Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Noc była chłodna i od łez ciężka

Jak korony drzew szumiał lęk

W jej uszach i ustach 

W dłoniach sztywnych

Jakby były z drewna

Trzymała coś mocno - 

Nadzieję naiwną 

Podawaną z wiatrem

I szumem liści

Tworzących roztargniony nieład

 

Noc była chłodna 

A ona pisała 

Całe wersy 

A wersy układała zgrabnie

Wylewając na biały papier 

Swoje szare myśli 

I uczucia...

Cóż że nic innego nie dawało ulgi

Cóż że nic innego...

Nie miała

Prócz tych wersów 

Na papierze - 

W nich zaklęta siła

 

Noc była chłodna i od łez ciężka

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Poezja wielu osobom pomogła wyjść z niejednego kryzysu.
Nawet przy leczeniu takich poważnych chorób jak schizofrenia, chad, czy depresja zaleca się pacjentom pisanie wierszy. Może to być bardzo uwalniające. A jak ktoś ma talent to już super. Tacy ludzie potrafią spojrzeć na świat jakby z ukosa i zobaczyć to czego inni nie widzą.

Opublikowano

@Rafael Marius każdy kierunek sztuki ma taką uwalniającą i uzdrawiającą moc. To jedna z nielicznych możliwości samoterapii. Nieraz rozmawiając z artystami reprezentującymi różne dziedziny sztuki spotkałam się z taką właśnie opinią. 

Dziękuję za Twój komentarz. Jak zwykle bardzo wartościowy. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...