: mój dom

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...